Zamiast góry śmieci na cmentarzu w Łabiszynie pojawiły się pojemniki przeznaczone na poszczególne frakcje odpadów. Wymuszają one na ludziach segregowanie odpadów i ludzie od samego początku dostosowali się do nowego porządku.
fot. Magdalena Kruszka
Łabiszyn, cmentarz, zagospodarowanie odpadów, pojemniki
2 litry na grób i 390 zł na miesiąc
Po początkowych perturbacjach związanych z zagospodarowaniem odpadów na cmentarzu sytuacja się ustabilizowała. Powstały boksy, pojawiły się pojemniki na segregację. Nikt już nie może mieć wątpliwości, gdzie jakie odpady powinny trafić.
Jeszcze w sierpniu na cmentarzu w Łabiszynie przy kościele św. Mikołaja, czyli największym w całej gminie, funkcjonującym dla dwóch parafii w Łabiszynie oraz dla parafii w Lubostroniu, można było zobaczyć stos śmieci. Po wejściu w życie nowej ustawy kontenery zniknęły. Ludzie musieli jakoś pozbywać się zgniłych kwiatów, wypalonych zniczy, więc rzucali je na stos. Z czasem przybrał on ogromne rozmiary.
- Jak nie było boksów i pojemników, to segregacja się nie udawała - mówi ks. Krzysztof Sobieralski, proboszcz parafii św. Mikołaja. - Ktoś szedł z workiem ze śmieciami, to rzucał go po prostu na stos. Wywóz takiego stosu kosztował nas w ostatnim miesiącu 3.500 zł i sytuacja nas zmusiła do tego, co tu zrobiliśmy, czyli do skłonienia ludzi do prowadzenia segregacji. Ekonomicznie segregacja jest dla nas opłacalna.
Koszt wywozu śmieci z cmentarza zwiększał także fakt, że do kontenerów trafiały odpady nie tylko z grobów, ale także różne inne, łącznie z lodówkami, pampersami czy puszkami i butelkami.
- Kiedyś ktoś sobie zadał trud, żeby pralkę automatyczną wcisnąć przez ten mały otwór do pojemnika i dopiero przy wysypywaniu okazało się, co w środku się znajduje - wspomina proboszcz parafii. Pierwszym krokiem do ukrócenia procederu wywożenia prywatnych śmieci na cmentarz było zamknięcie bramy dla samochodów. Proboszcz parafii zdecydował się na ten krok kilka miesięcy temu, tłumacząc, że nie tylko zaprzestano dzięki temu pozbywania się prywatnych odpadów, ale też plac tuż przy grobach ponownie się zazielenił, podczas kiedy wcześniej w miejscu, gdzie parkowały samochody, tworzyły się koleiny.
- Na którym cmentarzu samochody mogą podjeżdżać pod same groby? - pyta ks. Krzysztof Sobieralski. - Ziemia przy tych grobach to sam żwir, nie nadaje się na parking. Poza tym można zatrzymać samochód na całej długości cmentarza wzdłuż muru. Został powiększony parking przed kościołem, powstały schody z tego parkingu na sam cmentarz. Jest gdzie zatrzymać samochód. W tych zmianach pomogła nam gmina, która traktuje chyba ten nasz cmentarz trochę jako komunalny. Tutaj każdy może mieć miejsce, bez względu na wyznanie.
Wspólne działania gminy i parafii pozwoliły również na uporządkowanie kwestii związanych z miejscem składowania odpadów na cmentarzu. Urząd Gminy dostarczył kostkę na utwardzenie terenu, słupki i płot zostały zakupione ze środków parafii. Prace wykonywał pracownik oddelegowany z Urzędu Miejskiego, a także parafianie. Teraz na cmentarzu dla każdej frakcji odpadów są osobne pojemniki. Miejsca składowania śmieci są opisane tak, że nikt nie może mieć wątpliwości, gdzie jaka frakcja powinna trafić. Wkrótce zostanie także dostarczony pojemnik KP7 na odpady zmieszane. Powstanie też kompostownik z prawdziwego zdarzenia, z którego ziemia trafiać będzie do ogrodu różańcowego albo pod rośliny wokół kościoła. Odpady będą wywożone dwa razy w miesiącu.
- Względy finansowe mnie do tego zmusiły - wyjaśnia ks. Krzysztof Sobieralski i informuje, że wcześniej parafia płaciła za wywóz śmieci od kilograma, stąd czasem nazbierało się aż 3.500 zł miesięcznie za wywóz odpadów z cmentarza. - Jak spadł deszcz, śmieci zamokły, nasiąknęły wodą i od razu więcej ważyły. Nie mieliśmy na to wpływu.
Opłata śmieciowa dla cmentarza wyliczana jest od grobu. Przelicznik zakłada, że z jednego grobu wytwarza się dwa litry odpadów. Opłata za 3.000 miejsc wynosi 390 zł miesięcznie, pod warunkiem, że prowadzona jest segregacja.
- To są pieniądze parafian i oni muszą sobie odpowiedzieć na pytanie, czy wolą swoje pieniądze przeznaczyć na remont kościoła czy wkładać w śmieci - mówi ks. Krzysztof Sobieralski. - Jak zapłacę 3.500 zł za śmieci, to nie będę miał tych pieniędzy na remonty. Jako gospodarzowi serce mi się kroiło, kiedy te pieniądze miałem wkładać w śmieci. Przy dzisiejszej trudnej sytuacji nie jest łatwo zebrać 3.500 zł. Mnie pieniądze z nieba nie lecą. To są pieniądze parafian.
Proboszcz podkreśla, że ludzie szybko przyzwyczaili się do nowego systemu. Wiedzą, gdzie co należy włożyć, a przypadków niewłaściwej segregacji jest niewiele. Takie przypadki weryfikuje pracownik cmentarza, który co rano sprawdza, jak sytuacja przy pojemnikach wygląda. Ks. Krzysztof Sobieralski zauważył, że kiedy ludzie widzą porządek, pojemniki ustawione na kostce i opisane boksy, to każe to im się zastanowić, co zrobić z workiem śmieci.
- Nikt nie będzie od ludzi wymagał, żeby rozbrajali druty w wieńcach gołymi rękami, ale trzeba przyznać, że segregacja na cmentarzu jest problemowa, wystarczy zobaczyć, jak ciężko czasem jest wyrwać kwiat z doniczki, który rozwinął system korzeniowy, a trzeba to będzie robić - zauważa ks. Krzysztof Sobieralski.
Zmiany w systemie gospodarowania odpadami na cmentarzu spowodowały też rozpoczęcie inwentaryzacji grobów. W tej chwili parafia płaci za 3.000 grobów. Proboszcz szacuje, że jest ich około 2.500, reszta to miejsca puste. Dlatego rozpoczął sprawdzanie stanu faktycznego, także pod względem uiszczenia opłaty za grób. Jeśli ktoś ma grób nieopłacony, wówczas na pomniku pojawia się kartka z informacją.
- To nie jest tak, że wszyscy, którzy mają kartki na grobie, muszą zaraz płacić - mówi ks. Krzysztof Sobieralski. - Te kartki są przylepiane także, jeśli są jakieś niejasności w dokumentacji, niezgodności pomiędzy tym co widzę, a tym, co mam zapisane. Czasem trzeba tylko przyjść i wyjaśnić. A lepiej to zrobić na spokojnie, niż kiedy nadchodzi czas pogrzebu.
Proboszcz parafii św. Mikołaja w Łabiszynie podkreśla, że na cmentarzu widać coraz większy porządek. Ludzie starają się dostosować do nowych zasad i daje się zauważyć, że odpady segregują. Zakłada, że w takim systemie wywóz odbywający się dwa razy w miesiącu będzie wystarczający.
Magdalena Kruszka
Pałuki nr 1126 (37/2013)
Twoje zdanie jest ważne jednak nie może ranić innych osób lub grup.
Komentarze mogą dodawać tylko zalogowani użytkownicy.
Komentarze