Radny Adam Kowalewski z Sarbinowa zapytał dyrektora ŻDK, jak ten - jako osoba publiczna - mógł wypowiedzieć się, że nie lubi disco polo. Zarzucił mu też, że przygotowując ofertę ŻDK kieruje się własnymi muzycznymi upodobaniami. Tomasz Gronet uważa, że nie o muzyczne preferencje tu chodzi, ale o misję, a tą jest kształtowanie gustów odbiorców.
Tomasz Gronet, dyrektor Żnińskiego Domu Kultury, podczas ostatniej sesji Rady Miejskiej przedstawił sprawozdanie z działalności kierowanej przez siebie instytucji w 2012 r. Już samo wyliczenie imprez, które ŻDK do tej pory zorganizował, wywarło wrażenie na radnych. Dawno bowiem w tak krótkim czasie nie gościło w Żninie tak wielu znanych i popularnych w Polsce artystów oraz liczne grono tych, którzy dopiero zdobywają krajowy rynek kulturalny. Oferta Domu Kultury spotkała się z uznaniem rajców.
Radny Czesław Dalewski wprost powiedział dyrektorowi, że to, co robi on dla żnińskiej kultury, robi dobrze. Zdaniem radnego należałaby się panu dyrektorowi i mieszkańcom jedynie poprawa infrastruktury, bo w tej chwili do dyspozycji jest tylko Dom Kultury i kilka obskurnych placów do przeprowadzania imprez w plenerze. Taki anturaż dla występów słynnych zespołów i wykonawców nie jest dobry.
Natomiast Adam Kowalewski, który jest mieszkańcem Sarbinowa i w Radzie Miejskiej reprezentuje jeden z okręgów wiejskich, chciał wiedzieć, na ile ŻDK może być ośrodkiem kultury dla całej gminy, a nie tylko dla miasta. Na ile jest to kwestia możliwości finansowych, a w jakim stopniu inicjatyw oddolnych. Radny zapytywał dyrektora, jakie ten ma pomysły, by dostęp do kultury miała cała gmina, a nie tylko miasto.
Szef ŻDK odpowiedział zdecydowanie: - Totalnym nieporozumieniem jest myślenie, iż coś jest dostępne dla mieszkańców wsi tylko wtedy, gdy odbywa się na wsi. ŻDK ma służyć całej gminie, ale nie oznacza to, że w każdym sołectwie musi mieć swoją filię.
Zdaniem Tomasza Groneta w dzisiejszych czasach większość konsumentów kultury może dojechać na miejsce wydarzenia o takim charakterze. Nawet jeśli nie mają możliwości technicznych, ponieważ nie posiadają samochodu i nie mogą do Żnina dojechać autobusem, jeszcze nie jest to dla mieszkańców wsi sytuacja bez wyjścia, gdy chcą uczestniczyć w zdarzeniu kulturalnym. Mogą jeszcze dojechać autostopem, bo w lokalnym środowisku na pewno znajdą się uprzejmi kierowcy, którzy podwiozą chętnych do skorzystania z oferty kulturalnej ŻDK. Zresztą zdarzyło się nawet, że sam dyrektor zabierał na tzw. stopa ludzi z Jadownik, którzy chcieli dostać się na koncert do Żnina, dlatego nie wątpi on w uprzejmość zmotoryzowanych. Tomasz Gronet dodał też, że pieniądze instytucja ma takie, a nie inne, więc nie stać jej na wszystko, co by chciała zaoferować. Nie jest jednak niczym dziwnym, że do takiej instytucji, jak ŻDK, to mieszkańcy mają dotrzeć, by skorzystać z oferty i nie jest to problem dostępności, a chęci. Dotyczy to tak samo mieszkańców wsi, jak i samego miasta, bo przecież w Żninie też jest wiele osób, które mają bardzo blisko na koncert i mogłyby tam dojść pieszo w kilka minut, a jednak nie korzystają z tej oferty. Wreszcie nie można do końca powiedzieć, że na wsi nic się nie odbywa. Instruktorzy ŻDK na sugestie sołtysów realizują zajęcia w świetlicach, choćby w Gorzycach czy Białożewinie, nawet pomimo faktu, iż nie mają płacone za benzynę i dojeżdżają do świetlic na wsi za swoje pieniądze, gdyż w dużej mierze traktują swoją pracę jak misję. Sołtysi mogą zgłaszać zapotrzebowanie na zajęcia z instruktorem, choć dyrektor zaznacza, że sołectw jest 31 i o tym też trzeba pamiętać.
W nawiązaniu do wygłoszonej niegdyś przez Tomasza Groneta opinii, Adam Kowalewski stwierdził również, że wprawdzie sam nie jest jakimś fanatykiem disco polo, ale nie wyobraża sobie, by osoba publiczna, taka jak dyrektor ŻDK, głośno wyraziła się, że nie lubi tego typu muzyki i dlatego nie będzie organizować takich koncertów. Radny zauważył, że dyrektor powinien być otwarty na wszystkie nurty muzyczne.
Odpowiadając na zarzut radnego, iż ŻDK dyskwalifikuje nurt disco polo, dyrektor oznajmił, że instytucja realizuje swoją misję przedstawiając ofertę od muzyki klasycznej przez operetkę po hip- -hop. Jest rock i nurty pokrewne. Nie ma koncertów czysto jazzowych, a to z tego powodu, że takowe gromadziły w przeszłości co najwyżej kilka osób. Natomiast nawet jazz przemycany jest na koncertach w Żninie przez wykonawców innych gatunków muzycznych oraz tych, którzy te gatunki mieszają. Miłośnicy czystego jazzu, a są i tacy w Żninie, na koncerty muszą jeździć do większych miast i według wiedzy dyrektora - tak czynią.
- A dlaczego nie disco polo? Bo jako instytucja kultury mamy służyć kulturze. Disco polo według mojej oceny nie jest elementem kultury, a rozrywki, jak np. tzw. karczmy piwne, a takich też ŻDK nie organizuje. Specjaliści spierają się nawet, czy disco polo jest jeszcze muzyką, czy tylko próbą wybijania jakiegoś rytmu. Dlatego dopóki ja będę dyrektorem, to w Żninie nie będzie żadnego koncertu disco polo, który zorganizowałby ŻDK. Naszą misją jest kształtowanie gustów muzycznych, a nie wsłuchiwanie się w głos ludu. Pan radny nie wyobraża sobie, że mogę tak mówić o disco polo, jako osoba publiczna. Ja zaś przeciwnie - nie wyobrażam sobie, że jako osoba publiczna mógłbym robić dobrze wszystkim. To nie znaczy oczywiście, że nie przyjmuję sugestii od odbiorców kultury, jednak wsłuchiwanie się w vox populi nie może determinować naszych działań. Media i ośrodki kulturalne, jak Żnin, mają kształtować gusta ludzi, a nie się im podlizywać - zakończył dyrektor.
Radny Adam Kowalewski przyjął to do wiadomości. Stwierdził jednak, że pozostanie przy swoim zdaniu. Jako reprezentant wsi w żnińskiej Radzie skupi się na działaniach, które zwiększą dostępność dojazdów dla mieszkańców sołectw, by mogli oni korzystać z oferty ŻDK.
Karol Gapiński
Pałuki nr 1075 (38/2012
Twoje zdanie jest ważne jednak nie może ranić innych osób lub grup.
Komentarze mogą dodawać tylko zalogowani użytkownicy.
Komentarze