Reklama

Agrofagi - patogeny i szkodniki

Prof. dr hab. Marek Korbas szczegółowo opowiadał o agrofagach i demonstrował skutki, jakie wywierają one na kukurydzę

         fot. Magdalena Kruszka

Uprawa, kukurydza, Agrofagi, rolnictwo
     Agrofagi - patogeny i szkodniki
    Na kukurydzę czyha cała paleta zagrożeń. Tych zagrożeń muszą być świadomi rolnicy, muszą też wiedzieć, jak je rozpoznawać i jak sobie z nimi radzić. Szczegółowe informacje na ten temat można było uzyskać podczas Dni Kukurydzy i Soi w Grocholinie.

     Agrofagi to niepożądane organizmy, takie jak patogeny, szkodniki i chwasty, szkodliwe dla roślin uprawnych, płodów rolnych i zwierząt. O tym, jakie agrofagi występują w uprawie kukurydzy, opowiedział szczegółowo prof. dr hab. Marek Korbas, kierownik Zakładu Mikologii w Instytucie Ochrony Roślin PIB w Poznaniu. Wyjaśniał on, że integrowaną ochronę roślin stosuje się w Polsce od 2014 roku i tutejsi rolnicy robią to bardzo dobrze, nie odstając od działań stosowanych w całej Unii Europejskiej w tym zakresie. Tłumaczył, jakie czynniki w integrowanej ochronie roślin są szczególnie ważne. Wśród nich znalazły się czynniki zależne od producenta, jak choćby wybór odmiany, odpowiednie zaplanowanie nawożenia czy przestrzeganie przedplonów oraz termin zbiorów. Natomiast niezależne od producenta pozostają warunki pogodowe.
     - Na pogodę państwo nie macie wpływu - mówił Marek Korbas. - Ile byście księdzu na tacę nie dali i tak wam to nie pomoże, jeżeli u góry zaplanowano, że nie będzie opadów tutaj w rejonie Grocholina i w szeroko rozumianej okolicy. Oczywiście ja wam życzę, żeby ten rozkład opadów był prawidłowy, bo warunki pogodowe są bardzo istotne i decydują o tym, jakie agrofagi wystąpią na danej plantacji.
     Producenci nie mają także wpływu na rosnące zagrożenie szkodnikami. Kiedyś problemów z chorobami w kukurydzy nie było, a teraz chorób jest więcej i coraz częściej się pojawiają. Podobnie jest ze szkodnikami, jak choćby z omacnicą prosowianką i zachodnią stonką kukurydzianą.
     Zagrożenie ze strony tych szkodników rośnie.
     Na samym początku rozwoju kukurydzy roślinom może zagrozić zgorzel siewek, który powoduje zamieranie pierwszego korzenia właściwego. Rolnik może tego nawet nie zauważyć, bo jeżeli jest odpowiednia wilgotność, to roślina w późniejszym okresie daje sobie radę i wykształca system korzeniowy, ale w fazie kilku liści zdarzają się rośliny różnej wielkości. Przyczyną tego stanu rzeczy jest porażenie zgorzelem siewkiem. Kolejnym zagrożeniem dla rośliny jest fuzaryjna zgnilizna łodyg, która powoduje powalanie się i zamieranie kukurydzy oraz fuzarioza kolb kukurydzy. To grzyby powodujące pogorszenie jakości kukurydzy. Groźną dla rośliny chorobą jest głownia kukurydzy, która często atakuje kolbę, ale też wszystkie części rośliny - nadziemne i podziemne. Chorobę tę większość rolników zna. Nowym zagrożeniem jest natomiast głownia pyląca kukurydzy, która jest jeszcze gorsza od głowni kukurydzy, bo kolbę przekształca w pył, a wiecha staje się jednym wielkim skupiskiem zarodników grzyba.
     - Jeśli zarodniki głowni pylącej kukurydzy będą w glebie, a kukurydza będzie siana na tym samym polu przez kilka lat, to ciągle będzie dochodzić do infekcji - uczulał Marek Korbas. - Jak wystąpi, to niszczy całkowicie kolby i mamy plon zerowy.
     Inną z chorób, która może dotknąć kukurydzę, jest drobna plamistość liści, która rozwija się, kiedy jest chłodno i wilgotno. Coraz częściej też pojawia się żółta plamistość liści kukurydzy, czyli grzyb ciepłolubny i rdza kukurydzy, powodując przedwczesne zamieranie liści.
     Na długiej liście szkodników, które mogą dotknąć uprawę kukurydzy, są drutowce, mszyce, omacnica prosowianka, ploniarka zbożówka czy chrząszcz.
     - Omacnica, a właściwie jej larwy, szkodzą bezpośrednio i pośrednio - przestrzegał Marek Korbas. - Bezpośrednio szkodzi, kiedy drąży kanały w łodydze, osłabia ją i powoduje złamania, ale też potrafi uszkadzać ziarno w kolbach i samą kolbę, a dodatkowo powoduje możliwość wejścia grzybów. Szkodliwość omacnicy jest podwójna.
     Marek Korbas podkreślił, że ważne jest to, aby na roślinę działać kompleksowo, czyli uwzględniać agrotechnikę, stosować dobre i odporne odmiany, które tolerują pojawienie się czynnika chorobotwórczego, a także stosować chemię. W ramach integrowanej ochrony roślin, przeprowadzając zabiegi chemicznej ochrony roślin należy uwzględnić dobór środków ochrony roślin w taki sposób, aby minimalizować negatywny wpływ zabiegów ochrony roślin na organizmy niebędące celem zabiegu, w szczególności dotyczy to owadów zapylających i naturalnych wrogów organizmów szkodliwych. Warto ograniczyć liczbę zabiegów i ilość stosowanych środków ochrony roślin do niezbędnego minimum oraz przeciwdziałać powstawaniu odporności organizmów szkodliwych na środki ochrony roślin poprzez właściwy dobór i przemienne stosowanie tych środków.

Magdalena Kruszka
Pałuki nr 1232 (38/2015)

Aplikacja na Androida

Reklama

Komentarze opinie

Podziel się swoją opinią

Twoje zdanie jest ważne jednak nie może ranić innych osób lub grup.

Komentarze mogą dodawać tylko zalogowani użytkownicy.

Zaloguj się

Reklama

Wideo palukiznin.pl




Reklama
Najnowsze wiadomości