Reklama

Zabrali radnego prosto z sesji na komisariat

Nie wiadomo, czy usłyszy zarzuty
     Zabrali radnego prosto z sesji na komisariat
     Radny Barcina skorzystał z obecności na obradach sesyjnych komendantów policji. Poruszył problem narkotyków zażywanych również na klatkach schodowych bloków. Wręczył policjantom trawkę, którą sprzątaczki znalazły właśnie na klatce schodowej. Policjanci zareagowali natychmiast. Tylko, że nie tak, jak oczekiwał radny. Został wyprowadzony na komisariat jako posiadacz substancji odurzającej. Radny złożył skargę na komendanta powiatowego.

Henryk Popławski jest prezesem spółdzielni i myślał, że policji zależy na dobrej współpracy z mieszkańcami, którzy powinni wskazywać mundurowym niepokojące zdarzenia. Dlatego nie rozumie reakcji komendantów policji, gdy przekazał im „trawkę”
              fot. Karol Gapiński

     Zwyczajowo przynajmniej raz w roku komendant powiatowy policji w Żninie, młodszy inspektor Piotr Stachowiak uczestniczy w sesjach rad gmin, na których terenie o bezpieczeństwo dba kierowany przez niego garnizon. W piątek komendant gościł z taką wizytą na sesji Rady Miejskiej w Barcinie. Towarzyszył mu komendant barcińskiego komisariatu, komisarz Waldemar Polanowski.
     Piotr Stachowiak przedstawił sytuację na terenie gminy Barcin, jeśli chodzi o zagrożenia bezpieczeństwa. Mówił, jakie przestępstwa, czy wykroczenia występują najczęściej, i które z nich mają najlepszą i najgorszą wykrywalność. Między innymi zwrócił uwagę, że od kilku miesięcy, po sejmowej delegalizacji dopalaczy, wśród młodzieży, także na terenie gminy, Barcin następuje renesans miękkich narkotyków, jak marihuana, czy też amfetamina.
     Po wystąpieniu komendanta radni mieli zadawać szefom policji pytania i mówić o zagrożeniach, które obserwują, bądź też które są im sygnalizowane przez mieszkańców gminy Barcin. Jednym z tych, którzy mieli coś do powiedzenia, był radny Henryk Popławski. Jest on prezesem Spółdzielni Mieszkaniowej Kujawy w Barcinie. Dlatego też obserwuje zagrożenia, które są w blokach wielorodzinnych. Na klatkach schodowych często dochodzi do aktów wandalizmu. Niszczone są ściany, wiatrołapy i inne elementy wyposażenia. Dużo dzieje się choćby na klatce schodowej w bloku przy ul. Mogileńskiej. Tym samym, w którym jest też siedziba spółdzielni. O podpaleniu drzwi i głośnej libacji w nocy z poprzedniego wtorku na środę informowaliśmy w naszej gazecie przed tygodniem. Być może właśnie po tamtych wydarzeniach znalazły się na klatce schodowej porzucone, śladowe ilości narkotyków.
     Według radnego, narkotyki to duży problem, bo takie znaleziska sprzątaczkom spółdzielni zdarzają się często. W tym momencie, by poprzeć swoje słowa, radny wstał i przekazał komendantowi Piotrowi Stachowiakowi kopertę mówiąc: - Proszę, to jest maryśka, trawa. Różnie na to mówią.
     Dalej prezes zaczął tłumaczyć, że tak  być nie może, że to jest karalne i jeśli nawet sprzątaczki to zbierają z klatek schodowych, to nawet one mogą być oskarżone o posiadanie substancji odurzających.
Radny nie dokończył swej myśli, gdyż młodszy inspektor Piotr Stachowiak wstał, rzekł, że posiadanie narkotyków rzeczywiście jest karalne. Nakazał radnemu wyjść z sali. Po krótkiej dyskusji w kuluarach, radny został zaprowadzony przez komendantów do mieszczącego się za ścianą ratusza komisariatu.
Po kilkunastominutowej przerwie wznowione zostały obrady sesyjne, lecz przez kolejne minuty, ani prezes spółdzielni, ani też szefowie policji nie wracali na nie. Najpierw wrócił Waldemar Polanowski, który powiedział, że postępowanie radnego było niepoważne i nieodpowiedzialne i może on mieć postawiony zarzut złamania ustawy o przeciwdziałaniu narkomani.
     W tym czasie Henryk Popławski nadal był przesłuchiwany na komisariacie. Jak później przekazał nam komisarz Piotr Kliczkowski, zastępca wydziału kryminalnego w Komendzie Powiatowej Policji w Żninie, w kopercie, którą dał komendantowi 5 radny była śladowa ilość suszu roślinnego, który po wstępnym rozeznaniu jest marihuaną. Czy jednak rzeczywiście, to okaże się po dokładnej analizie, którą zlecono zakładowi kryminalistyki w Bydgoszczy.
     Z uwagi na fakt, że sprawa dotyczy radnego z jednej strony, a z drugiej dowódcy całego garnizonu policji żnińskiej, by uciec od zarzutów nieobiektywności policja zdecydowała się całkowicie oddać sprawę prokuratorowi rejonowemu w Szubinie i nie prowadzić już dalszych czynności.
     Prokurator zdecyduje, czy postawić zarzuty radnemu. Mógłby to być najprawdopodobniej zarzut posiadania, ale to pod warunkiem, że badania ostatecznie wykażą, iż w kopercie, którą Henryk Popławski dał Piotrowi Stachowiakowi, była marihuana. Nawet jeśli był to rzeczywiście narkotyk, to i tak radnemu nie musi być postawiony zarzut ze względu na jego intencje, które prokurator może uznać za dobre, bądź też z uwagi na małą ilość suszu, co oznaczać też może małą szkodliwość czynu.
     Piotr Kliczkowski powiedział, że jeśli nawet intencje miał radny dobre, to nie powinien trzymać narkotyków, by wręczyć je w efekciarski sposób policjantom na sesji, tylko zrobić to w momencie ich ujawnienia. Henryk Popławski tłumaczył po opuszczeniu komisariatu, że trawkę otrzymał kilka minut przed wyjściem na sesję, więc nie miał możliwości tego zgłosić wcześniej. Komisarz Piotr Kliczkowski powiedział, że jeśli sprzątaczki spółdzielni, czy jakikolwiek obywatel znajduje przypadkowo coś, co wygląda na narkotyk, to powinien bezzwłocznie poinformować policję, a nie przekazywać tę substancję osobom innym, albo samemu zabierać.
     Henryk Popławski po kilkudziesięciu minutach pobytu w komisariacie wrócił na sesję i przeprosił wszystkich, ale nie za to, co zrobił, czyli za przekazanie koperty, tylko za zamieszanie. Powiedział również, że jego intencją była dobra współpraca z policją, Chciał się zachować po obywatelsku, a postąpiono z nim, jak z przestępcą. - To ma być zachęcanie ludzi doi współpracy? Zastanawiam się, czy nie złożyć skargi na działania policji - przekazał radny jeszcze w trakcie kolejnej przerwy w sesji.

     Wczoraj dowiedzieliśmy się, że Henryk Popławski złożył skargę na działania komendanta powiatowego policji w Żninie. Do działań szeregowych policjantów nie miał żadnych pretensji, a miał je wyłącznie do Piotra Stachowiaka. Henryk Popławski uważa, że komendant ze zgłaszającego zrobił go przestępcą. Radny wysłał obszerną skargę do komendanta wojewódzkiego w Bydgoszczy i jej odpisy do Komendanta Głównego Policji. Zapowiedział też, że jeśli nie otrzyma odpowiedzi i policja będzie chciała to wszystko zamieść pod dywan, to on zawiadomi Rzecznika Praw Obywatelskich.

Reklama

Karol Gapiński
Pałuki nr 994 (9/2011)

Aplikacja na Androida

Reklama

Komentarze opinie

Podziel się swoją opinią

Twoje zdanie jest ważne jednak nie może ranić innych osób lub grup.

Komentarze mogą dodawać tylko zalogowani użytkownicy.

Zaloguj się

Najnowsze rolki



Reklama

Wideo palukiznin.pl




Reklama
Najnowsze wiadomości