Wielu Pałuczanom przedwojennego pokolenia bardzo utkwiły w pamięci okupacyjne gwiazdki, wigilie i święta Bożego Narodzenia. Były one dla większości smutne, lecz jednocześnie pełne nadziei na lepsze.
Były takie wigilie i święta, gdzie w wielu pałuckich domach przez sześć lat oczekiwano z utęsknieniem na powrót z wojny męża, ojca. Wielu bowiem nie wróciło - poległo za Ojczyznę; dziesiątki dostało się do obozów jenieckich i koncentracyjnych, zarówno tych na wschodzie, jak i na zachodzie. I tylko puste miejsce przy stole wraz z opłatkiem znaczyło ich duchową obecność.

Gwiazdka 1941. Rodzina Wierzbickich z Kcyni na wysiedleniu w Zagórowie k. Słupcy.
Były takie wigilie i święta, które kilka tysięcy Pałuczan z Kcyni, Żnina, Szubina, Wągrowca i wielu innych miejscowości regionu obchodziło je na przymusowym wysiedleniu z dala od swojego domu i stron rodzinnych, na terenie Generalnej Guberni w okolicach Mińska, Mielca, Nowego Targu czy Lublina. Rekompensatą poniesionych krzywd była życzliwość i serdeczność miejscowych, z którymi można było podzielić się opłatkiem.
Były takie wigilie i święta, kiedy na Pałukach w ówczesnym kraju Warty przez sześć kolejnych lat zakazano tradycyjnych pasterek; gdzie nie było polskich księży, bo ich wywieziono. Kościoły stały się magazynami, a kcyńską farę zamieniono na miejsce zebrań hitlerowskiej NSDAP.

Gwiazdka 1941. W tym czasie Bogdan Wierzbicki był w obozie jenieckim w Murnau (siedzi w środku w pierwszym rzędzie).
Były takie wigilie i święta, kiedy pomimo okupacyjnego terroru była choinka, nucono kolędy, a mieszkania stawały się swoistymi świątyniami i twierdzami polskości. Inaczej byśmy dziś, jako naród nie istnieli.
Dla mojego, powojennego pokolenia i tych później urodzonych to ponad 50-letnia historia. Były takie wigilie i święta.
Józef Marosz
Pałuki nr 148 (51/1994)
Twoje zdanie jest ważne jednak nie może ranić innych osób lub grup.
Komentarze mogą dodawać tylko zalogowani użytkownicy.
Komentarze