Kierownik Miejskiego Ośrodka Pomocy Społecznej Robert Jarmuda uważa, że wszystkie podjęte przez niego decyzje były dokładnie przemyślane i z żadnej z nich by się nie wycofał. Swoją decyzję o zwolnieniach tłumaczy niższymi środkami przekazanymi przez gminę na wynagrodzenia.
Przypominamy, że w kwietniu 2002 r. siedmiu pracownikom MOPS w Żninie kierownik zmienił umowy, na podstawie których byli dotychczas zatrudnieni. Osoby zatrudnione na podstawie umowy na czas nieokreślony dostały wypowiedzenia i zawarto z nimi umowy o pracę na czas określony do końca grudnia 2002 r. Ponadto części opiekunek kierownictwo zmniejszyło wymiar etatu z pełnego do 7/8. Jako przyczynę podano względy ekonomiczne.
W październiku ub.r. w wyniku przeprowadzonej kontroli inspektor Państwowej Inspekcji Pracy Krzysztof Krzemień stwierdził, że w związku z rozwiązaniem umów o pracę z przyczyn ekonomicznych pracodawca powinien wypłacić zwolnionym pracownikom odprawy pieniężne. Co też uczynił w trakcie kontroli. Umowy na czas określony obowiązywały od czerwca i zawierały klauzulę dwutygodniowego wypowiedzenia. We wrześniu jeden z pracowników administracji zatrudniony na czas nieokreślony otrzymał trzymiesięczne wypowiedzenie. Po wizycie inspektora PIP, 12 października kierownik zwolnił sześć osób: cztery opiekunki i dwóch pracowników socjalnych. Później jedną z opiekunek kierownik ponownie zatrudnił.
W miejsce zwolnionych pracowników zatrudniono dwie osoby po stażu absolwenckim. Ponadto do MOPS z Powiatowego Urzędu Pracy skierowano jedną osobę z prac interwencyjnych i trzy osoby w ramach stażu. Jedna z tych trzech osób ma zagwarantowane zatrudnienie. Jedna z nowo zatrudnionych osób jest siostrą zastępcy kierownika PUP, radnego miejskiego i jednocześnie przewodniczącego Zarządu Miejsko-Gminnego SLD w Żninie Leszka Ducha.
PRZEMYŚLAŁ
Przed tygodniem nie udało nam się porozmawiać z kierownikiem MOPS Robertem Jarmudą, ponieważ był na urlopie.
Po powrocie wyjaśnił nam, że wszystkie podjęte przez niego decyzje były dokładnie przemyślane i z żadnej z nich by się nie wycofał. Mówi wprost: - Powtórzyłbym dokładnie te same decyzje.
Robert Jarmuda uważa, że zwolnienia poprzednich pracowników i zatrudnienie nowych osób odbyło się z korzyścią dla zakładu pracy. Kierownik dodaje, iż części osób, która podniosła wielkie larum skończyły się umowy o pracę.
- Nie widziałem z nimi możliwości dalszego przedłużenia umów. Nie można więc rozpatrywać tego pod kątem zwolnień. Budżet w 2002 r. na płace został drastycznie zmniejszony. Nastąpiła 5 - 6% redukcja narzutów na płace. To, iż okazało się, że są to zwolnienia grupowe, wynikało z interpretacji Sądu Najwyższego - argumentuje Robert Jarmuda.
INACZEJ INTERPRETOWAŁ
Kierownik MOPS twierdzi, iż uzyskał zwiększenie w budżecie na 2002 r. jedynie na bezpośrednią pomoc dla społeczeństwa, ale nie na płace. Przeprowadzone przez siebie zmiany w zatrudnieniu motywuje też względami zatrudnienia.
- Jeżeli zwalniamy osobę średnim wykształceniem a zatrudniamy z wyższym, to nie sądzę, że jest to niekorzystne dla zakładu. Zwolnienie z przyczyn ekonomicznych dotyczyło 8 osób, a jedynie z trzema osobami nie zawarto dalszych umów - broni się Robert Jarmuda, który nie chce mówić o przyczynach nieprzedłużenia umów ze wspomnianymi trzema osobami.
3 zwolnione osoby pracowały w charakterze opiekunek. Dwie nowe osoby zostały zatrudnione w miejsce tych trzech opiekunek, którym - jak mówi kierownik - wygasły umowy o pracę na czas określony.
- Ta najbardziej kontrowersyjna osoba (siostra Leszka Ducha - am) zastąpiła osobę, która odeszła na emeryturę - mówi Robert Jarmuda.
Kierownik MOPS wyjaśnia, iż jedynie interpretacja Sądu Najwyższego, którą podparł się Krzysztof Krzemień zadecydowała o wypłacie odpraw.
- Pan Krzemień zinterpretował tę naszą czynność w taki, a nie inny sposób. Uznałem, że należy te racje poparte wyrokiem Sądu Najwyższego uznać i wypłacić odprawy. Może niedługo ukaże się inna interpretacja, która wykaże, że nie było to zwolnienie grupowe - mówi Robert Jarmuda.
PRZEKRÓJ CAŁEJ GMINY
Robert Jarmuda nie przypomina sobie jakiegokolwiek związku zwolnień czy przyjęć w MOPS z wyborami samorządowymi. Zaprzecza informacjom o wywieranych na nim naciskach, by zatrudnić osoby spokrewnione z samorządowymi notablami.
- Nie widziałem sytuacji, czy pozostali zatrudnieni są związani z radnymi. Żadna z zatrudnionych osób nie jest analizowana pod kątem pokrewieństwa z innymi osobami. Nie mam uprawnień badania pokrewieństwa. Może po jakimś czasie dowiaduję się, że ktoś jest z kimś spokrewniony. Zobaczycie, że jest tutaj przekrój gminy w tym ośrodku - wyznaje kierownik.
Kierownik MOPS zdradził ponadto, że ma kontrakt do 31 marca i nie będzie dalej ubiegał się o zajmowane przez siebie stanowisko.
- Nie dlatego, że "Pałuki" się tym zajęły i ktoś im to zlecił. To moja osobista i suwerenna decyzja - wyjaśnia kierownik.
Robert Jarmuda zapytany o kryteria, które decydowały o zatrudnieniu nowych pracowników dodał, że zwykle decyduje kryterium wykształcenia. Wyjaśnia, że trzy nowo zatrudnione osoby to psycholog, osoba z wyższym wykształceniem administracyjnym oraz osoba po studiach o kierunku resocjalizacja.
- To wystarczy, plus to czego wymagam od pracowników, by zyskali moje zaufanie - mówi Robert Jarmuda.
Kierownik twierdzi, że polityka kadrowa w MOPS opiera się na ciągłym poszukiwaniu oszczędności. Oszczędności uzyskiwano poprzez zatrudnianie pracowników na zasadach referencyjnych finansowanych przez PUP.
AMNEZJA POPRZEDNICH WŁADZ
Były burmistrz Leszek Jakubowski nie pamięta, ażeby Robert Jarmuda informował go o zwolnieniach w MOPS. - Mi tylko same osoby tam kiedyś zgłaszały. Pan Jarmuda w zasadzie nie miał obowiązku nas o tym informować, gdyż to jego polityka kadrowa. Nie pamiętam czy w zeszłym roku miał na wynagrodzenia mniej pieniędzy czy więcej aniżeli w 2001 r. - dodał Leszek Jakubowski.
Wiceburmistrz Czesław Kośmicki również o niczym nie wiedział: - Nie było to w przydziale moich obowiązków i o temacie w ogóle nie wiedziałem. Nie interesowałem się tym.
MNIEJSZY FUNDUSZ PŁAC
Od pani skarbnik gminy Żnin Barbary Radtke dowiedzieliśmy się, że w 2001 r. wykonanie wynagrodzeń osobowych dla - między innymi - pracowników socjalnych i wydających decyzję wyniosło 419.474 zł, a wykonanie w usługach opiekuńczych (wynagrodzenia głównej księgowej, kierownika, opiekunek, pracowników mających nadzór nad opieką) wyniosło w tym samym roku 272.286 zł.
W 2002 r. plan wynagrodzeń osobowych dla pierwszej grupy pracowników zakładał 409.750 zł. Wykonanie zakończono na poziomie 409.702 zł.
- Zmian w uchwale przyjętej przez Radę Miejską nie było żadnych. Nie było w trakcie roku zwiększenia pieniędzy na płace. Jego wykonanie jest w 100%. MOPS musiał się zmieścić w budżecie uchwalonym w marcu 2002 r. W stosunku do 2001 r. nastąpiło zmniejszenie budżetu dotyczącego wynagrodzeń - wyjaśnia Barbara Radtke.
Dla drugiej grupy pracowników plan wynagrodzeń na 2002 r. zakładał 248.600 zł, a został wykonany na poziomie 248.517 zł.
Główna księgowa MOPS Anna Budna wyjaśnia, że fundusz płac na 2002 r. w MOPS zaplanowano dla 44,25 etatów. Ośrodek otrzymał jednak - jak mówi księgowa - fundusz płac dla 41,25 etatów. W ciągu roku zwiększono jednak fundusz płac o 1 etat. Poszły w ślad za tym dodatkowe pieniądze. Zwiększenie środków wiązało się z powstaniem świetlicy socjoterapeutycznej we wrześniu ub.r. w Cerekwicy i stworzeniem jednego etatu. Zatrudniono tam dwie osoby w wymiarze po pół etatu każda.
- Zmieniono umowy o pracę na 7/8 etatu, ażeby wszyscy mogli pracować. Rzeczywistą przyczyną zwolnień była wypłata odpraw dla pracowników. Zabrakło więc z funduszu płac na wynagrodzenia. Odprawy pochłonęły budżet, który przeznaczony był na płace na dalszą część roku - wyjaśnia główna księgowa.
Plan na 2003 r. zakłada utrzymanie 42,25 etatów.
Burmistrz Andrzej Rosiak wyjaśnia, że po przejęciu kierownictwa w Urzędzie Miasta po Leszku Jakubowskim zastał w MOPS-ie stan ze zmniejszonym zatrudnieniem.
- Były cięcia budżetowe we wszystkich naszych jednostkach. Kierownictwo MOPS miało obowiązek zapewnić strukturę zatrudnienia do ówczesnych warunków finansowych. Fundusz płac na 2003 r. pozostał na poziomie ub.r., czyli zmniejszony. W br. zakładamy 4% waloryzację wynagrodzeń wynikającą z ustawy budżetowej państwa w projekcie budżetu gminy Żnin - dodał burmistrz.
PRZYWRÓCENIE?
Inspektor PIP Krzysztof Krzemień powiedział nam, że nie za bardzo widzi możliwość przywrócenia zwolnionych osób do pracy. Dodał, że ich sytuacja prawna wynika z tego, iż byli zatrudnieni na czas określony. Zwolnione osoby miały umowy na czas określony z klauzulą o wypowiedzeniu. Pracodawca nie musi wówczas uzasadniać pracownikowi przyczyny wypowiedzenia.
- Nie jest jednak wykluczone prawo tego pracownika do odwoływania się. Jest jednak w gorszej sytuacji. Sąd może badać czy pracodawca naruszył przepisy formalne podczas swego wypowiedzenia. Jeżeli sąd stwierdzi, że wypowiedzenie nastąpiło z naruszeniem prawa, to pracownikowi przysługuje jedynie odszkodowanie, co w przypadku opisywanej sytuacji jest raczej nierealne. Jeżeli zwolnienie nastąpiło z przyczyn ekonomicznych, wówczas nie wyklucza to prawa tych pracowników o domaganie się wypłaty kolejnej odprawy.
Paradoks polega na tym, że pracownicy kwestionując, iż zwolnienie nastąpiło z przyczyn ekonomicznych sami siebie pozbawiają wypłaty odpraw. Chodzi o to, że pracownicy wykazując, że dawny pracodawca zatrudnił nowe osoby dają wiarę temu, iż zwolnienie nie nastąpiło z przyczyn ekonomicznych i pozbawiają siebie odprawy. Prawo do odprawy należało się z tych pierwszych umów, które zostały wypowiedziane i rozwiązane. W wyniku kontroli te odprawy zostały wypłacone - wyjaśnia Krzysztof Krzemień.
Arkadiusz Majszak
Pałuki nr 575 (8/2003)
Twoje zdanie jest ważne jednak nie może ranić innych osób lub grup.
Komentarze mogą dodawać tylko zalogowani użytkownicy.
Komentarze