Reklama

Z Pałuk do amazońskiej dżungli

Żnin, biblioteka, klub, Galapagos, Ekwador
     Z Pałuk do amazońskiej dżungli
     W poniedziałek w żnińskiej Bibliotece Publicznej odbyło się powakacyjne spotkanie Klubu Podróżnika, podczas którego o Ekwadorze i Wyspach Galapagos opowiedzieli Jadwiga i Bogdan Jelinkowie.

Jadwiga i Bogdan Jelinkowie opowiadali o Ekwadorze i Wyspach Galapagos fot. Barbara Filipiak

     Podróż, w którą państwo Jelinkowie wybrali się na przełomie lipca i sierpnia była daleka. Sam lot do stolicy Ekwadoru - Quito (z przesiadkami) trwał ponad 14 godzin.
     Swoimi wrażeniami z pobytu na równiku żnińscy podróżnicy podzielili się z klubowiczami. Przybliżyli już na wstępie samo położenie Ekwadoru, klimat, ukształtowanie terenu oraz w skrócie opowiedzieli o historii tego państwa podbijanego przez Inków (XV w.) czy penetrowanego przez Hiszpanów (1531-1535) oraz jego bogatej kulturze.
     Podczas spotkania dowiedziano się, że Ekwadorczycy zajadają się solonymi cytrynami oraz piją soki ze świeżych owoców, które są całoroczne, zaś towar eksportowy stanowią m.in. ropa naftowa, banany, kakao i kwiaty (róże). Nazwa stolicy Ekwadoru - Quito - pochodzi od wymarłego w XVI wieku plemienia Kwitu.
     Żnińscy podróżnicy jechali słynną drogą konkwistadorów  i widzieli wiele zabytków miasta (pomniki, pałace, kościoły, Katedrę Metropolitarną i wzgórze Panecillo). Spróbowali również rodzimych przysmaków m.in. napój Colada Moradę i pieroga z serem (empanada). - Czekolada po kakao to jest także jeden z głównych towarów eksportowych Ekwadoru. Ta czekolada trochę się różni od naszej, bo u nas jest ich duża różnorodność. Są nadziewane i o różnych smakach, a tam w zasadzie, nawet jak są smakowe, to one są czystą czekoladą, tylko mają w sobie takie jakieś ziarenka czy skórki, ale o bardzo różnym stopniu zawartości kakao, aż do dziewięćdziesięciu paru procent - powiedziała Jadwiga Jelinek.
     Następnie udali się do oddalonej o 15 km od Quito Doliny San Antonio de Pichincha, gdzie znajdują się tzw. "dwa równiki": jeden wyznaczony w 1736 roku przez Charlesa Marie de la Condamine i drugi, ustalony współcześnie za pomocą GPS 200 metrów w bok (obecnie stanowiące prywatne muzeum). Dalej wyprawa wiodła przez Kordylierę Wschodnią Andów (przełęcz 4200 m) do gorących źródeł termalnych Papallacta u podnóża wulkanu Antisany. Jak powiedziała Jadwiga Jelinek, w Ekwadorze jest około 138 wulkanów, w tym czynnych 36 i 5 aktywnych, a ekwadorski odcinek autostrady Panamerykańskliej nazywany jest Aleją Wulkanów. Z Quito widoczny jest najładniejszy, symetryczny ośnieżony stożek - Cotopaxi.
     Kolejnym przystankiem dla podróżników było Ambato - miasto położone w środkowym Ekwadorze między Kordylierą Wschodnią i Zachodnią na wysokości około 2570 m n.p.m. Całkowicie zostało zniszczone w 1949 roku podczas trzęsienia ziemi, a następnie odbudowane i stanowi obecnie ważny ośrodek kulturalny kraju.
     Wrażenie na podróżnikach zrobiły Wyspy Galapagos. Odkryte w 1535 r. wyspy, rozsławione następnie dzięki Darwinowi w 1835 r., który przeprowadzał na nich swoje obserwacje zakończone stworzeniem teorii ewolucji, wpisane zostały na listę UNESCO. Składają się z 13 dużych wysp i kilkudziesięciu mniejszych, a można na nich spotkać m.in. żółwie słoniowe, fregaty, głuptaki niebieskonogie, lwy morskie czy zięby Darwina. - Żółwie słoniowe są ogromne, robią niesamowite wrażenie i nie ukrywam, ze bardzo chciałam je zobaczyć - powiedziała Jadwiga Jelinek, a jej mąż Bogdan dodał: - Jak krowy na łące chodziły, pasły się, dla nas to było zaskoczenie ogromne - ich ilością, wielkością i tym, że się nie boją człowieka.
     Na wyspie Santa Cruz żninianie przeszli się plażą z białego koralu, a także podziwiali sesuvium - rośliny tworzące czerwone dywany oraz ponad 100-letnie opuncje. - Ciekawostką jest to, że na Wyspy Galapagos może dotrzeć ograniczona liczba turystów, na wyznaczonych jachtach i tylko w wyznaczone miejsca. Trzy wyspy są tylko  zamieszkałe i trudno jest zdobyć pozwolenie na zamieszkanie tam - powiedziała Jadwiga Jelinek.
     Jadąc do dżungli amazońskiej, podróżnicy mijali po drodze miasta Salasaca i Pelilleo, a wrotami do dżungli, czyli przez leżące u podnóża wulkanu Tungurahua miasto Banos weszli do płuc ziemi. Tam czekały na nich piękne wodospady (Welon Panny Młodej, Piekielna Patelnia), dzika zwierzyna, przepiękna roślinność (orchidee, helikomie, palmy o cennym drewnie w różnych kolorach i liściach, drzewa Balsa, a także owoce służące miejscowej ludności do barwienia tkanin i potraw). Odwiedzili również sierociniec dla zwierząt.
     Podróż ta pozwoliła państwu Jelinkom poznać tamtejszą kulturę, zapoznać się z miejscowymi wyrobami (m.in. z trzciny cukrowej, drzewa Balsa) i rękodziełem Indian Otavalenos sprzedawanym na targu w Otavalo i Quito oraz w miasteczku San Antonio de Ibarra słynącym z wyroków drewnianych.
     Podsumowując wyprawę Jadwiga Jelinek powiedziała: - Jest swojsko, jest sympatycznie, ludzie są mili a pogoda tam sprzyja.
      Więcej zdjęć w naszej galerii oraz film w zakładce Filmy.

Barbara Filipiak, 7 IX 2016

Reklama

 

Przejdź do forum.

Aplikacja na Androida

Reklama

Komentarze opinie

Podziel się swoją opinią

Twoje zdanie jest ważne jednak nie może ranić innych osób lub grup.

Komentarze mogą dodawać tylko zalogowani użytkownicy.

Zaloguj się

Reklama

Wideo palukiznin.pl




Reklama
Najnowsze wiadomości