Mecz lidera z wiceliderem tabeli był ciężki dla obydwu drużyn, zacięty i dość brzydki dla kibiców. Dąb Barcin nie zagrał porywająco i odniósł bardzo szczęśliwe, choć nie można powiedzieć, że nie zasłużone zwycięstwo i odskoczył od rywali z AF Brzoza na 3 pkt. nadal nie jest to bezpieczna przewaga, bo piłkarze spod Bydgoszczy mają do rozegrania jeden mecz zaległy.
W VIII kolejce spotkań A Klasy Dąb Barcin podejmował na swoim stadionie zespół Akademii Futbolu Brzoza. Przed tym spotkaniem obydwie drużyny znajdowały się na 1 i 2 miejscu w tabeli. Obydwie drużyny miały po 18 pkt, a Dąb prowadził jedynie różnicą bramek. Co istotne, AF Brzoza ma do rozegrania jeden mecz zaległy, więc teoretycznie była w lepszej sytuacji. Dąb miał nadzieję zniwelować ten handicap rywali, pokonując ich w bezpośrednim starciu w Barcinie. Co więcej, piłkarze Damiana Nowakowskiego w lidze byli na fali wznoszącej po efektownym zwycięstwie w Mogilnie z drugą drużyną tamtejszej Pogoni w poprzedniej kolejce spotkań.
Mecz z AF Brzoza rozegrany został 5 października. Zimna, wietrzna aura nie sprzyjała frekwencji na trybunach, ale waga spotkania nieco ją uratowała. Mecz między najlepszymi drużynami Grupy 2 Klasy A rozpoczął się od mocnego uderzenia gospodarzy. Daniel Nowakowski już w 6 minucie przelobował bramkarza gości i uzyskał prowadzenie dla Dębu. Później gra się wyrównała, ale gospodarze raczej kontrolowali ten mecz. Klarownych sytuacji podbramkowych brakowało. Gra była ostra. Niektóre decyzje sędziego nie spotykały się z uznaniem na ławce gości. W efekcie jeden z rezerwowych otrzymał za głośne uwagi pod adresem arbitra czerwoną kartkę.

Kibice "Dębu" Barcin fot. Karol Gapiński
W drugiej połowie to goście przejęli inicjatywę. Kibicom mogło się wydawać się, że mentalnie podopieczni Damiana Nowakowskiego zostali w szatni. Brak koncentracji, oddawanie pola przeciwnikowi zemściło się w 67 minucie, kiedy to Łukasz Żuchowski wyrównał. Później zespół AF Brzoza starał się pójść za ciosem, ale w 85 minucie to piłkarze Dębu mieli stuprocentową sytuację bramkową, której nie udało im się wykorzystać. Ogólnie mecz był brzydki dla oka, dużo było fauli, a sędzia pozwalał na tak ostrą grę. Klarownych sytuacji bramkowych było jak na lekarstwo.
Arbiter przedłużył drugą połowę o 3 minuty. Wydawało się, że Dąb nie zdoła wykorzystać atutu własnego boiska. W pierwszej z doliczonych minut strzałem głową po raz drugi pokonał bramkarza gości Daniel Nowakowski. W ten sposób młodszy o 12 lat brat trenera został bohaterem tego spotkania. Oglądający mecz z trybun prezes Dębu Krzysztof Nowak miał strapioną w drugiej połowie minę. Narzekał na styl gry swoich piłkarzy, na ich bezradne próby bezpiecznego zarządzania tym meczem. Zresztą jeszcze po zdobyciu przez barcinian drugiego gola, w doliczonym czasie gry Krzysztof Nowak i pozostali kibice miejscowych nerwowo obgryzali paznokcie. AF Brzoza miała bowiem dwa rzuty rożne - jeden po drugim, z których jednak nie udało się przyjezdnym stworzyć bramkowych okazji. Końcowy gwizdek sędziego gospodarze przyjęli z wyraźną ulgą.

91 minuta gry. W narożniku boiska koledzy z zespołu rzucają się w euforii na Daniela Nowakowskiego, który właśnie strzelił gola. Na trybunie legenda Dębu, honorowy członek klubu Eugeniusz Tylkowski odwraca twarz do prezesa i mówi z ulgą: "No, nareszcie!". fot. Karol Gapiński
Dąb Barcin - Akademia Futbolu Brzoza 2:1 (1:0)
Bramki: Daniel Nowakowski 2 dla Dębu i Łukasz Żukowski dla AF Brzoza
Dąb: Piotr Świetlik (bramkarz i kapitan zespołu) - Maciej Głowacki, Jakub Trepka, Bartłomiej Dreżewski, Łukasz Gryglewicz, Hubert Szulc, Olaf Filipiak, Daniel Nowakowski, Jakub Zakopiec, Mateusz Marnocha, Piotr Nadzieja. Rezerwowi: Dawid Kalczyński, Mateusz Kowalski, Piotr Marcisz, Samuel Kubicki, Joachim Kowalski, Paweł Wolski, Mateusz Lieske, Kasjan Figas, Hubert Ciszewski. Trener: Damian Nowakowski; kierownicy drużyny: Andrzej Wojtynek, Arkadiusz Ciesielski.
Twoje zdanie jest ważne jednak nie może ranić innych osób lub grup.
Komentarze mogą dodawać tylko zalogowani użytkownicy.
Komentarze