Dobieszewo, szkoła, dyrektor, konkurs, policja, postępowanie
Antoni Kalka: - Mogę spokojnie spać
Pod koniec czerwca bieżącego roku jeden z mieszkańców Kcyni zawiadomił Prokuraturę Rejonową w Szubinie, że doszło do nieprawidłowości podczas konkursu na dyrektora Szkoły Podstawowej w Dobieszewie. Ówczesny burmistrz twierdzi, że wszystko odbyło się zgodnie z prawem, a dyrektor odbiera zgłoszenie jako zemstę. Sprawę bada policja.
Konkurs odbył się w 2012 roku, czyli w poprzedniej kadencji samorządu. Jednym z kandydatów był Antoni Kalka, który zresztą w wyniku konkursu został dyrektorem tej szkoły. Na stanowisko został powołany na 5 lat. Mieszkaniec Kcyni zgłosił szubińskiej prokuraturze, że Antoni Kalka nie powinien być dopuszczony do konkursu, ponieważ w tym czasie był rencistą, a jako rencista nie powinien być powołany na stanowisko dyrektora. Zgłaszający Józef M. twierdzi wprost, że ówcześnie rządzący gminą popełnili przestępstwo, natomiast kandydat uzyskał zaświadczenie lekarskie, niezbędne w dokumentacji konkursowej, którego lekarze - to też zdanie zgłaszającego - nie mieli prawa wydać. Józef M. powiadomił o tym fakcie obecnego burmistrza Marka Szarugę i stwierdził, że włodarz winien wobec tych nieprawidłowości odwołać dyrektora ze stanowiska. Tego burmistrz nie zrobił, wiec - zdaniem mieszkańca - również złamał prawo, bo pozwala na patologiczną sytuację. W rozmowie z Pałukami powiedział, że sprawę dotyczącą ludzi z wyższej półki lokalnej społeczności chce się zamieść pod dywan. W zgłoszeniu dodał, że dyrektor i poprzedni burmistrz to koledzy partyjni (SLD).
Mieszkaniec Kcyni do zgłoszenia dołączył wyciągniętą z Internetu wykładnię prawną, z które wynika, że organ prowadzący nie może powołać na stanowisko dyrektora osoby, która pobiera rentę z tytułu choroby zawodowej. Przyznanie renty oznacza brak zdolności do wykonywania pracy, więc zaświadczenie lekarskie potwierdzające zdolność do pracy nie powinno zostać wydane.
Jak poinformowała mł. asp. Justyna Andrzejewska, oficer prasowy komendanta powiatowego policji w Nakle, Komisariat Policji w Szubinie prowadzi postępowanie przygotowawcze z art. 273 kodeksu karnego, dotyczące wyłudzenia od lekarza medycyny pracy dokumentu potwierdzającego nieprawdziwe dane, a następnie posłużenie się tym dokumentem. - Wskazanym przez zawiadamiającego sprawcą miał być dyrektor jednej ze szkół na terenie gminy Kcynia. Sprawa ta została przekazana do prowadzenia do KP Szubin w dniu 13 lipca br. z komisariatu w Kcyni, a tam trafiła z szubińskiej prokuratury. Sprawa jest w toku. Na chwilę obecną został przesłuchany w charakterze świadka zawiadamiający, a w najbliższych dniach będą przesłuchiwani świadkowie wskazani przez zawiadamiającego.
Były burmistrz Kcyni Piotr Hemmerling uważa całą sprawę za nękanie dyrektora Kalki. Podkreślił, że wybór na dyrektora szkoły w Dobieszewie odbył się zgodnie z prawem. Kandydat przedstawił dokumenty, które oceniła powołana przez burmistrza komisja konkursowa. Ocena była pozytywna. Zaświadczenie o stanie zdrowia wystawił lekarz medycyny pracy i komisja dopuściła kandydata do dalszego etapu konkursu. Kandydatura została przedstawiona ówczesnemu burmistrzowi. - Nie mnie orzekać o legalności dokumentów. Uznałem, że wybór kandydata odbył się zgodnie z prawem i powołałem go na stanowisko dyrektora - powiedział Piotr Hemmerling i dodał: - Nie będę się wypierał znajomości z Antkiem Kalką. Znamy się od wielu lat i uważałem go za dobrego kandydata, i uważam za dobrego dyrektora.
Dyrektor Szkoły Podstawowej w Dobieszewie uważa również, że cała ta sprawa jest przedłużeniem stalkingu skierowanego przez zgłaszającego na jego osobę. W rozmowie z Pałukami powiedział, że pewien etap dręczenia go zakończył się 10 marca wyrokiem sądu, na mocy którego musiał zostać przeproszony na łamach prasy. Dziś zgłoszenie traktuje jako zemstę. Nie wyklucza, że i on skieruje tę sprawę do sądu. Uważa, że konkurs w stu procentach odbył się zgodnie z prawem, a on sam uczciwie przystąpił do konkursu, uczciwie spełnił wszystkie wymogi, uczciwie przedłożył dokumenty, łącznie z zaświadczeniem lekarza medycyny pracy. - Mogę spokojnie spać - powiedział Antoni Kalka.
Z burmistrzem Kcyni Markiem Szarugą nie udało nam się skontaktować.
Remigiusz Konieczka
Pałuki nr 1283 (37/2016)
Przejdź do forum.
Twoje zdanie jest ważne jednak nie może ranić innych osób lub grup.
Komentarze mogą dodawać tylko zalogowani użytkownicy.
Komentarze