Zmiany na stanowiskach wiceburmistrzów
Zwolnieni i zatrudnieni
W środę, 6 grudnia 2006 r., radni Rady Miejskiej w Żninie wyrazili zgodę na rozwiązanie stosunku pracy z Januszem Biegańskim i Dariuszem Kaźmierczakiem. Obydwaj znaleźli już zatrudnienie. Wczoraj także burmistrz powołał na stanowisko zastępcy Aleksandrę Nowakowską, która nadal będzie kierowała oświatą.
Pracownicy urzędów nie mogą pełnić funkcji radnego. Tymczasem na pierwszych sesjach obecni byli wiceburmistrzowie Janusz Biegański i Dariusz Kaźmierczak. Odpowiedź na pytanie, kto może, a kto nie może pełnić funkcji radnego, daje artykuł 24a Ustawy o samorządzie gminnym. Mówi on, że z radnym nie może być nawiązywany stosunek pracy w urzędzie gminy, w której radny uzyskał mandat. Ponadto radny nie może pełnić funkcji kierownika gminnej jednostki organizacyjnej oraz jego zastępcy. Kolejny przepis, czyli artykuł 24b tej samej ustawy mówi, iż przed przystąpieniem do wykonywania mandatu pracownik, którego zatrudnienie jest w kolizji z funkcją radnego, zobowiązany jest złożyć wniosek o urlop bezpłatny w ciągu 7 dni od daty ogłoszenia wyników wyborów. Wtedy pracownik urzędu lub jednostki administracyjnej otrzymuje urlop bezpłatny na czas wykonywania mandatu.
SPRZECZNOŚĆ
Ale sprawa nie jest taka prosta, jakby mogło się wydawać. Wacław Żychliński, który jest kadrowym w Urzędzie Miejskim w Żninie, powiedział, że obowiązujące przepisy nawzajem się wykluczają. I to tej samej ustawy. Z jednej strony mówi się o tym, że radny nie może wykonywać pracy w urzędzie i przed przystąpieniem do wykonywania mandatu zobowiązany jest do złożenia wniosku o urlop i go otrzymuje. Ponadto radny taki otrzymuje urlop bez względu na rodzaj i okres trwania stosunku pracy.
Z kolei artykuł 29 ustawy o samorządzie gminnym mówi wprost, że zastępca burmistrza pełni swoje obowiązki aż do momentu powołania nowego zastępcy. Zdaniem Wacława Żychlińskiego, żadne zastosowane w tej sytuacji rozwiązanie nie jest do końca dobre. To, które wybrał Jarosław Jaworski, jest najbezpieczniejsze z możliwych.
Jedno z możliwych do zastosowania w tym przypadku rozwiązań polegałoby na wypowiedzeniu umowy o pracę, ponieważ byli zatrudnieni z powołania. Ale niewiele by to pomogło, ponieważ obowiązywałby okres wypowiedzenia. Trzy miesiące w wypadku wiceburmistrza Janusza Biegańskiego i miesiąc w przypadku wiceburmistrza Dariusza Kaźmierczaka. Oznacza to, że do końca okresu wypowiedzenia i tak byliby pracownikami urzędu.
PODWÓJNY URLOP
Dodatkowo sytuację komplikuje podwójny wniosek urlopowy złożony przez Janusza Biegańskiego.
Po rezygnacji z mandatu burmistrza przez Andrzeja Rosiaka premier Marek Belka powierzył obowiązki pełnienia funkcji burmistrza Jarosławowi Jaworskiemu. Zatrudnił on wtedy Janusza Biegańskiego na stanowisku naczelnika wydziału infrastruktury.
Po wyborach uzupełniających Jarosław Jaworski zaproponował Januszowi Biegańskiemu objęcie funkcji wiceburmistrza. Ten się zgodził, a ówczesny burmistrz dał Januszowi Biegańskiemu bezpłatny urlop na czas pracy na stanowisku swojego zastępcy.
Teraz wiceburmistrz Janusz Biegański na jednym wniosku musiał prosić o przedłużenie mu urlopu jako naczelnikowi wydziału infrastruktury i udzielenie nowego jako zastępcy burmistrza do spraw gospodarczych.
Zarówno Janusz Biegański, jak i Dariusz Kaźmierczak oprócz tego, że byli wiceburmistrzami, pełnili również obowiązki naczelników, odpowiednio Wydziału Infrastruktury Gminy i Wydziału Spraw Obywatelskich.
Burmistrz Jarosław Jaworski powiedział, że sytuacja ta wynikała z regulaminu Urzędu i schematu organizacyjnego. Nie wiązało się to z dodatkowymi etatami.
Burmistrz Jarosław Jaworski powiedział, że udzielił swoim zastępcom urlopu bezpłatnego. Dzięki temu mogli uczestniczyć w pracach Rady Miejskiej na pierwszej sesji.
- Chodzi też o to, aby do zaistniałego faktu nie miał uwag nadzór i aby już na pierwszej sesji Rada nie podjęła nieprawnych uchwał - wyjaśnił nam Jarosław Jaworski. Burmistrz dodał, że wiceburmistrzowie skończą pracę na swoich stanowiskach z chwilą powołania zastępcy przez nowego burmistrza Leszka Jakubowskiego.
DO CZEGO WRÓCĄ
W ubiegły poniedziałek Jarosław Jaworski wysłał do wojewody kujaw-sko-pomorskiego pismo, w którym opisał zaistniałą sytuację i wyjaśnił, dlaczego udzielił swoim zastępcom urlopów bezpłatnych. Wydział nadzoru potraktował pismo jako informację i najprawdopodobniej nie udzieli odpowiedzi.
W celu wyjaśnienia i uzyskania interpretacji skontaktowaliśmy się z krajowym biurem wyborczym w Bydgoszczy. Jak się dowiedzieliśmy, wiceburmistrzowie nie musiali brać bezpłatnego urlopu. Kadencja burmistrza upłynęła 27 października br. Od tego czasu wójtowie, burmistrzowie i prezydenci miast pełnią swoje funkcje do czasu objęcia ich przez nowo wybranych burmistrzów, wójtów i prezydentów. Podobnie jest z zastępcami. Ich kadencje skończyły się z chwilą upływu kadencji ich szefów.
Artykuł 29 Ustawy o samorządzie gminnym mówi co prawda, że pełnią obowiązki do czasu objęcia ich przez nowego zastępcę, ale praca w urzędzie jako wiceburmistrz urzędującego burmistrza, a pełnienie obowiązków zastępcy po upływie kadencji, a przed wyborem nowych burmistrzów - to nie jest to samo.
Z interpretacji przepisów, jaką uzyskaliśmy w krajowym biurze wyborczym wynika, iż burmistrz Żnina nie musiał udzielać wiceburmistrzom urlopu bezpłatnego, bo formalnie wiceburmistrzami nie byli. Pełnili jedynie ich obowiązki.
- Ustawa mówi, że po urlopie pracownik urzędu lub jednostki administracyjnej przywracany jest na to samo lub równorzędne stanowisko. A kto i do czego miałby przywrócić zastępców odchodzącego burmistrza. Będzie przecież nowy burmistrz, który zatrudni nowych zastępców - usłyszeliśmy w biurze wyborczym.
Były już wiceburmistrz Dariusz Kaźmierczak powiedział, że rozwiązanie i wyjście z sytuacji było bardzo proste. - Wystarczyłoby, aby burmistrz po złożeniu ślubowania, w piątek wydał zarządzenie o zwolnieniu nas z funkcji. Krótko i na temat. Dodam też, że udzielenia nam urlopu nie było żadnym wybiegiem, dostaliśmy go po to, aby złożyć ślubowanie jako radni - powiedział Dariusz Kaźmierczak.
I PO KŁOPOCIE
W środę, 6 grudnia 2006 r. jednak burmistrz Leszek Jakubowski wniósł pod obrady sesji projekty uchwał dotyczące wyrażenia zgody na rozwiązanie stosunku pracy z radnymi. Chodziło o zwolnienie zastępców Jarosława Jaworskiego. Radca prawny Bogusław Szymczak powiedział, że takie rozwiązanie z zaistniałej sytuacji, jest najdalej idące. - W związku z tym, że wiceburmistrzowie są zatrudnieni w Urzędzie i jednocześnie radnymi, więc stąd powinno być wyrażenie zgody na rozwiązanie stosunku pracy - powiedział radca prawny.
Radni większością głosów wyrazili na to zgodę. W rozmowie z Pałukami burmistrz Leszek Jakubowski powiedział, że jeszcze tego samego dnia (sesja miała miejsce 6 grudnia) oficjalnie powierzy funkcję zastępcy Aleksandrze Nowakowskiej. Nadal będzie odpowiadać, za gminną politykę dotyczącą oświaty, będzie to miała wpisane w zakres swoich obowiązków i burmistrz na razie nie przewiduje zatrudnienia nowego dyrektora MZO.
WiK PO RAZ DRUGI
Byli już wiceburmistrzowie znaleźli pracę. Janusz Biegański od 1 grudnia wrócił do Zakładu Wodociągów i Kanalizacji. Pełni tam funkcję zastępcy dyrektora ds. technicznych (stanowisko nie koliduje ze sprawowaniem funkcji radnego).
Burmistrz Leszek Jakubowski nie wiedział o zatrudnieniu Janusza Biegańskiego.
- Nie wiem, co zrobię. Ale nie może to zostać bez echa. Chcę się spotkać z Radą Nadzorczą. Po rozmowach podejmę decyzję, jak rozwiązać tę sprawę - powiedział burmistrz. Zdziwienie wynika z faktu niedawnych cięć kadrowych w WiK - Zgromadzenie Wspólników WiK (w osobie burmistrza Jaworskiego) niedawno zmniejszyło ilość członków zarządu, w wyniku czego Rada Nadzorcza wręczyła Leszkowi Jakubowskiemu wypowie-dzenie. Oficjalnym motywem były oszczędności, burmistrz więc czegoś tu nie rozumie.
Prezes spółki WiK Eugeniusz Dobaczewski powiedział, że sprawa zatrudnienia Janusza Biegańskiego była dla niego jasna i oczywista, ponieważ jest on najlepszym fachowcem w Żninie od spraw wodociągów i kanalizacji. Prezes WiK wyjaśnił, że Janusz Biegański nie podlega Radzie Nadzorczej (jej podlega tylko zarząd), lecz jest zwykłym pracownikiem.
Od Dariusza Kaźmierczaka dowiedzieliśmy się, że znalazł nową pracę, nie chciał jednak zdradzić, gdzie pracuje.
Twoje zdanie jest ważne jednak nie może ranić innych osób lub grup.
Komentarze mogą dodawać tylko zalogowani użytkownicy.
Komentarze