Podróżnik Szymon Springer, który z pasją odkrywa najdalsze zakątki świata na spotkaniu w Szubiński Dom Kultury opowiedział o swoim projekcie „Zrodzeni w Outbacku” i przygodzie, jaką przeżył z aborygeńskimi farmerami w Australii.
W ubiegłym roku Szymon Springer wybrał się na drugi koniec świata, by zamieszkać i pracować z aborygeńskimi farmerami w Australii. Przez miesiąc współpracował ze stockmanami na Seven Emu Station, którzy spędzają hodowlane i dzikie bydło na koniach, motocyklach, specjalnie zmodyfikowanych autach oraz przy użyciu helikopterów.
Praca stockmanów jest jedną z najbardziej niebezpiecznych, a jednocześnie ciekawych zajęć. Najlepszymi stockmanami w Australii są Aborygeni. Station to nie są zwykłe farmy. Ich średnia wielkość to 13 tys. hektarów. Największa ma 23 tys. Właśnie na jednej z takich farm zamieszkał podróżnik z Szubina - Szymon Springer.
Wybrał farmę rodziny Shadforth. Jest nieco mniejsza. Ma tylko cztery tys. hektarów. Na farmie właściciele głównie zajmują się hodowlą bydła i zbiorem ziół. Część Seven Emu Station stanowi sanktuarium przyrody, gdzie aborygeńskie dzieci uczą się o faunie, naturalnej medycynie oraz własnej kulturze.
To nie była pierwsza australijska przygoda Szymona Spingera. Wcześniej zorganizował kilka wypraw motocyklowych, w tym dziewięciomiesięczną z Polski do Australii. Wjechał też motocyklem na jedną z najwyżej położonych dróg na świecie. Pieszo pokonał najbardziej odludną 400-kilometrową trasę Cape Wrath Trail w Szkocji. Wybrał się też śladami Roalda Amundsena na największym płaskowyżu w Europie Hardangervidda w Norwegii.
Piotr Bembenek
Twoje zdanie jest ważne jednak nie może ranić innych osób lub grup.
Komentarze mogą dodawać tylko zalogowani użytkownicy.
Komentarze