Burmistrz Żnina zaznacza, że nie wszystkie obowiązki dotyczące odśnieżania dróg i chodników spoczywają na ratuszu. Chodniki przy swoich posesjach mają obowiązek odśnieżać ich właściciele. Poza tym wiele jezdni, ścieżek rowerowych i chodników jest pod opieką nie miasta Żnina, ale dróg powiatowych i wojewódzkich. I tak np. ścieżkę rowerową do Bożejewiczek wzdłuż dawnej drogi krajowej odśnieża gmina, choć sama droga teraz jest powiatowa. Jednak już chodniki na ul. Szpitalnej i Mickiewicza do ul. Dworcowej należą do powiatu, a dalej do ul. Fabrycznej - do Zarządu Dróg Powiatowych. Burmistrz uważa, że sytuacja, z jaką mieliśmy do czynienia w ostatnich dniach była skomplikowana. To nie był jednorazowy opad śniegu, który skończył się w określonej godzinie i wtedy drogowcy mogli przystąpić do działania. Opady się powtarzały w odstępach czasu, a później śnieg częściowo roztapiał się i ponownie zamarzał.
W zeszłą środę i czwartek zanotowane zostały na Pałukach dość obfite opady śniegu i śniegu z deszczem. Co gorsza, w kolejnych godzinach i dniach na przemian dochodziło do częściowego topnienia tego opadu, a następnie jego zamarzania. W wielu miejscach śnieg, a później błoto pośniegowe nie zostało na czas usunięte z dróg i chodników i zamieniało się w lód. Częściowo zalega on do teraz, mimo dzisiejszej odwilży.
Otrzymywaliśmy wiele sygnałów od mieszkańców nie tylko Żnina, ale i Barcina, Łabiszyna, czy mniejszych miejscowości z pretensjami do władz gmin i powiatu oraz do drogowców, że nie usuwają na czas zalegającego śniegu, przez co jest ślisko i niebezpiecznie.
Śnieg, który spadł w zeszłym tygodniu był mokry i ciężki. W lasach dochodzi do śniegołomów i tworzenia się śniegowałów. Jest niebezpiecznie, konary mogą spaść na kogoś, kto znalazłby się pod takim drzewem obciążonym śniegiem. Z tej przyczyny to zarówno Nadleśnictwo Szubin, jak i Nadleśnictwo Gołąbki wydały zakazy wstępu do zarządzanych przez te instytucje lasów. Mają one obowiązywać do 7 grudnia.
Jednak jeszcze niebezpieczniej było w miastach. Z naszych informacji wynika, że kilka osób z Barcina i Łabiszyna trafiło ze złamaniami, czy skręceniami kończyn w wyniku upadków na śliskich chodnikach na Szpitalny Oddział Ratunkowy. W samym Żninie sytuacja była nieco lepsza, co nie znaczy, że dobra. Zgłaszający swoje niezadowolenie stawiają tezę, że zima pod koniec listopada znów zaskoczyła drogowców i burmistrza, a nie powinna być żadną niespodzianką w naszym klimacie.
Burmistrz Żnina Łukasz Kwiatkowski odpiera zarzuty. Zaznacza, że na terenie miasta zarządcami dróg i ulic są zarówno gmina, jak i Zarząd Dróg Powiatowych w Żninie oraz Zarząd Dróg Wojewódzkich w Bydgoszczy. Jeśli chodzi o chodniki, to śnieg usuwać i zapobiegać gołoledzi powinni przy swoich domach ich właściciele. To wynika z przepisów ustawowych i regulaminu czystości i porządku w gminie. Nie jest tak, że Urząd Miejski zleci odśnieżanie wszystkich chodników i ścieżek rowerowych w mieście, na całych ich długościach.
Chodnik na ul. Gnieźnieńskiej powinien odśnieżać Zarząd Dróg Powiatowych w Żninie. Dyrektor Adrian Kubicki w piątek, gdy zgłaszaliśmy mu sygnały od mieszkańców, że jest tam ślisko, zapewniał, że chodnik ten jest już odśnieżony.
Ubity śnieg na chodniku, na którym było bardzo ślisko był też przy wylocie z rynku na ul. Sądową. A ruch pieszych jest tam wcale niemały, bo to nie tylko osoby odwiedzające sąd, ale też użytkownicy płatnej strefy parkowania, którzy tam chodzą do jednego z parkomatów.
Na zlecenie ratusza ulice i chodniki w samym mieście Żninie w tym sezonie odśnieża firma Dom Bruk Pawła Domagały z Januszkowa. Włodarz Żnina zastrzega, że firma odśnieżająca ma 24 godziny od ustania opadów na usunięcie śniegu z ulic. Nie da się tego zrobić, jak za dotknięciem czarodziejskiej różdżki, że będzie padał śnieg, a nie czekając na jego ustanie pługi i solarki będą jeździły w tę i z powrotem, by usuwać te opady z ulic. Po drugie zimowe utrzymanie dróg i ulic to zadanie dość kosztowne. Tu burmistrz rzucił przykładem z Bydgoszczy, której prezydent poinformował, że dziennie miasto to wydawało około 350.000 zł na odśnieżanie, a i tak użytkownicy ulic i chodników w mieście nad Brdą byli bardzo niezadowoleni. W Żninie 10 godzin pracy sprzętu i ludzi przy odśnieżaniu ulic i chodników zarządzanych przez ratusz kosztuje 10.000 zł brutto.
Burmistrz dodał, że wbrew pozorom w Żninie nie było tak źle. Ratusz otrzymał informację o tylko jednym przypadku, w którym osoba odniosła uraz kończyny w wyniku poślizgnięcia się i trzeba było jej pomóc na Szpitalnym Oddziale Ratunkowym. Przy czym nie był to rezultat upadku na chodniku miejskim, a na prywatnym podwórku. Jeśli zaś chodzi o zgłoszenia do Urzędu Miejskiego w związku z niepodejmowaniem akcji ośnieżania przez służby, to były takowe dwa. Jedno dotyczyło ul. 700-lecia, gdzie przez moment tylko jedna część ulicy była odśnieżona, a druga już nie . Inne zgłoszenie dotyczyło braku odśnieżenia ul. Uroczej.Wykonawca dokończył te prace tak, jak prosili zgłaszający.
O tym, że w związku z łamiącymi się pod ciężarem śniegu konarami drzew interweniowali wielokrotnie strażacy, już pisaliśmy w czwartek. Teraz mamy też dane z Komendy Powiatowej Policji w Żninie o zdarzeniach drogowych, których przyczyna była także śliskość dróg. Otóż 26 i 27 listopada na terenie powiatu żnińskiego zgłoszonych zostało 7 takich zdarzeń. Na szczęście nie były one specjalnie groźne i żadne z nich nie zostało zakwalifikowane jako wypadek, a co najwyżej kolizja. I tak m.in. w Podgórzynie doszło do zderzenia dwóch samochodów osobowych, a droga powiatowa była w związku z tym przez 2 godziny zablokowana. Z kolei w miejscowości Drewno samochód do rowu, zaś w innym zdarzeniu w okolicach Bożacina na trasie S5 pojazd w wyniku poślizgu wjechał w barierkę energochłonną. Pozostałe zgłaszane policjantom przypadki dotyczyły stłuczek na parkingach, czy też po prostu były to zgłoszenia o braku możliwości wyjechania z parkingu wskutek wystąpienia śliskości na placu.
Twoje zdanie jest ważne jednak nie może ranić innych osób lub grup.
Komentarze mogą dodawać tylko zalogowani użytkownicy.
Komentarze