Reklama

Adam Grabiszewski - twórca ludowy z Kcyni

Świat w drewnie zaklęty
    Adam Grabiszewski - twórca ludowy z Kcyni
    Pan Adam Grabiszewski jest rodowitym kcynianinem. Jednym z czołowych obok Stefana Boguszyńskiego i Piotra Wolińskiego współczesnych twórców ludowych z Kcyni. Zastałem p. Adama w jego pracowni w domu mieszkalnym przy ul. Asnyka i poprosiłem o rozmowę.

    Józef Marosz: - Czym dla pana jest sztuka ludowa?
    Adam Grabiszewski: - Sztuka to dziedzina kultury ludowej i integralna część kultury narodowej; to sztuka wywodząca się z ludu, a więc najbliższa człowiekowi i dlatego przetrwała dziesięciolecia; materia - drewno, glina, papier to wdzięczny materiał do tworzenia, a więc wyrażania swoich myśli, pragnień, tęsknot; Kcynia i Pałuki to odpowiedni klimat dla przetrwania sztuki ludowej, a taki wytworzyła św. p. Klara Prillowa.
    - Jakie były początki pana kariery jako artysty ludowego?
    - Rzeźbić zacząłem zupełnie przypadkowo. Było to w połowie lat siedemdziesiątych; po wypadku przeszedłem na rentę i nie bardzo wiedziałem co z sobą zrobić; odwiedzałem często szwagra, który przy pomocy dłuta wyczarowywał z nieforemnych kawałków drewna postacie; któregoś dnia wziąłem kawałek drewna do ręki i zobaczyłem w tym drewnie zarysy siedzącej postaci. Poszedłem do domu... i tak się zaczęło. Potem do dalszej pracy zachęcił mnie uznany już artysta ludowy p. Stefan Boguszyński; w ten sposób rzeźba w drewnie stała się moją pasją, moim nałogiem.
    - W czym się pan specjalizuje?
    - Moja domena to rzeźba w drewnie - głównie w topoli i lipie. To co robię, staram się robić jak umiem najlepiej; nie wzoruję się na nikim - robię to, co widzę i co czuję; najczęściej jest tak, że rzeźbię głównie to, co "zobaczę" w danym kawałku drewna. Praca na zamówienie przychodzi mi z większą trudnością, bowiem z bezdusznego kloca muszę wydobyć życie, a właściwie odwrotnie - muszę w kawał drewna tchnąć życie; więc rzeźbię pochylonych pracą i wiekiem chłopów, wesołe figurki weselników i dziewcząt, świątki, diabły, Chrystusa, rycerzy, wojów, płaskorzeźby. Trudno wyliczyć wszystko co robię - jest to cały świat zaklęty w drewnie.
    - Sądzę, że prezentował pan swoje dzieła...
    - Tak, na przestrzeni ponad 15 lat brałem udział w licznych wystawach, konkursach, jarmarkach, kiermaszach sztuki w różnych miejscowościach, jak w Kcyni, Szubinie, Żninie (Jesień na Pałukach), Wągrowcu (Lato na Pałukach), a także w Płocku, Bydgoszczy, Nakle, Poznaniu (Jarmark Świętojański); moje wytwory sztuki ludowej są m. in. w muzeach Kcyni, Żnina, Bydgoszczy, u licznych prywatnych kolekcjonerów; także znalazły nabywców we Francji, USA, Japonii.
    - Co ma pan aktualnie na "warsztacie"?
    - Na dzień dzisiejszy wykonuję dwie rzeźby dla miasta Gołańczy, rzeźbię też drogę krzyżową dla prywatnego nabywcy w Paryżu i figurki na kiermasz sztuki ludowej w Żninie; pod opieką mam młodego adepta sztuki Michała - może coś z niego wyrośnie.
    - Dziękuję za rozmowę i życzę pomyślności.

     z ADAMEM GRABISZEWSKIM
rozmawiał JÓZEF MAROSZ
Pałuki nr 84 (36/1993)
Aplikacja na Androida

Reklama

Komentarze opinie

Podziel się swoją opinią

Twoje zdanie jest ważne jednak nie może ranić innych osób lub grup.

Komentarze mogą dodawać tylko zalogowani użytkownicy.

Zaloguj się

Najnowsze rolki



Reklama

Wideo palukiznin.pl




Reklama
Najnowsze wiadomości