27 września 2024 r. w żnińskiej Bibliotece Publicznej odbyło się spotkanie autorskie z Piotrem Borlikiem – autorem polskich powieści kryminalnych.
Pochodzący z Bydgoszczy, a od wielu lat mieszkający w Gdańsku autor z wykształcenia jest inżynierem, jednak całkowicie poświęcił się pasji pisarskiej. Pierwsze opowiadania tworzył już w czasie studiów, a dziś znany jest między innymi z serii „Boska proporcja”. W wolnych chwilach gra w gry logiczne, został nawet mistrzem Holandii oraz laureatem trzeciego miejsca w otwartych mistrzostwach Czech w grach logicznych.
„Baltica na Pałukach” – pod takim tytułem odbyło się spotkanie z pisarzem w żnińskiej książnicy. „Baltica” to opowieść kryminalna , w którą Piotr Borlik zabiera pasażerów na pokładzie MF Baltica. Taką niezwykłą podróż w książnicy przeżyli też uczestnicy spotkania, gdyż pan Piotr potrafi opowiadać i bardzo dobrze się tych opowieści słuchało, a rejs z jego twórczością był niesamowity.
Spotkanie poprowadziła dyrektorka biblioteki Beata Czaczyk, która już na wstępie zapytała autora czy kryminał może nam więcej powiedzieć o ludziach i ich życiu niż na przykład powieść obyczajowa. Jak zauważył autor, pytanie było dość trudne. – Ale myślę że nie, że tyle samo może powiedzieć. Ale oczywiście wszystko zależy od tego jaki to jest kryminał i jaka to jest literatura obyczajowa. Gdybym powiedział, że tak, to bym skrzywdził literaturę obyczajową. Tak jak w kryminale mamy historie krwawe, psychologiczne, jakieś porwania, zabójstwa, ale są to historie, gdzie dedukcja odgrywa główną rolę. Mamy kryminały, w których warstwa obyczajowa jest tak duża, że równie dobrze można by tę książkę wsadzić na regał z obyczajami. A z kolei w obyczajach też jakaś intryga się znajdzie, może nie morderstwo, ale jakaś kradzież na przykład. Akurat te dwa gatunki fajnie się ze sobą przenikają – powiedział autor i dodał, że ma w swoim dorobku literackim jedną powieść obyczajową, w której wątku kryminalnego nie ma. – Gdybym miał stwierdzić, która z tych dwóch gatunków literackich gdzieś mówi więcej o człowieku, to nie potrafię odpowiedzieć. Ja jako autor staram się na pewno w każdej historii przemycić nie tylko swoje poglądy, ale też jakąś kwestię, o której myślę, która mnie przypisaniu jakiejś powieści nurtuje, bo tak uważam. Kryminał to musi mieć ten kręgosłup kryminalny, ale tam jest tyle miejsca, żeby właśnie dodać coś od siebie. Staram się żeby tam jak najwięcej takich smaczków było – usłyszano.
Autor pisząc swoje powieści stara się, aby jego bohaterowie byli jak najbardziej normalni, żeby byli zwykłymi ludźmi. – Żeby byli nami, żeby to nas, zwykłych szarych ludzi dotykały jakieś problemy. Myślę, że w „Labiryncie” udało mi się to najlepiej oddać. Jest tam po prostu zwykła rodzina, której przydarza się nieszczęście – powiedział pisarz.
Pisarz zapytany jak wygląda jego warsztat pracy odpowiedział, że codziennie poświęca około siedmiu godzin na pisanie.- Siłą rzeczy łatwo jest wpaść w rutynę. Dlatego po pierwsze, staram się, aby te wszystkie moje powieści były inne. Dlatego mamy bardzo krwawą „Boską proporcję”, mamy bardziej mafijne tematy w „Zapłacz dla mnie”, mamy tematy kościelne w „Czterdziestu duszach”. Moją ulubioną kryminalną historią jest „Wymazane z pamięci” czyli historia tak naprawdę obyczajowo-psychologiczna, która opisuje jak dzieci, które zniknęły wiele lat temu wracają do swoich rodzin. Staram się więc , żeby te moje historie kryminalne były inne, ale i tak doszedłem w pewnym momencie do tego, punktu, że potrzebowałem odświeżenia czyli tak zwanego resetu i napisać coś zupełnie innego. I dlatego „Klara” – powiedział autor i dodał, że praktycznie w każdej jego książce jedną z głównych bohaterek jest kobieta, bo dobrze mu się to zawsze pisze.
O spotkania autorskie pisarz zbytnio nie zabiega, jest człowiekiem bardzo skromnym, ale jak powiedział, gdy telefon zadzwoni, to nie odmówi. Czas wolny poświęca pisaniu i rodzinie, z synem gra w piłkę, a wieczorami z żoną i sąsiadami w gry logiczne.
Uczestnicy spotkania mogli się przekonać, ze Piotr Borlik to taki swój chłopak z sąsiedztwa, który za sławą nie goni, nie zabiega o nią, po prostu pisze swoje książki, a sława sama przyszła. I choć mieszka w Gdańsku, to często na weekendy przyjeżdża właśnie ze znajomymi do Żnina.
Spotkanie w książnicy było okazją do wręczenia przez autora nagrody książkowej zwyciężczyni bibliotecznego konkursu ogłoszonego na Facebooku biblioteki, a poświęconemu twórczości autora. Przez pięć dni pojawiało się pytanie, na które należało odpowiedzieć wysyłając maila do biblioteki. Na wszystkie pytania najszybciej odpowiedziała Karolina Wesołowska i to ona właśnie z rąk Piotra Borlika odebrała nagrodę.
Po spotkaniu można było zakupić książki autora z autografem oraz zrobić sobie pamiątkowe zdjęcie.
Barbara Filipiak
Twoje zdanie jest ważne jednak nie może ranić innych osób lub grup.
Komentarze mogą dodawać tylko zalogowani użytkownicy.
Komentarze