W trakcie interwencji w jednej z miejscowości gminy Żnin policjanci zatrzymali mężczyznę, który groził domownikom, a następnie wycelował przedmiot przypominający broń w stronę funkcjonariuszy. Okazało się, że była to załadowana broń pneumatyczna. 47-latek najbliższe trzy miesiące spędzi w areszcie.
Jak poinformował asp. Michał Robakowski oficer prasowy w Komendzie Powiatowej Policji w Żninie, w niedzielę 7 września, policjanci ze Żnina interweniowali w jednej z miejscowości na terenie gminy, w związku ze zgłoszoną awanturą domową. Na miejscu ustalili, że brat zgłaszającej, będący pod wpływem alkoholu, wszczął awanturę.
- Okazało się, że w przeszłości mężczyzna groził, a także znęcał się nad członkami rodziny. Takie informacje przekazano policjantom. Jeszcze przed przyjazdem patrolu oddalił się, zabierając ze sobą przedmiot przypominający broń. Policjanci ustalili, że 47-latek poszedł w stronę pobliskiego kompleksu leśnego. Kiedy mundurowi go odnaleźli, mężczyzna wycelował w ich kierunku trzymany przedmiot. Pomimo wezwań do jego odrzucenia, zaczął oddalać się w głąb lasu. Na miejsce zostały skierowane dodatkowe patrole. Chwilę później funkcjonariusze ruchu drogowego odnaleźli agresora, obezwładnili go i zatrzymali. Okazało się, że zabezpieczony, posiadany przez niego przedmiot, to załadowana broń pneumatyczna - przekazał Michał Robakowski
47-latek trafił do policyjnego aresztu. W poniedziałek 8 września podejrzany usłyszał łącznie sześć zarzutów, m.in. znęcania się nad domownikami, gróźb wobec nich oraz gróźb pozbawienia życia skierowanych do interweniujących policjantów. Na podstawie zgromadzonych dowodów śledczy wystąpili do prokuratora oraz sądu z wnioskiem o zastosowanie tymczasowego aresztu. W środę (10 września) Sąd Rejonowy w Żninie uwzględnił wniosek oskarżyciela i zdecydował, że mężczyzna spędzi najbliższe trzy miesiące w areszcie. Grozi mu kara do 5 lat pozbawienia wolności.
Karol Gapiński
Twoje zdanie jest ważne jednak nie może ranić innych osób lub grup.
Komentarze mogą dodawać tylko zalogowani użytkownicy.
Komentarze