Janowiec, radni, alkohol, przemoc, m iłość rodzicielska
Czasem miłość rodzicielska szkodzi dziecku
Janowieccy radni zapoznali się z zagrożeniami i problemami, jakie stoją przed społeczeństwem w związku z nadużywaniem alkoholu i przemocą w rodzinie.
Gościem wspólnego posiedzenia komisji Rady Miejskiej w Janowcu był Włodzimierz Woźniak, przewodniczący komisji Rozwiązywania Problemów Alkoholowych oraz Przeciwdziałania Narkomanii dla gminy Janowiec, który jednocześnie jest szefem Zespołu Interdyscyplinarnego w tej gminie. Wizyta Włodzimierza Woźniaka związana była ze sprawozdaniem z wykonania programu profilaktyki w zakresie rozwiązywania problemów alkoholowych i narkomanii za 2012 rok.
WIĘCEJ ALKOHOLU, WIĘCEJ PRZEMOCY
Przewodniczący komisji podkreślił, że oprócz tego, że wzrasta spożycie alkoholu, odnotowano również wzrost przejawów przemocy w rodzinie.
Dla porównania podał, że w gminie Gąsawa były tylko trzy postępowania prowadzone przez zespół interdyscyplinarny, a w gminie Janowiec aż siedemnaście. - Te postępowania związane są bezpośrednio z nadużywaniem alkoholu przez członków rodziny, 99% stanowią mężczyźni, jednak zdarzają się też sytuacje, gdzie alkoholu nadużywają kobiety - zauważył Włodzimierz Woźniak.
NIEZBĘDNY REMONT
Na działalność związaną z rozwiązywaniem problemów alkoholowych i przeciwdziałaniu narkomanii w 2012 roku wydano kwotę 88.113,48 zł, z czego blisko 6.000 zł przeznaczonych zostało na remont pomieszczeń, w których działa komisja, gdyż był on konieczny. - Okna i drzwi to przy dobrym wietrze wręcz wypychało, przy tym było zimno, remontu wymagały posadzki, od lat nie były odnawiane ściany - mówił przewodniczący komisji.
BRAK KONSEKWENCJI U POKRZYWDZONYCH
Przewodniczący zapewnił, że komisja spotyka się z coraz to większą liczbą problemów. Podejmowane działania stają się syzyfową pracą w momencie, kiedy prawa trafia do sądu, a osoba pokrzywdzona nie potwierdza w sądzie swoich poprzednich zeznań składanych na policji, dotyczących pobicia czy maltretowania i sprawa zostaje warunkowo umorzona. - Za kilka dni osoba ta wraca z płaczem, że ponownie znęca się nad nią mąż, syn czy jeszcze inna osoba. Minimum trzy miesiące trwa byśmy znów wszczęli procedury, bo sąd ponownie nie chce od nas dokumentów przyjąć. Brak tu konsekwencji osoby pokrzywdzonej, która w sądzie odwołuje wcześniejsze zeznania - tłumaczył Włodzimierz Woźniak.
Zapewnił, że wystąpił do burmistrza o zmniejszenie liczby członków komisji interdyscyplinarnej, gdyż zasiadało w niej 14 osób i był problem ze zwołaniem na posiedzenie pełnego składu, dlatego też wnosił o ustalenie 5-osobowego składu z możliwością doboru dodatkowych osób doraźnie, na co zezwalają przepisy.
- Sprawy, jakie do nas trafiają, są różne. Mamy problemy z małoletnimi, problemy alkoholu i przemocy w rodzinach, jak i zakładanie niebieskiej karty na blisko 90-letnią babcię, gdzie powinno się tę panią leczyć, a nie straszyć sądem - relacjonował przewodniczący.
Na dowód tego, że w podstawowej komórce, jaką jest rodzina, dzieje się źle, przytoczył liczby: 144 osoby biorące udział w terapii grupowej, 133 w terapii indywidualnej jako osoby uzależnione, 61 osób jest współuzależnionych jako małżonkowie alkoholików. Terapeuci i psycholog są bardzo obciążeni pracą, przedłużają się terminy. - Byłaby możliwość zatrudnienia następnego psychologa, bo jest ich na rynku wielu, ale to wiąże się z kosztami, gdyż poniżej 100 zł za godzinę nie chcą z nami negocjować - mówił przewodniczący komisji.
ZAPOWIADANIE NIEZAPOWIEDZIANEJ KONTROLI
Włodzimierz Woźniak odniósł się też do nowych wytycznych w zakresie kontroli punktów sprzedaży alkoholu. - Nowa ustawa mówi, że zanim pójdziemy na kontrolę punktu sprzedaży, to burmistrz musi na minimum 7 dni przed naszym wyjściem w teren powiadomić punkty sprzedaży, że będą kontrolowane. Dla mnie to jest nonsensem. Mamy skontrolować, czy w danych miejscach nieletnim sprzedaje się alkohol, czy wszystko odbywa się tam zgodnie z prawem, a wymagana jest informacja burmistrza w formie zapowiedzi kontroli, która wiadomo w wytyczonym czasie zniweluje wszelkie nieprawidłowości stosowane przez sprzedawcę alkoholu. Nie ma też bezterminowych upoważnień do kontroli, są indywidualne z wpisem, jaki zakres kontroli, w jakiej instytucji, co komplikuje sprawę. Buntują się członkowie zespołu, tym bardziej, że pracują w czynie społecznym. To też między innymi było powodem wniosku o zmniejszenie liczby członków zespołu - tłumaczył Włodzimierz Woźniak.
RADNI PYTALI I SUGEROWALI
Radny Zbigniew Różnowski pytał, czy do patologii dochodzi w rodzinach, gdzie jest problem bezrobocia. Otrzymał odpowiedź, że najczęściej tak jest, gdzie brakuje pieniędzy na wszystko, oprócz alkoholu. Zapewnił, że są też rodziny, gdzie pieniędzy nie brakuje, gdzie mąż pracuje, a żona zajmuje się dziećmi i gdzie w dniu wypłaty mężczyzna przypomina dotkliwie, że skoro zarabia, to rządzi w domu.
Radna Wanda Bembnista dostrzegła, że praca komisji skupia się głównie na walce z tym, co już jest i sugerowała, by większy nacisk położyć na profilaktykę. - Bo czym skorupka za młodu nasiąknie, tym na starość trąci. Musimy wychowywać od najmłodszych lat - mówiła radna. Proponowała, by psycholog spotykał się z młodzieżą szkolną, co może dałoby lepszy efekt w przyszłości niż praca z uzależnionymi. Włodzimierz Woźniak przyznał, że są spektakle, konkursy, wycieczka do kina czy na basen i to jest mało. - 50% środków przeznaczamy na to, co już się wydarzyło, czyli na pracę z uzależnionymi i współuzależnionymi - powiedział Włodzimierz Woźniak.
Radna Teresa Rusiewicz zaznaczyła, że w policji też są psychologowie i jeśli szkoła chce takie spotkania organizować, to nie ma ku temu przeszkód, tym bardziej, że takie spotkania są dla placówki darmowe.
- Mam pełne uznanie dla całej komisji, jak i przewodniczącego. Jest to praca niewdzięczna, nieprzyjemna. Mówimy o profilaktyce, stowarzyszeniach, zespołach, ale musimy pamiętać, że na początku byli rodzice i to oni wychowali dwudziestolatków takich, jakich mają. 80% wychowania młodzież wynosi z domu. My nie mamy czasu ani możliwości, żeby kształcić, instruować rodziny, a niektóre należałoby instruować. Wśród tych rodzin jest też grupa rodziców wywodzących się ze środowiska nauczycielskiego, która też nie potrafiła wychować swoich dzieci a dziś są tego efekty - mówił radny Czesław Langowski.
- Czasami miłość do dziecka szkodzi dziecku. Sprawa trafia do sądu i tam się sprawę wycofuje, a później ma się do nas pretensje, że nic nie robimy, bo temat powraca - stwierdził Włodzimierz Woźniak.
Na koniec radny Marek Kusz pytał, czy są w gminie nielegalne punkty sprzedaży alkoholu, na co otrzymał odpowiedź, że sprzedawany jest alkohol bez akcyzy, ale tym zajęła się już policja i Izba Celna.
Sylwia Wysocka, 29 IV 2013
Twoje zdanie jest ważne jednak nie może ranić innych osób lub grup.
Komentarze mogą dodawać tylko zalogowani użytkownicy.
Komentarze