Od 7 stycznia autobusy komunikacji pasażerskiej na linii Łabiszyn - Obielewo - Żnin jeżdżą już nie przez cały odcinek DW 253 Murczyn - Łabiszyn, w tym przez Kaliska, ale bocznymi drogami, za to przez liczniej zamieszkałe miejscowości, jak Murczynek, Jabłówko i Buszkowo. To skutkuje problemem dla uczennicy żnińskiego ekonomika, która mieszka niedaleko przystanku w Kaliskach. Kierownik K-PTS tłumaczy, że to sensowne rozwiązanie, bardziej rentowne. W Kaliskach według analiz na podstawie danych z czytnika w autobusach wsiadał tylko jeden lub dwóch podróżnych w ciągu miesiąca.
Zespół Szkól Ekonomiczno-Handlowych w Żninie swoją ofertą edukacyjną zawsze przyciągał do siebie uczniów nie tylko ze stolicy Pałuk, ale i z miejscowości położonych w okolicy. Tak jest do dzisiaj, choć problemów młodzież dojeżdżająca do szkoły ma coraz więcej. Są to problemy związane z brakiem wystarczającej siatki połączeń autobusowych. W ostatnich latach sytuację poprawiła nieco możliwość korzystania przez uczniów szkół ponadpodstawowych także z sieci autobusów szkolnych. Te załatwiają potrzeby transportowe uczniów szkół podstawowych w danej gminie, ale są też otwarte dla wszystkich innych pasażerów, którzy kupują bilet. A w przeszłości bywało gorzej, bo autobusy szkolne były dedykowane wyłącznie uczniom szkół podstawowych.
Dyrektor ekonomika Tomasz Ratajczak przyznaje, że najtrudniejszą sytuację mają jego uczniowie dojeżdżający z miejscowości na północny wschód od Żnina. To szereg wsi na pograniczu żnińsko-łabiszyńskim. Sytuację samego Łabiszyna poprawiły połączenia autobusowe, które zostały uruchomione półtora roku temu między Łabiszynem a Żninem. Szkopuł w tym, że młodzież z Murczynka, Jabłówka, Jabłowa Pałuckiego, czy Buszkowa nie mogła z tych autobusów korzystać, bo one jeździły na trasie ze Żnina do Łabiszyna przez Murczyn i dalej DW 253 do Łabiszyna.
Na tej trasie znajdują się Kaliska. Jest to przysiółek położony już w granicach administracyjnych gminy Łabiszyn, ale najbliżej stąd do Murczynka na Hubach. Ten przysiółek leży już na terenie gminy Żnin. We wtorek 7 stycznia została wznowiona praca szkół po feriach świątecznych. Córka naszej rozmówczyni z Kalisk jest uczennicą żnińskiego ekonomika, ma 17 lat, uczęszcza do III klasy. Czasami nastolatka korzystała z połączenia Żnin - Łabiszyn. Zwłaszcza, gdy miała w szkole dziewięć lekcji i kończyły się one po 16.00. W kończącym się, pierwszym semestrze miała tak właśnie we wtorki. Zarówno przy okazji dojazdów, jak i powrotów ze szkoły nastolatka korzysta również z pomocy swojej cioci, która mieszka niedaleko, a dojeżdża samochodem do pracy w Żninie. Nie zawsze jednak plan lekcji taką logistykę dojazdów do szkoły dziewczynie umożliwiał. Czasami korzysta ona z dowozów szkolnych dedykowanych uczniom szkół podstawowych, ale dostępnych dla wszystkich pasażerów.
7 stycznia rano, pierwszego dnia po feriach świątecznych pojechała z ciocią. Chciała wracać o 16.10 autobusem liniowym, który w zeszłym roku zatrzymywał się w Kaliskach.
Zresztą aby na niego zdążyć, zwalniała się z części ostatniej lekcji. Jak przyznaje dyrektor ekonomika, niektórzy uczniowie z dziewiątych lekcji zwalniają się, by zdążyć na ostatnie, odjeżdżające ze Żnina autobusy. We wtorek 7 stycznia dowiedziała się na dworcu, że teraz autobus do Łabiszyna już się w Kaliskach nie zatrzymuje, w ogóle tamtędy nie jeździ. Teraz trasa wiedzie ze Żnina przez Murczyn - Murczynek - Jabłówko - Buszkowo i Obielewo, i dalej już DW 253 do samego Łabiszyna. I tak samo jest w odwrotnym kierunku.

Nowy harmonogram połączeń Łabiszyn - Żnin
Jak wyjaśnił nam kierownik placówki żnińskiej Kujawsko-Pomorskiego Transportu Samochodowego Piotr Ostrowski, organizatorem kursu jest starostwo. Z analizy częstotliwości przybijania biletów na czytnikach w autobusach wynikało, że na przystanku w Kaliskach były takie średnio może 2 w miesiącu. Tymczasem do starostwa, czy też nawet bezpośrednio do wicestarosty Andrzeja Hłonda wpływały sygnały o zapotrzebowaniu mieszkańców Jabłówka i Buszkowa na połączenia autobusowe. Oni w ogóle byli odcięci od publicznego transportu pasażerskiego. Stanowiło to dla nich duży problem. Chodzi z jednej strony o dojazdy do Żnina. I to nie chodzi tylko o uczniów, ale też o osoby chcące dojechać np. do szpitala. Problemem była także komunikacja w drugim kierunku, a więc do Łabiszyna, a więc stolicy gminy, na której terenie leży Jabłówko czy Jabłowo Pałuckie, czy Buszkowo. Pasażerowie z tych miejscowości nie mają jak dojechać, ani wrócić z Łabiszyna, a jeżdżą tam np. do urzędu, czy do pracy. Jak dodaje kierownik Piotr Ostrowski, jest jeszcze kwestia skomunikowania dojazdów z połączeniami z Łabiszyna do Bydgoszczy, bo i tam jeżdżą pasażerowie z Jabłówka. Żeby jednak mogli się przesiąść na autobus do Bydgoszczy muszą najpierw dojechać do Łabiszyna. Biorąc pod uwagę fakt sporadycznego korzystania z autobusów przez pasażerów wsiadających na przystanku w Kaliskach. Rankami córka naszej rozmówczyni najczęściej jeździła do Żnina z ciocią samochodem, więc nawet jeśli kupiła bilet miesięczny, to bardziej z myślą o powrotach do domu i siłą rzeczy nie miała okazji przykładać go do czytnika. Stąd kierownik K-PTS ma w statystykach tak niskie dane o wsiadających na tym przystanku.
Tak czy inaczej, nawet jedna, czy dwie osoby regularnie korzystające z przystanku w Kaliskach z punktu widzenia rentowności, byłyby mniej opłacalne, niż liczniejsze grono mieszkańców kilku gęściej zaludnionych wsi, jak Murczynek, Jabłówko, Buszkowo. Z analiz wynikało, że należy zmienić trasę tego połączenia i tak też na wniosek Starostwa Powiatowego w Żninie uczyniono.
Uczennica z Murczynka na Hubach i ewentualni inni pasażerowie z tego przysiółka, albo z pobliskich Kalisk teraz muszą radzić sobie w inny sposób. Albo korzystać z prywatnego transportu, albo iść kilka kilometrów na przystanek, czy to w Obielewie na skrzyżowaniu z drogą do Buszkowa i Jabłówka, czy to do Murczyna, albo do centralnej części Murczynka. Wszędzie odległość jest zbliżona.
W piątek 10 stycznia uczniowie żnińskiego ekonomika mają poznać plan zajęć na drugie półrocze. Dyrektor Tomasz Ratajczak zapewnia, że uczennica z Kalisk może przyjść i omówić z nim swoje problemy z dojazdem. Być może uda się jakoś uwzględnić jej potrzeby w planie lekcji.
Z drugiej jednak strony możliwości lokalowe w szkole decydują o tym, że nie ma innej opcji, niż przynajmniej jeden dziewięciogodzinny dzień lekcyjny w tygodniu. Dla każdej klasy.
Karol Gapiński
Twoje zdanie jest ważne jednak nie może ranić innych osób lub grup.
Komentarze mogą dodawać tylko zalogowani użytkownicy.
Komentarze