W szkole w Kowalewie i w szubińskim LO - mydło, papier, suszarki - tylko korzystać. W Zespole Szkół w Szubinie stan toalet podlega wysokiej tajemnicy - nie wolno ich oglądać, można tylko o nich posłuchać.
ZESPÓŁ SZKÓŁ W KOWALEWIE
Do budynku szkoły weszliśmy na pierwszej godzinie lekcyjnej. Nie znając układu pomieszczeń, wiedzeni reporterskim nosem idziemy przed siebie. Naprzeciwko wejścia do sali gimnastycznej jest. Chłopięca ubikacja. W środku glanc. Potem dowiadujemy się, że pomieszczenie jest świeżo po remoncie. Na zlewie mydło w płynie, suszarki do rąk zamiast ręczników, a papier toaletowy na ścianie, ale nie w kabinie tylko w przejściu.
Dyrektor placówki Adam Hak powiedział, że jeszcze w czerwcu miałby się czego wstydzić, bo łazienki były przed remontem. Teraz zostały wyremontowane dwie - jedna dla chłopców, druga dla dziewcząt oraz łazienka dla personelu. Na remont czekają kolejne dwie. Remont był w wakacje i pochłonął 40 tys. zł, ale efekt - jak się przekonaliśmy - jest zadowalający. Dyrektor pokazał również te przed remontem. W niewyremontowanych łazienkach też nie jest źle. Wszystko na swoim miejscu (w jednej łazience papier toaletowy był w jednej kabinie, ale zaraz został uzupełniony, w drugiej nie w kabinie, a w części wspólnej) i czysto. Pani zajmująca się utrzymywaniem czystości mówi, że pojemnik mydła w płynie wystarczy na dwa, trzy dni, a papier zakładany jest codziennie, ewentualnie co dwa dni. Usterki, których nie ma za często, naprawiane są na bieżąco przez dwóch pracowników obsługi.
- Były takie lata, gdzie rolki papieru wędrowały do toalet. Teraz mamy duże rolki i jest spokój. Papierowych ręczników nie mamy. Lepiej sprawdzają się suszarki - powiedział dyrektor, który dodał, że sanepid nie miał uwag.
ZESPÓŁ SZKÓŁ W SZUBINIE
Do Zespołu Szkół w Szubinie wchodzimy na drugiej godzinie lekcyjnej. Siedzący w swoim małym pomieszczeniu przy drzwiach woźny od razu pyta: - Przepraszam, a pan dokąd?
- Do pani dyrektor - odpowiadam, bo przecież nie powiem, że do ubikacji. Idę korytarzem do gabinetu pani dyrektor. Na początku korytarza łazienka dla personelu, więc - myślę sobie - na końcu powinna też być łazienka. Patrzę. Jest. Łazienka dla chłopców młodszych klas podstawówki. Wchodzę. Nie ma takiego szału jak w Kowalewie, bo i remont był tu pewnie kilka lat wcześniej, ale mydło, papier jest. Nie ma ręczników papierowych ani suszarek do rąk. Dyrektor Gabriela Rojek wyjaśniła potem, że ręczniki można pobrać u woźnego. Wychodzę, a już w moją stronę zmierza napotkany wcześniej woźny: - Do pani dyrektor wchodzi się przez sekretariat, a nie przez łazienkę - powiedział i wskazał drzwi. - Dobrze, dziękuję - odpowiadam i pukam do sekretariatu.
Więcej łazienek w szkole nie zobaczyliśmy, bo - po pierwsze woźny miał nas na oku - a po drugie, kiedy Gabriela Rojek dowiedziała się o naszej akcji, stanowczo odpowiedziała, że do oglądania łazienek szkolnych są powołane do tego instytucje i jej nie wolno nawet oprowadzać dziennikarza po łazienkach.
Dyrektor Zespołu Szkół powiedziała, że łazienki są wyremontowane i po pozytywnej kontroli sanepidu. Zapewnia, że we wszystkich jest ciepła woda, mydło, papier toaletowy oprócz ręczników, które wydaje woźny. Łazienki mają osobne wejścia dla chłopców i dziewcząt, osobne mają młodsi uczniowie szkół podstawowych, osobne starsi i osobne młodzież gimnazjalna.
- O łazienki nie mogę się wstydzić - mówi Gabriela Rojek. - Problemem jest destrukcja, która nasila się w okresie zimowym, podczas którego uczniowie nie wychodzą na zewnątrz. Notujemy zniszczenia klapy od sedesu, łamane są wylewki [potocznie zwane kranami - przyp. rk]. Wykopywane są wywietrzniki przy drzwiach i to częściej u dziewcząt, które w ten sposób wyładowują złą energię. W chłopięcych ubikacjach zdarza się wrzucanie rolek do sedesów. To nie jest tak, że jest to nagminne. Jeżeli już dochodzi do takich sytuacji, to szkoła posiada wewnętrzny i zewnętrzny monitoring i dowiadujemy się, kto to zrobił. Za spowodowane szkody odpowiadają rodzice. Zdarzało się, że odkupowali rolki papieru czy pokrywali koszt wymiany sprzętu. Cieszy mnie natomiast fakt, że nauczyliśmy uczniów używać mydła w płynie.
I LICEUM OGÓLNOKSZTAŁCĄCE
Zanim trafiliśmy do I LO poszliśmy do Zespołu Szkół Ponadgimnazjalnych w Szubinie. Nie znając topografii szkoły poszliśmy na piętro w poszukiwaniu łazienek. Ale na schodach miła pani zapytała: - A kogo pan szuka? - I znów sytuacja się powtórzyła: - Pani dyrektor - odpowiedziałem. - Pani dyrektor nie ma - padła odpowiedź. I klops. Musiałem opuścić budynek.
Budynek I LO nie był budowany z myślą o zebraniach młodzieży licealnej, ale o zebraniach aktywistów PZPR. Niemniej łazienki już dawno tamtych czasów nie przypominają, a wręcz przeciwnie. Dowiadujemy się, że remont był trzy lata temu, a w środku wygląda tak, jakby był w te wakacje. Czysto, schludnie, wszystko na swoim miejscu: mydło, papier toaletowy w kabinach, papierowe ręczniki do rąk. Dyrektor Stanisław Głowacki pokazuje wszystkie łazienki, łącznie z tymi dla personelu. Na piętrze toalety damskie, a na parterze męskie.
- Jeżeli coś jest w bardzo dobrym stanie, to uczniowie to szanują. Przed remontem młodzież ze specjalnym szacunkiem nie podchodziła do tego i można się było obawiać o stan techniczny - wyjaśnia dyrektor.
Dodatkowo, nowe łazienki są przy sali gimnastycznej, która została oddana do użytku we wrześniu tego roku. Tam co prawda nie zauważyliśmy ręczników papierowych i suszarek, ale - jak powiedział dyrektor - na salę użytkownicy przynoszą własne, bo w łazienkach są prysznice.
- W starej części ciepła woda jest z bojlerów, bo nie ma instalacji ciepłej wody, natomiast na sali gimnastycznej ciepła woda podgrzewana jest przez KPEC - wyjaśnia Stanisław Głowacki.
Remigiusz Konieczka
Pałuki nr 1080 (43/2012)
Twoje zdanie jest ważne jednak nie może ranić innych osób lub grup.
Komentarze mogą dodawać tylko zalogowani użytkownicy.
Komentarze