Plany gminy zakładają nowe zagospodarowanie terenu między ul. Żnińską a św. Wojciecha, czyli przedwojennej enklawy sakralnej mniejszości niemieckiej. Był tam kościół i cmentarz. Teraz cmentarz jest zarośnięty, a w miejscu kościoła jest skwerek z rabatą kwiatów. Plan zakłada przebudowę skwerku oraz wybudowanie parkingu na 10 aut. - Tylko niech nie wycinają kolejnych drzew - apeluje emerytowany lekarz weterynarii, który mieszka obok.
Henryk Seredyka jest zadowolony z obecnego wyglądu skwerku, który znajduje się obok posesji, w której mieszka. Uważa, że wytyczanie parkingu w części obecnego skwerku nie byłoby dobrym pomysłem. fot. Karol Gapiński
Gmina Barcin ma w planach zmianę zagospodarowania jednego z najstarszych, istniejących dotychczas skwerków w mieście. Chodzi tutaj o klomb, trawnik, ławeczki i drzewa wzdłuż alejki wiodącej do bramy na stary cmentarz ewangelicki. Obecnie teren cmentarza jest zarośnięty i słabo dostępny. Zresztą po nagrobkach prawie nic już nie zostało. Cmentarz przynależał do parafii ewangelickiej. Pierwszy kościół parafii ewangelickiej w Barcinie zaczęto budować w 1839 r., ale był to obiekt prowizoryczny i został rozebrany. Parafia ewangelicka miała duży zasięg terytorialny, wykraczający poza obszar dzisiejszej gminy Barcin. Do parafii tej bowiem należała też ludność wyznania ewangelickiego z takich miejscowości, jak: Annowo, Rozalinowo, Obudno (obecnie gm. Gąsawa), Kierzkowo, Wójcin (obecnie gm. Żnin), Szczepanowo, Szczepankowo, Białe Błota, Słaboszewko, Słaboszewo (obecnie gm. Dąbrowa), czy Wojdal (obecnie gm. Pakość) i inne.
Budowa drugiego kościoła, murowanego, została zakończona w 1898 r. Dla porównania obecny kościół rzymskokatolicki św. Jakuba został wybudowany w podobnym czasie w 3 lata i ukończony w 1901 r. Kościół ewangelicki nosił wezwanie Marcina i został wybudowany staraniem pastora Alberta Renovanza. Funkcjonował do 1945 r., a znajdował się właśnie u zbiegu ul. Żnińskiej (przed wojną ul. Cmentarna) i ul. św. Wojciecha. Pastorówka znajdowała się na drugim brzegu Noteci, przy ul. Wyzwolenia, przed wojną noszącej nazwę Romana Dmowskiego. Po wojnie i ucieczce Niemców pastorówkę zajęto na ośrodek zdrowia, a kościół Marcina na magazyn. W latach sześćdziesiątych kościół ten został rozebrany.
Naprzeciwko dawnego kościoła ewangelickiego znajdował się Urząd Pocztowy. Wychowywał się w tym budynku Hubert Tafelski, syn naczelnika poczty Franciszka Tafelskiego. - Na początku, zaraz po zburzeniu kościoła niemieckiego, były tam po prostu chaszcze - opowiada Hubert Tafelski.
W 1970 r. na ul. św. Wojciecha między dawnym kościołem ewangelickim a wzgórzem cmentarnym tamtej parafii zamieszkał Henryk Seredyka. Był lekarzem weterynarii i przyjechał do Barcina z Szubina, skierowany przez powiatowego lekarza weterynarii. Na ul. św. Wojciecha Henryk Seredyka mieszka do dzisiaj. W tym też miejscu mieściła się weterynaria.
- Gdy przyjechałem te prawie 46 lat temu do Barcina, to pozostałości po kościele ewangelickim już żadnych nie było, ale - jak pamiętam - od początku był tutaj skwerek. W sumie niewiele różniący się od obecnego. O przymiarkach gminy do zagospodarowania skwerku słyszałem. Nie chciałbym tylko, żeby za dużo tutaj zepsuli. Tylko niech nie myślą o wycinaniu tych starych drzew wzdłuż alejki z dawnego kościoła na dawny cmentarz ewangelików. To piękne, cieniste drzewa i są zdrowe. Słyszałem też, że mają tutaj w planie parking robić. Na to mieliby zająć kawałek skwerku od alejki na stary cmentarz niemiecki, tak żeby przyjezdny mógł sobie zaparkować samochód i wejść na Górę św. Wojciecha po drugiej stronie ulicy. Ja myślę, że parking tutaj to jest zły pomysł. Za blisko ruchliwego skrzyżowania. Poza tym 200 m dalej za mostem jest rynek z parkingiem, więc jeśli prawdziwy miłośnik Barcina zapragnie zwiedzić Górę św. Wojciecha, to nie musi od razu podjeżdżać autem pod same schody na nią. Niech się przejdzie z rynku. A tutaj na skwerku niech co najwyżej odnowią trochę krawężniki i ławki. Szkoda, gdyby mieli betonować następny zielony zakątek w mieście. Mało już ich zostało. Tutaj wielu ludzi zwykle nie siedzi na ławkach. Raz, że jest tu za dnia słońce i nie ma cienia - dopiero od północnej strony, gdzie jest ta alejka na dawny cmentarz. Dwa, że obok jest skrzyżowanie, a na nim pełno hałaśliwych ciężarówek, więc co to za odpoczynek. Tylko wieczorami i w nocy zdarzają się osoby, które spożywają alkohol na ławce i hałaśliwie się zachowują, a pewnie też niszczą ławeczki czy krawężniki. To, co tutaj jest ładne, to kwiaty i trawa. Te panie z robót interwencyjnych chyba i z „Wodbaru“ starają się i ładnie o to dbają - opowiada Henryk Seredyka.
Inna nasza rozmówczyni podkreśla natomiast, że jej zdaniem lepiej byłoby wyremontować krzywy, kilkudziesięcioletni chodnik na odcinku ul. św. Wojciecha wzdłuż skwerku. - Jak robili drogę ze Żnina, to chodnik też zrobili, ale tylko wzdłuż samego łuku na skrzyżowaniu z ul. św. Wojciecha, a dalej już nic nie zrobili. A sam skwerek, tak jak teraz siedzimy w słoneczne popołudnie w poniedziałek, nie jest może odwiedzany przez liczne osoby. Jest tutaj spokój. Jednak dajmy na to w dzień wolny, w niedzielę lubi tutaj sobie sporo osób mieszkających czy przy Żnińskiej, czy nawet ci, którzy przyszli na spacer, posiedzieć. Jest to też w drodze z cmentarza na ul. Żnińskiej, więc można sobie tutaj przysiąść i odsapnąć - opowiada nasza rozmówczyni.
Stefan Firszt, dyrektor przedsiębiorstwa Wodbar, które po dawnej spółce gminy Barcin i dawnego Kombinatu Betonowo-Wapienniczego Kujawy, która nosiła nazwę Kom-Bud, przejęło gospodarowanie zielenią miejską, przypomina sobie, że od tamtych czasów, czyli od blisko 30 lat, nic się na skwerku nie zmieniło. Przynajmniej jeśli chodzi o ławeczki i piaszczystą alejkę wokół rabatek. Ławki nie były wymieniane, wykonał je we własnym zakresie Wodbar, a teraz tylko są regularnie odmalowywane.
Zastępca burmistrza Barcina Lidia Kowal przekazała informację, że zmiana zagospodarowania skwerku faktycznie obejmuje przebudowę istniejącej drogi dojazdowej, budowę 10 miejsc parkingowych, wytyczenie alejek spacerowych, nasadzenia oraz montaż elementów małej architektury. - Realizacja takiego przedsięwzięcia uzależniona jest od możliwości finansowych gminy przy udziale ewentualnych środków zewnętrznych - zakończyła Lidia Kowal.
Karol Gapiński
Pałuki nr 1277 (31/2016)
Twoje zdanie jest ważne jednak nie może ranić innych osób lub grup.
Komentarze mogą dodawać tylko zalogowani użytkownicy.
Komentarze