W gospodarstwie Sylwiusza C. w Zrazimiu, gdzie znaleziono kości, rozkładające się szczątki bydła i wycieńczone zwierzęta, nie ma już zwierząt inwentarskich. Pozostały tylko psy, nad którymi nadzór sprawuje janowiecki ratusz.
Halina Jaszczuk zapewnia, że Urząd nadzorował sytuację do czasu sprzedaży bydła, obecnie kontroluje gospodarstwo pod kątem psów, jakie tam pozostały fot. Sylwia Wysocka Przypomnijmy, że we wrześniu policja wraz z urzędnikami i przedstawicielami Powiatowego Inspektoratu Weterynarii ujawniła w gospodarstwie Sylwiusza C. dwa cielaki w stanie częściowego rozkładu oraz trzy inne martwe. Ponadto na terenie gospodarstwa leżały liczne kości świadczące o wcześniej padłych sztukach.
W gospodarstwie były też żywe zwierzęta - byk oraz cztery cielaki. Powiatowy Lekarz Weterynarii Maciej Joachimowski, mimo że zwierzęta były w złej kondycji, wykazywały duże zaniedbanie w kwestii żywieniowej i opiece higienicznej, stwierdził, że przy właściwej opiece zwierzęta da się uratować. Taka opinia dotyczyła byka i trzech cielaków, natomiast czwarty z uwagi na stan, w jakim się znajdował, został uśpiony.
Na ratunek zwierzętom ruszyła rodzina Sylwiusza C. Jak wówczas zapewniano, od dłuższego czasu rodzina nie miała wstępu na teren gospodarstwa, gdyż obecny właściciel ojcowizny nikogo nie wpuszczał. Dostarczono do gospodarstwa słomę, pasze treściwe i objętościowe.
- Sprawdziliśmy zapas paszy, dostęp do wody, zwierzęta miały sucho, były spokojne, nie wykazywały żadnych niepokojących oznak. Od samego początku ujawnienia tych nieprawidłowości w hodowli prowadziliśmy nadzór. W chwili, kiedy przejmowaliśmy nadzór w gospodarstwie, znajdował się tam byk, trzy cielaki i trzy psy. Sylwiusz C. zobowiązał się do sprzedaży bydła, przy nas ustalił termin odbioru zwierząt - mówi Halina Jaszczuk, kierownik referatu infrastruktury i ochrony środowiska w Urzędzie Miejskim w Janowcu. Halina Jaszczuk wyjaśnia, że gmina ma w takiej sytuacji prawo zabrać zwierzęta i przekazać je pod opiekę do innego gospodarstwa, jednak w tym przypadku chęć nadzoru nad zwierzętami i zapewnienia im właściwej opieki wyraziła rodzina. Podczas monitoringu prowadzonego przez urzędników z janowieckiego ratusza stwierdzono, że zwierzęta są zadbane. Rodzina uprzątnęła też kości, które odebrał zakład utylizacji Hetman. Kontrolę nad posprzątaniem szczątków zwierząt również prowadzili pracownicy ratusza.
- Nadal gospodarstwo jest przez nas monitorowane, bo po sprzedaży bydła pozostały psy. W kwestii psów nie było co prawda zarzutów, że są one zaniedbane, ale że rozciągają padlinę - mówi Halina Jaszczuk.
Powiatowy Lekarz Weterynarii Maciej Joachimowski zapewnił, że weterynaria nie wprowadziła we wskazanym gospodarstwie zakazu obrotu zwierzętami, gdyż właściciel zrezygnował z hodowli, a zwierzęta, jakie przekazał pod opiekę bratu, zostały sprzedane. Padło zapewnienie, że weterynaria prowadzić będzie kontrole nad tym gospodarstwem.
We wrześniu po zatrzymaniu Sylwiusz C. przewieziony został do Komendy Powiatowej Policji w Żninie. Wówczas Krzysztof Jaźwiński, oficer prasowy w KPP w Żninie, informował, że 39-letni mieszkaniec Zrazimia oskarżony jest o znęcanie się nad zwierzętami ze szczególnym okrucieństwem. W myśl art. 35. ust. 2. kk grożą mu nawet 3 lata pozbawienia wolności. Od tego czasu upłynęło blisko półtora miesiąca i - jak zapewnia oficer prasowy - sprawa jest jeszcze prowadzona przez policję. - Ze strony policji nie zapadło merytoryczne rozstrzygnięcie sprawy, sprawa jest jeszcze w toku - poinformował Krzysztof Jaźwiński. Z opinii powołanego w tej sprawie biegłego wynika, że zwierzęta były głodzone.
Sylwia Wysocka
Pałuki nr 1288 (42/2016)
Inne teksty na ten temat:
Oskarżony o znęcanie się nad zwierzętami ze szczególnym okrucieństwem
Brat oskarżonego wciąż znajduje kości
Po kolczykach do żywotów i śmierci cieląt
Wyjeżdżał na całe dnie, a zwierzęta ryczały i kwiczały
Zagłodził cielaki, odpracuje społecznie
Twoje zdanie jest ważne jednak nie może ranić innych osób lub grup.
Komentarze mogą dodawać tylko zalogowani użytkownicy.
Komentarze