Zostały trzy tygodnie czasu
Żniński browar pod znakiem zapytania
Decyzją Ministra Rolnictwa żniński browar został zwrócony spadkobierczyniom ostatniego właściciela. 24 sierpnia Browary Bydgoskie, sp. z o.o. dzierżawiące go dotychczas od wojewody odpowiedziały odmownie na złożoną przez właścicielki ofertę dzierżawy browaru. Istnieje poważne niebezpieczeństwo, że 1 października zakład stanie.
Przywrócenie własności
Córki Zygmunta Zgorzalewicza - Bronisława Grabarz i Zdzisława Okarma 18 kwietnia br. uzyskały przywracającą im pełne prawa własności decyzję Ministerstwa Rolnictwa, co udokumentowano w księgach wieczystych w lipcu. Wkrótce potem, korzystając ze swych praw, zaproponowały lakonicznym pismem dzierżawę zakładu Browarom Bydgoskim, sp. z o.o., które dzierżawią go w tej chwili od wojewody.
Bydgoszcz porzuca Żnin
Browary Bydgoskie po rozpatrzeniu 24 sierpnia tej propozycji... odmówiły. Powody tej decyzji wiceprezes, Henryk Jurek wyjaśnia tak: - "Browar jest stary, należy w niego inwestować i to natychmiast, a w obiekt dzierżawiony nikt nie będzie wkładał pieniędzy. Co innego, gdybyśmy mogli kupić, z tym, że wtedy oczywiście pojawia się pytanie - za ile".
Właścicielki zostały zaskoczone. Bronisława Grabarz powiedziała nam, iż owszem - poinformowała bydgoską spółkę o tym, kto jest właścicielem, zaproponowała dzierżawę i uważa, że jeśli im to nie odpowiada, niech zwracają zakład, ale nie spodziewała się takiego obrotu sprawy. Teraz będzie szukała dzierżawcy lub kupca. Do momentu oddania materiału do druku żadne kroki w tym celu jeszcze nie zostały poczynione.
Browary Bydgoskie dzierżawią browar od wojewody, jemu więc z dniem 30 września go przekażą. Prawie cała załoga znajdzie zatrudnienie w Bydgoszczy. Co zrobi województwo?
Pomimo tego, że do 1 października zostało już tylko trzy tygodnie, w Urzędzie Wojewódzkim jedne odpowiedzialne za przekształcenia własnościowe osoby nic nie wiedzą i wolą się nie wypowiadać, innych - akurat nie ma. Dowiedzieliśmy się jedynie, że czeka się tam na wyjaśnienie przez ministerstwo pewnej kwestii.
Nie wydaje się jednak, aby Państwo w osobach pracowników działających w imieniu wojewody przejmowało się jakoś specjalnie tym, że niedługo zamiast pracującego zakładu przy ulicy Mickiewicza w Żninie zostaną jedynie maszyny i mury - bez pracowników. Czyli pół fabryki. A żniński browar to staruszek, którego choroby i kaprysy trzeba znać. Czy naprawdę Bydgoszcz dopuści do tego, że oddawać właścicielkom będzie nieczynny zakład?
Pytania
Co zrobią wtedy córki Zgorzalewicza? Czy ktoś (Browary Bydgoskie? Wielkopolskie? Elbrewery?) kupi stojący zakład? Czy ktoś go wydzierżawi? I gdzie będzie szukał załogi?
I najpoważniejsze pytanie - gdzie nowy właściciel poszuka rynku? Do dotychczasowych odbiorców piwa beczkowego ze Żnina (a tylko takie tu jest produkowane) pojedzie takie samo piwo w takich samych beczkach, tylko wyprodukowane w Bydgoszczy. Czyli koniec browaru w Żninie?
Zysk właścicieli
Może być tylko psychiczny. Odzyskają teren po zbójecku zabrany im ongiś przez komunistów i nic więcej. Konkurencja na rynku piwa jest olbrzymia, wypromowanie nowej marki to ogromne wydatki na reklamę. Po pewnym czasie - szczególnie wtedy, gdy po sprzedaży świadectw udziałowych Programu Powszechnej Prywatyzacji okaże się, że bony reprywatyzacyjne zaczynają oblekać się w konkretne pieniądze - może przyjść refleksja, że nie warto było. Ale wtedy po browarze w Żninie pozostanie już tylko wspomnienie.
Chyba, że przez te trzy tygodnie stanie się "COŚ", co odwróci te - pesymistycznie, ale z dużą dozą prawdopodobieństwa przeze mnie nakreślone wyroki losu.
Twoje zdanie jest ważne jednak nie może ranić innych osób lub grup.
Komentarze mogą dodawać tylko zalogowani użytkownicy.
Komentarze