Reklama

600 osób nocowało w jedynce

Helena Karaszkiewicz i Marzena Nowakowska w dni powszednie pracują w kuchni żnińskiej „jedynki”. W sobotę rano też przyszły, aby pomóc w obsłudze kilkuset podróżnych, którzy w szkole znaleźli schronienie przed orkanem Ksawery.

       fot. Karol Gapiński

Żnin, orkan Ksawery, Zespół Publicznych Szkół, pomoc, życzliwość
     600 osób nocowało w jedynce
    W piątek wieczorem było już jasne, że zakorkowanej od Szubina do Rogowa szosy nie da się odblokować. Tych, którzy nie mieli perspektyw na szybkie dotarcie do celu, wycieczki, a także autokary z pasażerami samolotu, który miast w Gdańsku, lądował w Poznaniu zakwaterowano w Szkole Podstawowej nr 1 w Żninie. Sztab kryzysowy rozkładał materace, ściągał koce z PTTK, od Sióstr Służebniczek. Przyszły kucharki, panie z MOPS, serwowano gorącą herbatę, z Martiny przywieziono termosy z pomidorową.

     Gmina Żnin ma określony sposób postępowania w przypadku, gdy trzeba wdrożyć procedury szybkiego reagowania ze względu na sytuacje kryzysowe. Taką niewątpliwie przyniósł na terenie gminy orkan Ksawery. W nocy z czwartku na piątek nad Pałukami wiał bardzo silny wiatr, a w piątek około 11:00 pojawiły się pierwsze zamiecie i zadymki śnieżne. Sytuacja drogowa najpierw stała się trudna, później dramatyczna, a na końcu niemal tragiczna, mimo że do akcji ruszyły wszystkie jednostki straży pożarnej, zarówno tej państwowej, jak i OSP, które posiadają samochody z napędem terenowym. Wielu strażaków w piątek i w sobotę - jak relacjonował nam starszy aspirant Marek Krygier z Państwowej Straży Pożarnej w Żninie - uczestniczyło w akcji wyciągania samochodów, udrażniania przejazdu dla piaskarek i niesienia pomocy podróżnym zablokowanym w gigantycznym korku - nawet ponad 30 godzin bez przerwy. W pomoc na drodze zaangażowali się zresztą nie tylko strażacy i drogowcy, ale również sołtysi i mieszkańcy miejscowości położonych wzdłuż drogi krajowej nr 5.
     Najtrudniejsza sytuacja była na krajowej piątce. W piątek po południu, wieczorem oraz w nocy z piątku na sobotę i w sobotę przed południem droga ta była albo całkowicie zablokowana, albo ruch odbywał się wahadłowo. Korek występował na całym odcinku tej drogi w powiecie żnińskim. Z każdą kolejną godziną, w której podróżnym przychodziło stać w tym korku i marznąć w samochodach, stawało się jasne, że potrzebne jest zorganizowanie dachu nad głową dla tych setek ludzi.
     Wybór burmistrza Żnina Leszka Jakubowskiego padł na Zespół Publicznych Szkół nr 1 w Żninie. To tutaj władze postanowiły zorganizować miejsce, w którym podróżni będą mogli przenocować w oczekiwaniu na odblokowanie oblodzonej i zaśnieżonej drogi. Jak przekazał nam sekretarz gminy Żnin Mirosław Gatka, na początku chodziło o podróżnych w autokarach. Dochodziły bowiem do sztabu kryzysowego w Urzędzie Miejskim informacje, że jest kilka autobusów z Poznania, które jadą do Gdańska. Byli to pasażerowie samolotu z Wysp Brytyjskich do Gdańska, który ze względu na złe warunki pogodowe nie mógł podejść do lądowania w stolicy Pomorza. Samolot ten nie miał również możliwości wylądować na lotnisku w Bydgoszczy. Pilotom udało się lądować dopiero w Poznaniu. Obowiązkiem linii lotniczej było w tej sytuacji zorganizowanie przewozu autokarami do miasta, w którym planowano koniec lotu. Sytuacja na drodze pogarszała się jednak i do gminy Żnin przychodziły informacje o tym, że potrzebny jest punkt, w którym podróżni będą mogli spędzić noc i napić się czegoś ciepłego oraz zjeść choćby kanapki. Ostatecznie z tych autobusów, które jechały do Gdańska, w Żninie zatrzymał się tylko jeden, ale byli też inni podróżni. Dodatkowo do ratusza dotarła informacja o autobusie, który ugrzązł na drodze w Wawrzynkach i podróżującym tym autokarem trzeba również zapewnić dach nad głową. - Wprawdzie później akurat ten autobus jakoś wyjechał z tych Wawrzynek i skierował się do celu swej podróży, ale my mieliśmy zewsząd inne sygnały i procedura była wszczęta - opowiada Mirosław Gatka. Jednocześnie przychodziły też informacje, że nie ma innej alternatywy na tę noc dla kilkuset ludzi. Pozostawało im albo nocowanie w samochodach i autobusach na drodze, albo szukanie schronienia u mieszkańców. Wiele prywatnych osób zapewniło podróżnym dach nad głową, czy to w Żninie, wzdłuż ul. Mickiewicza, czy też w okolicznych miejscowościach położonych przy drodze krajowej. Miejsca w hotelach bardzo szybko zostały zarezerwowane. Wielu podróżnych, widząc, co się dzieje, wydzwaniało jeszcze na trasie do znanych sobie hoteli i gospodarstw agroturystycznych, by znaleźć miejsce na noc. Tych miejsc jednak nie było aż tak wiele, by przyjąć wszystkich potrzebujących.
     Urzędnicy skontaktowali się z dyrektorem ZPS nr 1 Jackiem Pietraszko i przekazali mu, jakie są ustalenia. Jednocześnie poszło polecenie do Miejskiego Ośrodka Pomocy Społecznej, aby i ta instytucja włączyła się do akcji. Po 22:00 w szkole zaczęli pojawiać się pierwsi podróżni, którzy zjechali tutaj unikając korków na drodze. Najpierw były to samochody osobowe. W tym czasie była już w szkole, poproszona o pomoc przez dyrektora, szkolna intendentka Elżbieta Pietraszko. W szkole przygotowywana była ciepła herbata i kawa. Na wezwanie odpowiedziały panie z MOPS: Maria Bursztyńska, Renata Malak, Ewa Borowska, Anna Tarczyńska. W szkole pojawił się również ksiądz Marcin Łojko, wikariusz z parafii św. Floriana (w tym czasie ksiądz Szymon Ciesielski, wikariusz z parafii mariackiej w Żninie, angażował się w pomoc podróżującym bezpośrednio na drodze). Wszyscy wolontariusze w szkole bez przerwy przygotowywali miejsca do pobytu podróżnych, parzyli gorące napoje i szykowali kanapki. W pomoc włączyły się siostry służebniczki, które zorganizowały nocleg dla 20 osób i zapewniły im posiłek. Natomiast w szkole trwało organizowanie miejsc do spania dla części podróżnych. W obydwu salach gimnastycznych rozłożone zostały materace do ćwiczeń. Siostry pożyczyły część swoich koców. Dalszych 70 koców pożyczył na potrzeby prowizorycznej noclegowni w jedynce Czesław Łukomski z PTTK. Były to koce będące w wyposażeniu żnińskiego ośrodka PTTK.
     Przed 23:00 pojawił się pierwszy autobus z ludźmi szukającymi dachu nad głową. Łącznie w trakcie nocy przyjechało 9 autokarów, ostatni z nich przed 3:00. Poza tym boisko szkolne wypełniło się samochodami podróżujących indywidualnie. Jak opowiada Elżbieta Pietraszko, nie było ani jednej osoby, która czekałaby choćby chwilę na znalezienie jej miejsca. - Oczywiście miejsca do leżenia rozdysponowane zostały najwcześniej, ci, którzy przybyli w środku nocy, już na te materace nie trafiali - tłumaczy Mirosław Gatka. Kierowano ich do klas na parterze szkoły, gdzie mogli usiąść i przeczekać noc. W stołówce cały czas rozdawano ciepłe napoje i kanapki. Zastępca burmistrza Aleksandra Nowakowska osobiście negocjowała w piekarni Rolnika dostawy świeżego chleba. Jedynym otwartym nocą sklepem z wędlinami, serami itp. produktami spożywczymi był market Tesco. Tam więc dokonano zakupów.
     Nad ranem pojawiła się w szkole zmiana obsługi. W trakcie działania tutaj punktu przyjmowania podróżnych, swą pomoc zaoferowały inne panie z obsługi administracyjnej szkoły: Renata Kołodziej, Wiesława Lewandowska, Czesława Piechocka, Alina Bielawska, Marzena Nowakowska, Helena Karaszkiewicz. Kontynuowane było wydawanie picia i żywności, bo w szkole było już - jak szacuje dyrektor Jacek Pietraszko - ponad 600 osób. Dodatkowo hotel Martina dostarczył termosy z ciepła zupą pomidorową z makaronem, którą wydano podróżnym. Wśród nich było wielu obcokrajowców, Brytyjczyków, Niemców, Francuzów, osób narodowości romskiej i innych. Wyjazdy podróżnych ze żnińskiej szkoły trwały od godzin rannych do południa. Kolejne autokary i samochody decydowały się na wyjazd na podstawie napływających optymistycznych informacji, że powoli droga krajowa staje się przejezdna. Wprawdzie choćby w Jaroszewie w sobotę rano stał jeszcze na drodze unieruchomiony tir i trwała akcja ratunkowa, ale już w kierunku Poznania, wyjeżdżając ze Żnina, droga była przejezdna. Później udrożniony został także kierunek bydgoski.
     Mirosław Gatka w imieniu burmistrza podziękował wszystkim organizacjom, strażakom, w tym ochotnikom z OSP w Cerekwicy, Żninie, Wawrzynkach, Brzyskorzystewku i Białożewinie, policjan tom, sołtysom, dyrekcji i pracownikom ZPS nr 1, PTTK, MOPS, księżom i siostrom oraz wszystkim indywidualnym osobom, które niosły w tych trudnych godzinach bezinteresowną, szczerą pomoc osobom zablokowanym na piątce oraz radiowcom, którzy komunikowali na bieżąco o sytuacji na tej drodze. Jak dodał pan sekretarz, te podziękowania są składane również w imieniu osób przyjętych pod dach szkoły i tych, które wyciągano z zasp i rowów przy drogach. Sekretarz dodał również, że niedługo przyjdzie też czas w Urzędzie Miejskim na przeanalizowanie wszystkich wydarzeń i tego, jak na nie zareagowano w gminnym sztabie kryzysowym. Wnioski zostaną porównane z wcześniej wypracowanymi w ratuszu założeniami. Sekretarz wstępnie ocenił działania podjęte w tych trudnych godzinach przez wielu ludzi za skuteczne, choć przy tym nie pozbawione - jak to bywa w takich sytuacjach - spontaniczności. Pieniądze związane z niesieniem pomocy pokryje rezerwa na sytuacje kryzysowe, która jest zapisana w budżecie gminy Żnin na 2013 r. w kwocie 170.000 zł. Teraz w Urzędzie Miejskim trwa jeszcze podsumowywanie całej akcji związanej z sytuacją kryzysową spowodowaną przez orkan. Zbierane są rachunki i faktury z tytułu poniesionych kosztów. Dotyczy to również rachunków za paliwo zakupione na potrzeby interweniujących w związku ze skutkami nawałnicy jednostek OSP.
     Dodać należy, że problemy w związku z orkanem mieli nie tylko podróżni, ale też mieszkający na co dzień w Żninie i okolicach. Dotyczyły one przede wszystkim braku prądu lub braku wszystkich faz energii elektrycznej. Z tej przyczyny największy stres przeżywali rolnicy, bo prowadzone przez nich hodowle są uzależnione od dostaw energii. Pogotowie energetyczne często nie odbierało już zgłoszeń telefonicznych, bo wszyscy ludzie byli w terenie. Z czasem prąd przywrócono i po sobocie nie otrzymaliśmy już żadnych informacji o stałym braku dostaw energii.
     Zanotowany też został w Żninie jeden przypadek zerwania przez wiatr dachu z budynku mieszkalnego. Było to na rogu ul. Dąbrowskiego i Skromnej, gdzie zresztą też nie było wtedy prądu, bo linia napowietrzna uległa uszkodzeniu. Jak przekazał Mirosław Gatka, w tym przypadku mieszkańcom udzielono z gminy pomocy polegającej na wypożyczeniu im 2 z 4 dużych mat, które są do dyspozycji w Gminnym Zarządzaniu Kryzysowym (znajdują się w magazynie ratusza). Mają one powierzchnię 15 na 10 m każda. Zostały wykorzystane do zabezpieczenia tymczasowego dachu przed przeciekaniem.

Karol Gapiński
Pałuki nr 1139 (50/2013)

Aplikacja na Androida

Reklama

Komentarze opinie

Podziel się swoją opinią

Twoje zdanie jest ważne jednak nie może ranić innych osób lub grup.

Komentarze mogą dodawać tylko zalogowani użytkownicy.

Zaloguj się

Reklama

Wideo palukiznin.pl




Reklama
Najnowsze wiadomości