Reklama

Bydło chowane ekologicznie

Ewa Kończewska z Ludwikowa w gminie Kcynia otrzymała nagrodę za zajęcie III miejsca w konkursie na najlepsze gospodarstwo ekologiczne, organizowanym przez ODR w Minikowie. Wraz z dyplomem otrzymała 500 zł nagrody.

     Mieszkanka Ludwikowa była zaskoczona nagrodą w konkursie. - Sami zadzwonili i zapytali, czy nie wzięłabym udziału w konkursie. Zgodziłam się. Potem wysłałam zgłoszenie. W połowie sierpnia była komisja, a we wrześniu odebrałam nagrodę - mówi.
     Na czwartkowej sesji zdobywczyni nagrody pogratulował burmistrz Kcyni Piotr Hemmerling. Ewa Kończewska w Ludwikowie na pograniczu Pałuk i Krajny, w pradolinie Noteci ma 26,12 użytków rolnych. Mieszka tam od urodzenia, a gospodarstwo przejęła po ojcu. Od 6 lat zajmuje się hodowlą bydła mięsnego rasy hereford. Hodowla odbywa się w sposób ekologiczny. Oznacza to, iż zwierzęta nie otrzymują pasz z dodatkami stymulującymi ich przyrost. Nie otrzymują też pasz, do produkcji których stosuje się rośliny genetycznie modyfikowane. - Żywią się tym, co znajduje się na pastwiskach. Zimą dostają siano i dodatki mineralne, bez których się dziś nie obejdzie - mówi mieszkanka Ludwikowa.
     Początki hodowli do łatwych nie należały. Ewa Kończewska uczyła się na własnych błędach. Zanim przyszły zyski, były straty. Kiedyś jedna z jałówek w szoku poporodowym odrzuciła dwa cielaki, które padły. A jedna sztuka bydła rasy hereford to około 5 tys. zł. Byki kosztują od 7 do 10 tys. zł. Mieszkanka Ludwikowa zakupiła 5 sztuk bydła czystorasowego i prowadziła hodowlę wypierającą z bydłem mlecznym czarno-białym. Metoda ta prowadzi do wyparcia istniejących pierwotnie w populacji genów przez geny do niej wprowadzone.
     Przy tej metodzie przekształcania bezrasowego pogłowia w szlachetną rasę, w kilku kolejnych pokoleniach usuwa się osobniki męskie z populacji poddanej krzyżowaniu, a samice kojarzy się wyłącznie z samcami rasy wypierającej. Po około sześciu pokoleniach tak prowadzonej hodowli, 98,3% założeń dziedzicznych w populacji pochodzi od rasy wypierającej.
     Mimo początkowych trudności, hodowla się dziś opłaca, a nagroda dobrze świadczy o hodowcy. - Komisja, która oglądała stado, była nim zachwycona - dodaje Ewa Kończewska. Obecnie w stadzie jest 39 sztuk bydła, jednak mieszkanka Ludwikowa z troską patrzy w przyszłość. A to przez wylewającą Noteć. W tym roku łąki ponad miesiąc były pod wodą (od 20 czerwca do 27 lipca). - Jak wody zejdą, to z trawy nic już nie mam. Trzysta sztuk balotów straciłam. Jeśli będę musiała dokupywać albo kupować karmę dla zwierząt, to zwinę interes - tłumaczy.

Remigiusz Konieczka
Pałuki nr 1077 (40/2012)

Aplikacja na Androida

Źródło i opracowanie własne Aktualizacja: 15/01/2025 10:53
Reklama

Komentarze opinie

Podziel się swoją opinią

Twoje zdanie jest ważne jednak nie może ranić innych osób lub grup.

Komentarze mogą dodawać tylko zalogowani użytkownicy.

Zaloguj się

Najnowsze rolki



Reklama

Wideo palukiznin.pl




Reklama
Najnowsze wiadomości