Izba Księgarstwa Polskiego zawiadomiła Urząd Skarbowy, że Przedszkole Samorządowe w Janowcu trudni się dystrybucją podręczników, co jest sprzeczne z prawem. Przedszkole i rodzice zapewniają, że taka sytuacja nie miała miejsca, a podręczniki kupują dzieciom tam gdzie taniej i nikt ich nie zmusi, by dokonali zakupu w janowieckiej księgarni, bo na tym polega demokracja.
Izba Księgarstwa Polskiego w Warszawie skierowała do Urzędu Skarbowego w Żninie wniosek, w którym opisuje rzekomy proceder dystrybuowania podręczników szkolnych dla grup sześciolatków Zanim zostaniesz pierwszakiem w Przedszkolu Samorządowym w Janowcu.
Zarzut sprzedaży podręczników
Jak czytamy w tym wniosku: za zgodą, wiedzą i inicjatywą dyrektor Aliny Kucharskiej przedszkole zostało „przelobowane” przez przedstawiciela Wydawnictw Szkolnych i Pedagogicznych Piotra Winiarskiego z Delegatury WSiP z Bydgoszczy, który zaoferował zakup podręczników u przedstawiciela. Stworzono układ: przedstawiciel WSiP, Dyrektor Przedszkola, wychowawca grupy, rada rodziców, zebranie rodziców, rodzic-słup. Zebrano po 97,50 zł od jednego rodzica i odbiór podręczników u jednego z rodziców bez dokumentu sprzedaży (paragonu). W sprawie przytoczonego nazwiska Piotra Winiarskiego pracownicy janowieckiego przedszkola zapewnili, że do tej pory nie mieli żadnego kontaktu z tym konsultantem, propozycje wydawnicze przedstawiała im Hanna Panek. Nauczyciel zapoznał się z ofertą, przedstawił ją rodzicom i ostatecznie wspólnie dokonano wyboru podręczników dla danej grupy. Jednak z żadną propozycją nie był u nich wskazany w piśmie przedstawiciel. Piotr Winiarski zapewnił, że przedszkola w Janowcu nie ma w swojej bazie danych i z tego względu nie mógłby obsługiwać tej placówki. - W Janowcu nigdy nie byłem, nie wiem nawet gdzie on leży, nie znam pani dyrektor, nie rozprowadzałem tam żadnych podręczników - zapewnił Piotr Winiarski.
Izba za szczególnie naganną uważa postawę dyrektor przedszkola, która jako funkcjonariusz publiczny placówki oświatowej na interwencję miejscowej księgarni oświadczyła, że zrobi wszystko, aby miejscowa księgarnia nie sprzedała dla Przedszkola podręczników wyżej wymienionych. Efekt jest taki - czytamy we wniosku - że rodzice nie kupują w miejscowej księgarni ww. pakietów, tylko pozostałe i mają zakaz informowania, skąd nabyli pakiety. Sytuacja opisana wyżej miała miejsce już w ubiegłym roku z udziałem m.in. nauczycielki Pani Aleksandry Walendowskiej.
Rozmowy o książkach
Alina Kucharska potwierdziła, że odbyła rozmowę telefoniczną z właścicielem janowieckiej księgarni. - Zapytano mnie, ile jest dzieci w przedszkolu i jaki zestaw podręczników został dla danej grupy wybrany, na co odpowiedziałam, że informacji odnośnie liczby grupy uczniów postronnej osobie nie udzielę, a wykaz podręczników dla każdej grupy wywieszony jest w holu i tam można się z nim zapoznać. Nie było mowy o żadnych działaniach przeciwko miejscowej księgarni, ja nie wiem, gdzie rodzice kupują i nawet o to nie pytam, być może właśnie tam. Od kilku lat jesteśmy posądzani przez tę księgarnię o dystrybucję książek, otrzymujemy pisma, telefony, piszemy wyjaśnienia i udowadniamy, że tego nie robimy. Nie zajmujemy się rozprowadzaniem podręczników, nie bawimy się w taką działalność, ale też nie wskazujemy żadnemu rodzicowi, gdzie ma te książki kupić. Nie łamiemy prawa, ale to my musimy udowadniać naszą niewinność, mimo że zarzuty kierowane w naszą stronę nie mają żadnej dowodowej argumentacji, bo tak się u nas nie dzieje - zapewniała Alina Kucharska.
Rodzice kupują, gdzie taniej
Od rodziców dowiadujemy się, że kupują w Bydgoszczy, Gnieźnie, Wągrowcu, zbierają się w kilku i zamawiają bezpośrednio u wydawcy, szukają oszczędności i możliwości by kupić taniej. - Ja kupowałem dla pewnej grupy rodziców za pośrednictwem Internetu bezpośrednio u wydawcy, a przyczyna była jasna, 15% taniej niż w księgarni, co dawało ponad 20 zł oszczędności, a z faktu, iż było to kilka kompletów, przesyłkę zapewniono nam gratis. Ciekawy jestem, czy sam właściciel księgarni nie kupuje tam, gdzie taniej ma ten sam towar. W tym roku akurat do I klasy podręczniki kupiłem w janowieckiej księgarni z tego względu, że były one w tej samej cenie, co u wydawcy, którą wcześniej sprawdziłem na stronie internetowej wydawnictwa. Przecież po to właśnie wydawnictwa pozakładały strony i prowadzą sprzedaż w sklepach internetowych z przesyłką gratis przy zamówieniu od 100 zł byśmy nie ponosili dodatkowych kosztów za pośrednictwo - zapewnia jeden z rodziców, który przed rokiem kupował podręczniki bezpośrednio u wydawcy.
Jedna z matek zapewnia, że informacja o donosie do skarbówki zbulwersowała rodziców. - Byłam jedną z matek jaka była wypytywana podczas zakupu książek do starszego syna gdzie kupuję dla młodszego z przedszkola i z tego co wiem od matek to w stosunku do wielu rodziców padało to pytanie od sprzedawczyni w janowieckiej księgarni. Uważam, że to nasza sprawa gdzie kupujemy, skrzyknęłyśmy się i kupiłyśmy wspólnie w sklepiku internetowym WSiP i dzięki temu zaoszczędziliśmy mimo, że dobraliśmy jeszcze dodatkowo religię. W przyszłym roku dla obu synów kupię w internecie bo nikt nie będzie mi dyktował gdzie mam kupować książki dla swego dziecka - mówi jedna z matek.
Czyn zabroniony
W piśmie Izba Księgarska dystrybucję podręczników przez przedszkole uważa za działania wyczerpujące znamiona czynu zabronionego uregulowanego w art. 54 Kodeksu karno-skarbowego i art.601 Kodeksu wykroczeń i na tej podstawie wnosi do Urzędu Skarbowego o podjęcie działań. Przytacza też stanowisko Ministerstwa Edukacji, które jednoznacznie stwierdziło, że sprzedaż nowych podręczników, bez względu na miejsce jej prowadzenia, jest działalnością gospodarczą regulowaną odrębnymi przepisami.
Kuratorium w Bydgoszczy w swym stanowisku również jednoznacznie potwierdziło, że do zadań publicznych z zakresu oświaty nie należy prowadzenie sprzedaży podręczników. W przypadku stwierdzenia nieprawidłowości w tym zakresie odpowiedzialność za taki stan rzeczy ponosi dyrektor szkoły
- Byłam już w Urzędzie Skarbowym, gdzie złożyłam oświadczenie, że nasze przedszkole nie trudni się dystrybucją podręczników, tym bardziej przecież, że podręczniki nie są obowiązkowe w przedszkolu i tu wola rodzica, czy je kupi, czy też nie - zapewniła Alina Kucharska. Jak mówi, książki nie są obowiązkowe i rodzice zakupują je we własnym zakresie. Posiada oświadczenia wszystkich rodziców, w których rodzice podpisem potwierdzają, że nie byli nakłaniani do zakupu podręczników i nie kupili podręczników w przedszkolu. Są też oświadczenia pracowników, że nie trudnią się dystrybucją podręczników.
Izba Księgarska zapewnia, że działając w interesie swych członków-księgarzy objęła monitoringiem placówki oświatowe w Polsce i w sytuacjach, w których uzyska informację o nieprawidłowościach w szkole, czy przedszkolu w zakresie dystrybucji podręczników szkolnych i programów, zmuszona będzie kierować wystąpienia do organów karno-skarbowych i Komisji Dyscyplinarnej dla Nauczycieli przy Wojewodzie.
Księgarz chce sprzedawać
Właściciel Pałuckiej Księgarni w Janowcu Krzysztof Tokarz zapewnił, że informację o zbiórce pieniędzy na podręczniki przez jednego z rodziców ma od rodziców, którzy do księgarni przychodzą. - Wiemy, że obecnie potrzebny jest podręcznik „Diagnoza przedszkolna” i rodzice przychodzą do nas pytać, w jakiej mamy cenie. Słyszymy, że taka sama kwota zbierana była w przedszkolu. Dowodów nie mam, za rękę nikogo nie złapałem, sama dyrektor się tym nie trudni, robi to rodzic. Rozumiem, że ma on wybór, gdzie kupi, od ubiegłego roku widzimy jednak duży spadek sprzedaży podręczników dla przedszkola. Dzieci jest około 80, a my sprzedaliśmy góra 25 zestawów, a pracuję na janowieckim rynku, daję miejsca pracy, zatrudniam pracownika i szkolę uczniów i każdy o ten rynek walczy - zapewnił Krzysztof Tokarz.
Stanowisko władz
Genowefa Skuza, zastępca naczelnika Urzędu Skarbowego w Żninie, powołując się na Ustawę Ordynacja Podatkowa zapewniła, że działania US objęte są tajemnicą skarbową i w związku z powyższym nie może udzielić informacji na temat działań w sprawie janowieckiego przedszkola.
Burmistrz Maciej Sobczak jako organ prowadzący Przedszkole Samorządowe w Janowcu przyznał, że zna sytuację, rozmawiał z dyrektor Aliną Kucharską i otrzymał zapewnienie, że sytuacja rozprowadzania podręczników w przedszkolu nie miała miejsca. - Nie spotkałem się z sytuacją, by były tam sprzedawane podręczniki i takiej wiedzy nie mam, nie przedstawiono mi też dowodów co do takiej działalności przedszkola, więc uważam takie posądzenia za bezpodstawne - mówi Maciej Sobczak.
Sylwia Wysocka
Pałuki nr 1074 (37/2012)
Twoje zdanie jest ważne jednak nie może ranić innych osób lub grup.
Komentarze mogą dodawać tylko zalogowani użytkownicy.
Komentarze