Komplet kibiców na stadionie w Barcinie wierzył, że Dąb Barcin odrobina stratę z pierwszego meczu barażowego z faworyzowanym Mieniem Lipnem i zdoła awansować do ligi okręgowej. Padł remis i marzenia o awansie trzeba odłożyć na kolejny sezon.
Po nieznacznej porażce w meczu wyjazdowym w Lipnie, gdzie przed tygodniem było 2:1 dla gospodarzy, Dąb przystępował do rewanżu w Barcinie z nadziejami na odrobienie strat. Nadzieje te podtrzymywał również fakt, że w pierwszej połowie meczu w Lipnie tamtejszy Mień wyglądał na drużynę, z którą można powalczyć. Gospodarze tamtego meczu dopiero po przerwie pokazali swoje lepsze oblicze.

W kibicowskim kotle doping nie ustawał fot. Karol Gapiński
W sobotnie, bardzo wietrzne popołudnie 22 czerwca stadion miejski w Barcinie wypełnił komplet publiczności. Kibice podobnie, jak ich drużyna, wierzyli w odrobienie strat. Ale fani Mienia Lipno również byli pełni wiary. Do Barcina przyjechało również nieco kibiców Mienia. Mieli nawet bęben, na którym wybijali rytm swoich kibicowskich przyśpiewek. Rzecz jasna jednak nie byli w stanie przekrzyczeć dopingu fanów Dębu. Oprawa kibicowska miejscowych po raz kolejny zrobiła wrażenie również dzięki efektownym dymom i fladze sektorowej w barwach Dębu. Fanów gospodarzy wspierało też kilkoro kibiców zaprzyjaźnionej Szubinianki. Zresztą trzeba powiedzieć, że ten mecz ściągnął na trybuny także sympatyków piłki nożnej z innych, okolicznych miejscowości. Potwierdziło się to podczas losowania prezentów od władz Dębu dla publiczności. Otóż były to piłki takie, jakimi rozgrywane są obecnie Mistrzostwa Europy w Niemczech. W przerwie meczu w Barcinie podczas losowania okazało się że wylosowali je goszczący na trybunach piłkarz Promienia Szczepanowo, kibic z Łabiszyna oraz czołowy piłkarz Pałuczanki Żnin.

Prezes Krzysztof Nowak i trzej zwycięzcy losowania nagród w postaci piłek Euro 2024 fot. Karol Gapiński
W tym miejscu przypomnijmy, że to właśnie Pałuczanka Żnin zapewniła sobie awans bezpośredni do ligi okręgowej, a barcinianie zajęli drugie miejsce w tabeli, uprawniające ich do gry w barażu z drugą ekipą drugiej grupy włocławskiej Klasy A, czyli właśnie Mieniem Lipno.
Mecz w Barcinie w pierwszej połowie był wyrównany, ale mało emocjonujący. Gra większości toczyła się w środku pola, a nieliczne strzały z obydwu stron bardziej przypominały podania do bramkarza przeciwników, niż uderzenia, które mogłyby mieć realną szansę na zaskoczenie golkipera. Dużo więcej działo się na trybunach, a to dzięki wspomnianemu dopingowi z barcińskiego kotła.

Kibicki Dębu wierzyły, że gospodarze odrobią stratę z Lipna fot. Karol Gapiński
Jednak w drugiej odsłonie oczekiwane emocje nadeszły. Najpierw uwidoczniła się na boisku przewaga gości. W 57 minucie spotkania zawodnik z Lipna przegrał pojedynek sam na sam z bramkarzem Dębu. Dwie minuty później jednak goście dopięli swego za sprawą strzału Bartosza Kempińskiego z pola karnego.. To oznaczało, ze teraz Dąb Barcin potrzebuje dwóch goli, by doprowadzić do dogrywki w dwumeczu. Początkowo jednak miejscowi piłkarze nie mogli się otrząsnąć z tego, co się stało. Próbowali atakować, wkładali w to wiele serca, ale składnych akcji brakowało. Mień nastawił się na kontry i tak naprawdę mógł zamknąć mecz w 83 minucie. Po kontrze i wyjściu prawoskrzydłowego gości sam na sam z bramkarzem, tylko słupek uratował Dąb przed utratą drugiego gola.

Koniec meczu. Łukasz Gryglewicz pociesza załamanego Piotra Marcisza fot. Karol Gapiński
Niewykorzystane sytuacje zwykle się mszczą - to wręcz piłkarski truizm, ale i tym razem się on sprawdził. W 85 minucie wspaniałego gola wyrównującego zdobył strzałem z przewrotki Łukasz Gryglewicz. Strzał został oddany z pola karnego, pod kryciem. W gospodarzy wstąpiły nowe pokłady wiary, ale czas do końcowego gwizdka upływał coraz szybciej. Dąb nie zdołał strzelić zwycięskiego gola i tym samym to Mień Lipno zagra w kolejnym sezonie w lidze okręgowej. Po końcowym gwizdku sędziego Dariusza Ignatowskiego piłkarze Dębu kilka minut pozostawali siedząc na murawie i próbując się pogodzić z porażką, którą był ten remis. Prezes Dębu Krzysztof Nowak usiadł na jednym z pustych już teraz krzeseł na widowni i myślał o tym, co się stało. Gdy zapytaliśmy go, czy przypadkiem przegrana nie dokonała się wcześniej, a mianowicie w bezpośredniej rywalizacji z Pałuczanką w Żnin w grupie o pierwsze miejsce? Prezes odrzekł, że w tym sezonie żninianie byli poza zasięgiem jakiejkolwiek drużyny w ich grupie i również Dąb nie miał tak naprawdę szans, by z nimi powalczyć. Natomiast Krzysztof Nowak jest zadowolony z tego, że Dąb Barcin to drużyna złożona z miejscowych chłopaków, która w ciągu dwóch ostatnich sezonów zrobiła ogromny postęp. Marzenia o awansie do wyższej ligi trzeba będzie odłożyć na kolejny sezon. Symptomatyczny dla prezesa jest fakt, że w rewanżowym meczu barażowym w wyjściowym składzie Dębu zagrało 9 miejscowych zawodników. Po zmianach zaś, pod koniec gry na boisku było już 10 piłkarzy rodem z Barcina. To pokazuje zdaniem prezesa, że klub idzie dobrą drogą. Szkolenie dzieci i młodzieży daje efekty i Krzysztof Nowak wierzy, że będzie jeszcze lepiej. Piłkarzom dziękuje za miniony sezon i emocje, które dostarczyli kibicom.
Dąb Barcin - Mień Lipno 1:1 (0:0) Bramki: 0:1 Bartosz Kempiński 59 minuta; 1:1 Łukasz Gryglewicz 85 minuta
Dąb: Piotr Świetlik - Michał Pietrzak, Bartłomiej Dreżewski, Łukasz Gryglewicz, Olaf Filipiak, Mateusz Kowalski, Daniel Kowalski, Piotr Marcisz, Mateusz Marnocha, Piotr Nadzieja, Samuel Kubicki. Rezerwowi: Dawid Kalczyński, Hubert Szulc, Oliwier Kurant, Kamil Reinke, Jarosław Plewa, Paweł Wolski, Kasjan Figas, Hubert Ciszewski. Trener: Damian Nowakowski, kierownicy drużyny: Adam Wojtynek i Arkadiusz Ciesielski.
Karol Gapiński
Twoje zdanie jest ważne jednak nie może ranić innych osób lub grup.
Komentarze mogą dodawać tylko zalogowani użytkownicy.
Komentarze