Nie tylko do naszej redakcji, ale również do Urzędu Miejskiego w Janowcu Wlkp. zaadresowano list, który już w nagłówku sugeruje, że na terenie gminy może dochodzić do umyślnego niszczenia środowiska naturalnego przez ludzi. Chodzi o wycinkę drzew. Zdaniem pracownika ratusza za poczynione szkody najprawdopodobniej odpowiadają bobry.
Z treści listu wynika, że problem został dostrzeżony przez mieszkańca Janowca stosunkowo niedawno, kiedy z drzew opadły liście, a to odsłoniło skalę wycinki, która dokonuje się na osiedlu bielawskim w okolicy stawu (oddziela on osiedle od ogródków działkowych przy ul. Bielawskiej). - Pamiętam, jak chodziliśmy nad staw łowić ryby. Żeby dojść do brzegu od strony osiedla, trzeba było wejść w mały zagajnik, pośrodku którego płynął rów i po kładce przejść. Dzisiaj, kiedy spaceruję po tej okolicy okazuje się, że pozostały tam tylko drzewa, które rosły na skraju, a po środku wszystkie drzewa powycinano - alarmuje nasz czytelnik. Podejrzewa on, że proceder trwa w tym miejscu od dawna, ponieważ trudno jest wyciąć tak wiele okazałych drzew niezauważalnie w krótkim czasie. - Dziwi też postawa okolicznej ludności, która nie reaguje na dewastację przyrody, o ochronie której tyle się mówi, a która stanowi integralną część ich otoczenia. Przykro jest patrzeć i godzić się z tym, że wandale bezkarnie niszczą środowisko naturalne, które stworzyła dla nas przez dziesięciolecia matka natura - stwierdził pan Daniel.
W tej spawie skontaktowaliśmy się z podinspektorem ds. gospodarki komunalnej u Urzędzie Miejskim - Dawidem Taterką, który już wcześniej miał okazję zapoznać się z listem mieszkańca i podjąć stosowne działania. - Jest tam na pewno dużo drzew, które obalają bobry, co można zobaczyć gołym okiem. Drzewa, które pozostały również mogą zostać przewrócone przez te zwierzęta - ocenił urzędnik. Prewencyjnie miejsce zostało zgłoszone do Krajowej Mapy Zagrożeń Bezpieczeństwa. O problemie poinformowano też Komisariat Policji w Janowcu - mundurowi mają patrolować okolice stawu na osiedlu. Pismo zostało przesłane również do właściciela działki. Jest nim Krajowy Ośrodek Wsparcia Rolnictwa. - Nie możemy zrobić nic więcej, ponad poinformowanie właścicieli czy policji. Istnieje prawdopodobieństwo, że drzewa wycinają również ludzie, ale nie łatwo jest stwierdzić, jak to wyglądało wcześniej. Obecnie głównym szkodnikiem jest tam niestety bóbr - mówił Dawid Taterka.
![]() |
| Za większość szkód odpowiadają bobry, jednak spacerując wokół stawu można dostrzec również drzewa, których wycięcia musiał dopuścić się człowiek fot. Justyna Kulpińska |
Oprócz podjęcia działań zapobiegających mieszkaniec zasugerował ponadto rewitalizację wspomnianego terenu. - Na razie nie planuje się jego rewitalizacji, ponieważ nie należy do gminy Janowiec Wielkopolski. Niech autor listu się ujawni, wtedy odpowiednim służbom będzie łatwiej wyjaśnić stan faktyczny - komentuje sprawę burmistrz Leszek Grzeczka. Idąc tokiem myślenia pana Daniela zapytaliśmy włodarza, czy rozważał nieodpłatne przejęcie wspomnianego gruntu od KOWR, wykorzystanie jego potencjału i stworzenie tam w przyszłości zielonej oazy nad stawem. - Na ten moment trudno stwierdzić. Jeśli w określonym terminie nie zrealizuje się zadania, na które KOWR przekazał działkę, to trzeba za tę działkę zapłacić. O ile dobrze pamiętam to do 2020 bądź 2021 r. płaciliśmy przez kilka lat około 50.000 zł rocznie KOWR-owi za jakąś działkę - skwitował Leszek Grzeczka.
Justyna Kulpińska, 19 XII 2022
Twoje zdanie jest ważne jednak nie może ranić innych osób lub grup.
Komentarze mogą dodawać tylko zalogowani użytkownicy.
Komentarze