Szubin, plan, studium, zagospodarowania, Józef Kłosowski, naruszenie
Domaga się usunięcia naruszenia prawa
Studium mówiło o przeznaczeniu terenu pod przemysł, a miejscowy plan zagospodarowania przestrzennego wprowadził tam zabudowę mieszkaniową.
Pełnomocnik Józefa Kłosowskiego wezwał przewodniczącego Rady Miejskiej Remigiusza Kasprzaka do usunięcia naruszenia prawa. Naruszenie to można streścić w jednym zdaniu - chodzi mianowicie o niegodność planu zagospodarowania przestrzennego dla północno-zachodniej części Szubina ze studium uwarunkowań i kierunków zagospodarowania przestrzennego miasta i gminy Szubin.
Przypomnijmy, że na początku października ubiegłego roku Józef Kłosowski złożył w Urzędzie Miejskim w Szubinie wniosek o zmianę miejscowego planu zagospodarowania przestrzennego dla północno-zachodniej części Szubina. Zmiana dotyczyła terenu po dawnej cegielni. Teren ten stał się własnością wnioskującego. Miejscowy plan zagospodarowania przestrzennego mówił, że na terenie dawnej cegielni może powstać zabudowa jednorodzinna oraz usługi. Nowy właściciel, który jest jednocześnie deweloperem, prosił, by w planie dopuszczono możliwość pobudowania bloków wielorodzinnych do 18 m wysokości i uregulowania własnościowego wytyczonych w planie ulic. Wniosek spotkał się z oporem mieszkańców okolicznych domków, którzy nie zgadzali się na zmiany w planie i na budowę w ich sąsiedztwie bloków. Gmina odpowiedziała Józefowi Kłosowskiemu, że z analizy starego studium uwarunkowań zagospodarowania przestrzennego jednoznacznie wynika, że działka położona jest na terenie zabudowy jednorodzinnej intensywnej i nieuciążliwej produkcyjnej i przemysłowej. Studium nie przewiduje na tym terenie zabudowy wielorodzinnej i dlatego nie może pozytywnie rozpatrzyć jego wniosku. Deweloper powiedział wówczas, że podejmie dalsze działania mające na celu uregulowanie systemu prawnego, jakim jego teren został obłożony.
Zanim przedstawimy szczegóły dotyczące wezwania do usunięcia naruszenia prawa, to wpierw należy przedstawić bohaterów tej historii, a mianowicie oba dokumenty. Studium uwarunkowań i kierunków zagospodarowania przestrzennego określa w ogólny sposób politykę przestrzenną i lokalne zasady zagospodarowania. Natomiast miejscowy plan zagospodarowania przestrzennego określa przeznaczenie, warunki zagospodarowania i zabudowy terenu, a także rozmieszczenie inwestycji celu publicznego. Zapisy planu muszą wynikać z tego, co zawiera studium. Studium dla całej gminy jest bowiem fundamentem, na którym budowane są plany dla poszczególnych części gminy, miasta, a nawet pojedynczych działek. I właśnie niezgodność planu ze studium wytyka radnym przedsiębiorca z Szubina.
Pierwsza niezgodność dotyczy terenu oznaczonego w planie A-1ZP z przeznaczeniem na teren zieleni. Jest to teren po byłej cegielni zaraz za domkami przy ul. Pałuckiej. W studium ten teren został określony symbolem Pn/MN i MN, czyli produkcja nieuciążliwa i przemysł oraz zabudowa jednorodzinna intensywna wraz z projektowanymi pasami zieleni miejskiej. Kolejna niezgodność dotyczy również wspomnianego terenu, ale części położonej za porośniętym drzewami wyrobiskiem. W planie obszar ten oznaczony jest symbolem B-9MN/U - zabudowa mieszkaniowa jednorodzinna z dopuszczeniem usług. Natomiast studium przewiduje dla tego terenu produkcję nieuciążliwą i przemysł oraz zabudowę jednorodzinną intensywną. Pozostałe tereny, czyli te położone od ostatnich bloków przy Wiewiórowskiego i garaży w kierunku ul. Reymonta (prócz gminnej działki 258/8 i dawnej cegielni), w planie zostały przeznaczone pod zabudowę mieszkaniową jednorodzinną, a studium z 2000 roku dopuszcza tam zabudowę mieszkaniową wielorodzinną z dopuszczeniem usług.
Oprócz tego pełnomocnik dewelopera wskazuje na wadliwe ustalenie przebiegu drogi. Już jesienią Józef Kłosowski zwracał uwagę, że wytyczone w planie przedłużenie ulicy Malinowej nie jest prawidłowe. Chodzi o to, że ulica ta w części istniejącej ma 5 m szerokości, a przedłużenie w planie 10 m. Poszerzenie ul. Malinowej jest niemożliwe z uwagi na istniejącą zabudowę. W piśmie autor przypomina o braku uwzględnienia w trakcie procesu uchwalania miejscowego planu uwag poprzednich właścicieli byłej cegielni, którzy nie chcieli, by wspomniany teren A-1ZP był przeznaczony tylko pod zieleń publiczną, ale by dopuszczona była możliwość przeznaczenia na cele rekreacyjne, sportowe i by można go było w przyszłości podzielić na działki pod budownictwo jednorodzinne, a dla terenu B-9MN/U zabudowy mieszanej: jedno i wielorodzinnej. Obecny właściciel byłej cegielni zarzuca też, że ingerowano w prawo własności. Chodzi o to, że sposób zagospodarowania i przeznaczenia jego terenów został zmieniony na podstawie badań geotechnicznych, a tych badań nie zlecono. Przeznaczenie zostało zmienione i uniemożliwiło nowemu właścicielowi wykorzystanie nabytego terenu do tego, co określało studium (produkcja, przemysł, zabudowa jednorodzinna).
Przedsiębiorca twierdzi, że prawo przyjęte przez Radę Miejską w Szubinie ogranicza jego prawo do pełnego korzystania z własności, że Rada naruszyła zasady sporządzania planu miejscowego i taki plan powinien zostać uchylony, jeśli nie cały, to w części dotyczącej jego własności. Ale zgodnie z prawem, to organy gminy mają narzędzia do tego, by decydować o przeznaczeniu terenu (tzw. władztwo planistyczne).
Przypomnijmy, że pod koniec 2015 r. uchwalone zostało nowe studium z innymi zapisami dotyczącymi przeznaczenia tych samych terenów. Jednak zgodnie z prawem plan musi zgadzać się z tym studium, które obowiązywało w momencie przyjmowania planu. Zatem plan powinien zgadzać się ze studium z 2000 roku, a nie ze studium z 2015 roku. Nie wiadomo na razie, czy Rada Miejska zobowiąże burmistrza do uchwalenia nowego planu w oparciu o aktualne studium. Czy stwierdzi, że przedsiębiorca nie ma racji i żadnych zmian nie będzie. Sprawa może się oprzeć o Sąd Administracyjny i to on wtedy rozstrzygnie, czy właściciel nieruchomości ma rację, czy nie. Sąd będzie mógł utrzymać aktualnie obowiązujący plan, uchylić go w części lub w całości. Jeśli plan zostanie uchylony, to wszelkie decyzje administracyjne będą wydawane w oparciu o inne procedury. Jeśli dany teren nie jest objęty planem, to burmistrz wydaje decyzję o warunkach zabudowy, a ta wcale nie musi opierać się na zapisach w studium i nie ma znaczenia, czy teren jest przeznaczony pod usługi, budownictwo jedno- czy wielorodzinne albo przemysł.
Na sesji przewodniczący Rady Miejskiej Remigiusz Kasprzak powiedział, że rozdał radnym pismo, jakie przyszło od pełnomocnik szubińskiego dewelopera, ale nad odpowiedzią trzeba się zastanowić. W rozmowie z Pałukami dodał, że sprawę przekazał burmistrzowi Arturowi Michalakowi jako organowi wykonawczemu. Naczelnik wydziału gospodarki przestrzennej Zbigniew Behnke powiedział, że pismo pełnomocnika szubińskiego przedsiębiorcy jest obecnie analizowane pod względem prawnym.
Remigiusz Konieczka
Pałuki nr 1272 (26/2016)
Przejdź do forum.
Twoje zdanie jest ważne jednak nie może ranić innych osób lub grup.
Komentarze mogą dodawać tylko zalogowani użytkownicy.
Komentarze