Reklama

ARMiR to nie to samo co ARiMR

Maria Gaczkowska otrzymała tajemnicze pismo i postanowiła sprawę wyjaśnić w Agencji Restrukturyzacji i Modernizacji Rolnictwa. To ją uchroniło przez zapłaceniem 246 zł nieznanej firmie. 

     fot. Remigiusz Konieczka

Gmina Gąsawa, ARMiR, ARiMR, pismo, wniosek, policja
     ARMiR to nie to samo co ARiMR
    Do mieszkanki gminy Gąsawa trafiło pismo, z którego dowiedziała się, że ma zapłacić 246 zł. Kwotę miała uiścić w ciągu 7 dni. Dzięki temu miała mieć pewność otrzymania prawidłowego wniosku o dopłaty UE. Agencja Restrukturyzacji i Modernizacji Rolnictwa ostrzega, że tego typu pisma mogą być próbą wyłudzenia pieniędzy. Prezes zarządu warszawskiej spółki zaprzecza i wyjaśnia, że prowadzi doradztwo, a opłaty są symboliczne.

     Maria Gaczkowska z Wiktorowa w poniedziałek dostała pocztą korespondencję z firmy ARMiR z Warszawy. Otworzyła kopertę i znalazła w niej list oraz gotowy blankiet do uiszczenia opłaty ze swoim nazwiskiem, adresem i kwotą. Na początku myślała, że coś jest na rzeczy, ponieważ dopłata nie wpłynęła na konto, a na początku lutego przyjechali nieznani jej mężczyźni wymierzać gospodarstwo. Potem jednak mieszkanka Wiktorowa powiedziała sobie: - Nie zapłacę, dopóki nie dowiem się, o co chodzi. Postanowiła wyjaśnić sprawę i we wtorek udała się do powiatowego biura Agencji Restrukturyzacji i Modernizacji Rolnictwa w Żninie. Tam jej powiedziano, że pismo, jakie otrzymała, to próba oszustwa.
     CO BYŁO W PIŚMIE
     Zostało adresowane imiennie na mieszkankę Wiktorowa. Jednak, jak się dowiedzieliśmy, treść pisma jest jednakowa do wszystkich rolników na terenie kraju: To zaproszenie jest najkrótszą drogą do otrzymania dotacji bezpośredniej. Jedyną możliwością uzyskania płatności jest prawidłowe wypełnienie i wysłanie wniosku. Jednakże, ponieważ wierzymy, że nasza oferta przyniesie państwu wiele korzyści, załączamy specjalne zaproszenie do ubiegania się o ten najbardziej prestiżowy instrument finansowy dla rolnictwa. Korzystając z naszej propozycji zapewniają sobie państwo spokój, relaks i beztroski sen. Pomoże to skierować myśli na tory ekspansji państwa gospodarstwa. Myśli o zyskach, a nie o przyziemnych sprawach. Nasz personalny doradca jest zawsze do dyspozycji. Biorąc pod uwagę dotychczasowe prawidłowe wykorzystanie dopłat mamy nadzieję, że nie zaprzepaszczą państwo możliwości skorzystania z tej okazji. Realizujmy swoje cele, bo warto korzystać z tego, po co wystarczy wyciągnąć rękę. Aby mieć pewność otrzymania prawidłowego wniosku prosimy o dokonanie opłaty załączonego blankietu w terminie 7 dni od daty otrzymania niniejszego pisma. Płatności w ramach systemów wsparcia bezpośredniego są przyznawane na wniosek rolnika. Niewypełnienie wniosku będzie skutkowało brakiem dopłaty bezpośredniej na 2013 rok.
     Jak już wspominaliśmy, do listu dołączony został blankiet. A na nim, obok adresu mieszkanki Wiktorowa, adres firmy i numer konta, na które miało być skierowane 246 zł. Na piśmie nikt się nie podpisał, nie było pieczątki. Gdyby nie blankiet, to nie wiadomo byłoby, kto w ogóle jest nadawcą. Mieszkanka Wiktorowa zachodzi w głowę, skąd jej dane osobowe trafiły do firmy z Warszawy, z którą nigdy wcześniej nie miała do czynienia
     Udało nam się dotrzeć do informacji odpowiadającej odpisowi aktualnemu z rejestru przedsiębiorców, a dokładniej z internetowej bazy KRS, która jest jawna i może dotrzeć do niej każdy. Firma ARMiR mieści się w Warszawie, przy al. Solidarności 115/2. Prezesem jest Jakub Steller, a członkiem zarządu Małgorzata Steller, oboje urodzeni w 1984 roku. Kapitał zakładowy firmy wynosi 5.000 zł. Firma została wpisana do KRS 22 listopada 2012 roku. Przedmiot działalności podmiotu jest wieloraki. Jedna grupa (według Polskiej Klasyfikacji Działalności) to: pranie i czyszczenie chemiczne wyrobów tekstylnych i futrzarskich, fryzjerstwo i pozostałe zabiegi kosmetyczne, pogrzeby i działalność pokrewna oraz pozostała indywidualna działalność usługowa, gdzie indziej niesklasyfikowana. Druga grupa to z kolei działalność usługowa w zakresie informacji: działalność wyszukiwarek portali internetowych, przetwarzanie danych, działalność hostingu, pozostała działalność związana głównie z dostarczaniem informacji.
     AGENCJA OSTRZEGA
     Adam Krasicki, kierownik powiatowego biura ARiMR w Nakle powiedział, że z terenu powiatu odebrali kilkanaście zgłoszeń, a na terenie gminy Szubin były cztery przypadki.
     - Rolnicy do nas dzwonią i zgłaszają nam to - mówi kierownik.
     - Wysyłający listy liczą na naiwność rolników i obawiam się, że część mogła zapłacić. Sprawa ma charakter ogólnopolski, i z tego co wiem, prezes zgłosił ją do Prokuratury Generalnej.
     Autor nie precyzuje, na czym ma polegać skorzystanie z jego propozycji. Używa pojęcia bardzo nieprecyzyjnego, mogącego wskazywać np., że trzeba zapłacić za samo dostarczenie wniosku o przyznanie dopłat bezpośrednich, a przecież taki wniosek rolnik otrzymuje bez żadnych opłat. Przesłanie wypełnionego przez rolnika wniosku do Agencji, czy to w formie papierowej czy elektronicznej, także jest bezpłatne - czytamy w piśmie Agencji Restrukturyzacji i Modernizacji Rolnictwa rozesłanym na terenie całego kraju. - Agencja Restrukturyzacji i Modernizacji Rolnictwa oświadcza, że nie ma z tym pismem nic wspólnego i prosi o zignorowanie go. ARiMR nie prowadzi bowiem odpłatnej działalności polegającej na przygotowaniu wniosków o przyznanie dopłat bezpośrednich, czy jakiegokolwiek innego rodzaju wsparcia finansowego. Wysyłanie pism do wielu rolników, na których umieszczono nazwę „ARMiR” łudząco podobną do skrótu ARiMR (Agencja Restrukturyzacji i Modernizacji Rolnictwa) i znak graficzny bardzo podobny do prawdziwego logo Agencji, wskazuje, że może to być oszustwo zaplanowane na szeroką skalę. W przypadku otrzymania takich ofert zachęcamy do kontaktowania się z naszymi placówkami, w celu potwierdzenia, czy takie pisma powstały w ARiMR. W przypadku podejrzenia, że chodzi o oszustwo wyłudzenia, należy przekazać sprawę do organów ścigania.
     Prezes ARiMR skierował sprawę do zbadania przez policję. Jednocześnie przestrzega przed korzystaniem z ofert, w których brak podpisu, brak jakichkolwiek danych kontaktowych, a ich przekaz jest bardzo niejasny. Dokumenty te z pewnością nie pochodzą od Agencji Restrukturyzacji i Modernizacji Rolnictwa, gdyż te są podpisane i opieczętowane.
     OBDZWONIŁA ZNAJOMYCH ROLNIKÓW
     Podobne pismo trafiło też do Alicji Głowskiej z Posługowa, która jest członkiem Rady Powiatu Kujawsko-Pomorskiej Izby Rolniczej.
     - Czytałam na stronie Krajowych Izb Rolniczych o przypadkach, gdzie anonimowy autor wysyła rolnikom zaproszenia do wpłacania pieniędzy na wskazany numer konta bankowego w celu otrzymania dopłat bezpośrednich. Ma to być najkrótsza i pewna, spokojna droga do otrzymania tych środków. Pomyślałam, że to nie u nas, że gdzieś w kraju, aż tu sama dostałam dziwną korespondencję - mówi Alicja Głowska. Przedstawicielka Izby Rolniczej, która wspólnie z mężem prowadzi gospodarstwo rolne, zaraz dostrzegła, że logo ARiMR, które widnieje na owym piśmie w lewym rogu, różni się nieznacznie od oryginalnego. Na nim zauważyła poprzestawiane litery w skrócie ARiMR, które na liście brzmią ARMiR. - Szczegół w pierwszej chwili zupełnie niewidoczny, autor listu napisał dokładnie tak, jak mówimy na Agencję w skrócie - tłumaczy adresatka z gminy Janowiec.
     Alicja Głowska znalazła też w kopercie blankiet przelewu z podanym numerem konta i nazwą odbiorcy środków jako ARMiR, Solidarności 115/2 w Warszawie i kwotę 246 zł, jaką ma ponieść zapewniając sobie spokój i relaks. W tytule przelewu widnieje informacja, że jest to opłata za wniosek. Skrzętnie też wprowadzano jej dane, praktycznie blankiet przelewu gotowy był, by pójść z nim do banku czy na pocztę. - Ostrzegam wszystkich rolników, by nie wpłacali żadnych pieniędzy, nie ponosili kosztów, gdyż autorem listu nie jest ARiMR, a wniosek nie jest obciążony żadnymi opłatami z Agencji. Bez wątpienia sama treść listu działa bardzo psychologicznie, gdzie udowadnia się, że za niespełna 250 zł można zapewnić sobie spokój, i co ważniejsze skrócenie drogi do otrzymania dopłaty, a są jeszcze rolnicy, którzy nie otrzymali ubiegłorocznych dopłat, więc to dla nich nadzieja na szybkie wypłaty w 2014 - tłumaczy Alicja Głowska.
     Jak mówi, korespondencję otrzymała do skrzynki, nie był to list polecony, odebrała ją we wtorkowe popołudnie i po sprawdzeniu zawartości koperty obdzwoniła wszystkich znajomych rolników, że taki proceder ma miejsce na Pałukach i ostrzegła ich, by nie wpadli w pułapkę.
     Niezgodność przedstawicielka Izby Rolniczej dostrzegła również na pieczątce poczty, skąd była wysyłana przesyłka, wskazującej na miejsce nadania w Rzeszowie, a adresem siedziby odbiorcy przelewanych środków na przekazie bankowym jest Warszawa.
     Stanowisko firmy
     Wczoraj wyjaśnienia przesłał Jakub Steller, prezes zarządu ARMiR sp. z o.o.: Chciałbym na wstępie zaznaczyć, iż szum medialny wokół tej sprawy jest nad wyraz niezasadny. Interpretacja pisma, które faktycznie zostało rozesłane okazała się nieprawidłowo odebrana. Niesłuszne oskarżenia doprowadziły do tego, iż nasza legalnie działająca spółka może zniknąć z rynku zanim na dobrą sprawę rozpoczęła działalność. Spółka „ARMiR” nie ma nic wspólnego z instytucją o nazwie „Arimr”. Zajmujemy się doradztwem w sprawach dotacji oraz dopłat dla rolników. Założeniem naszej firmy było dotarcie do jak najszerzej grupy rolników, którym należą się dopłaty i uświadomienie im, że nie jest to nic skomplikowanego. Biurokracja w naszym kraju w dużej mierze odstrasza ludzi, przez co nie korzystają z przeróżnych świadczeń. Problem polega na tym, że nie każdy ma dostęp do Internetu, lub też nie wie do kogo ma się zgłosić. Dlatego wyszliśmy na przeciw takim osobom i proponujemy pomoc. Nasza specjalizacja została ukierunkowana na grupę społeczną trudniącą się rolnictwem, przy czym nie jesteśmy jedyną firmą zajmującą się tego typu doradztwem. Chciałbym również nadmienić, iż 200 zł netto jest kwotą symboliczną w stosunku do firm konkurencyjnych, wykonujących analogiczną usługę, a pobierających prowizje rzędu 4-6% od wartości dotacji. Nazywanie nas oszustami jest daleko posuniętą niedorzecznością. Przedmiotowe pismo zostało jasno określone jako oferta i nie mam co do tego żadnych wątpliwości, natomiast fragmenty wyciągnięte z kontekstu nie oddają rzeczywistego przesłania.  Ufam, iż moje wyjaśnienia dadzą pełen obraz sytuacji, a spekulacje dotyczące domniemanego naciągania zostaną zakończone.

Remigiusz Konieczka
Pałuki nr 1097 (8/2013)

Aplikacja na Androida

Reklama

Komentarze opinie

Podziel się swoją opinią

Twoje zdanie jest ważne jednak nie może ranić innych osób lub grup.

Komentarze mogą dodawać tylko zalogowani użytkownicy.

Zaloguj się

Reklama

Wideo palukiznin.pl




Reklama
Najnowsze wiadomości