Reklama

Dyrektor mechanika chce na osiedlu palarni dla uczniów

Żnin, Zespół Szkół Ponadgimnazjalnych, papierosy, uczniowie
     Dyrektor mechanika chce na osiedlu palarni dla uczniów
     Dyrektor Leszek Kowalski nie może sobie poradzić z notorycznymi palaczami papierosów wśród swoich uczniów. Niektórzy z nich zaśmiecają osiedle, a ostatnio popiołem wymazana została świeżo odmalowana ściana jednego z bloków.

     Po raz kolejny z prośbą o interwencję zwrócił się do nas Andrzej Wilhelm, mieszkaniec osiedla bloków wielorodzinnych w Żninie. Od wielu lat on i jego sąsiedzi borykają się z problemem palaczy papierosów, którzy są uczniami Zespołu Szkół Ponadgimnazjalnych im. bł. Marii Karłowskiej mieszczącego się w sąsiedztwie bloków mieszkaniowych.
     - Mnie akurat chodzi o blok na ul. Kopernika 8. On był dopiero co odmalowany, a po raz kolejny młodzież, która przy tym budynku pali sobie na przerwach szkolnych papierosy, petowała je na elewacji. Ubrudzili tę ścianę. A już nie mówię, co robią od wielu lat przy tym bloku, jak jeszcze ściany nie były pomalowane. Oni rzucają tam pety albo spluwają. Jak to wygląda? Aż się człowiek brzydzi później tam przejść - skarży się Andrzej Wilhelm. Tym razem postanowił on interweniować również u kierownika Spółdzielni Mieszkaniowej w Żninie Zdzisława Golińskiego.
     Blok na ul. Kopernika 8 został niedawno odmalowany na zlecenie Spółdzielni Mieszkaniowej w ramach tegorocznych wydatków z funduszu remontowego, który uiszczają w czynszu lokatorzy. Malowanie bloku, jak przekazał nam kierownik spółdzielni, kosztowało 140.000 zł. - Na szczęście te zabrudzenia od popiołu z papierosów nie okazały się tym razem aż tak poważne. Pani sprzątaczka od razu w poniedziałek, gdy to stwierdzono, postarała się wyczyścić tę ścianę. Tym razem się udało - powiedział Zdzisław Goliński.
     Dlaczego dyrektor Zespołu Szkół Ponadgimnazjalnych w Żninie Leszek Kowalski, który jest też radnym miasta, nie może zdyscyplinować swoich uczniów, którzy palą papierosy i zaśmiecają teren na osiedlu? Czy w nadzorze nad młodzieżą nie mogą mu pomóc pedagodzy pracujący w szkole? Czy może problemem jest to, iż od pół roku nie ma w stolicy Pałuk strażników miejskich, więc i nad palaczami zaśmiecającymi osiedle nie ma żadnej kontroli?
     - Nie, to nie jest kwestia braku straży miejskiej, bo teraz te zadania może wypełniać policja.
     Problem w tym, że za bardzo nie ma instrumentów dla zdyscyplinowania tych uczniów. Palenie papierosów na ulicy nie jest zakazane. Jeśli palą nasi uczniowie, którzy są pełnoletni, to my, jako szkoła, nic im nie możemy zrobić. To ich wybór, że szkodzą własnemu zdrowiu. Jeśli są niepełnoletni, to możemy fakt popalania papierosów uwzględnić wypracowując ocenę z zachowania. Natomiast w jednym i drugim przypadku, czyli dotyczy to i nieletnich, i pełnoletnich, policjanci mogą interweniować, gdy przyłapią takiego palacza, że zaśmieca teren. Czyli w chwili, gdy dostrzegą, że wyrzuca niedopałki czy np. dogasza papierosy na elewacji. Choć akurat w tym przypadku tak źle to nie wyglądało, bo dzisiaj się przeszedłem po osiedlu i nie było na elewacji plam po wygaszonym papierosie, a najwyżej jakieś ślady przyprószenia popiołem z takiego papierosa. Co do naszych nauczycieli, to oni pełnią dyżury na przerwach, ale wszystkiego skontrolować się nie da. Z kolei bezwzględnego zakazu wychodzenia poza teren szkoły też nie wprowadziliśmy, bo uczniowie chcą wyjść np. do sklepu coś sobie kupić do zjedzenia czy picia na drugie śniadanie. Sklepiku szkolnego bowiem u nas od zeszłego roku nie ma. Po zmianie przepisów w tym względzie właściciel zrezygnował. Także nie mam prawnych możliwości zorganizowania palarni w szkole. Chodzi o to, że takie instytucje, jak szkoła właśnie są w przepisach ujęte jako te, w których tworzyć palarni nie można. Tak, że palić papierosów na terenie szkoły nie mają gdzie jej dorośli pracownicy. Teoretycznie więc i oni, jeśli palą, to mogliby chodzić w tym celu gdzieś na zewnątrz szkoły. Tylko że na osiedlu nie ma palarni - tłumaczy Leszek Kowalski.
     We wtorek dyrektor mechanika na temat takiej palarni rozmawiał z kierownikiem spółdzielni. Zdzisław Goliński nie wyraził entuzjazmu, ale powiedział, że i tak nie on jeden jest od rozstrzygnięcia, czy i gdzie spółdzielnia wyznaczy palarnię z ustawioną popielniczką na osiedlu. Może o podjęciu takich działań zdecydować tylko zarząd spółdzielni na oficjalny wniosek. Jeszcze tego samego dnia Leszek Kowalski taki wniosek napisał i zaniósł do siedziby spółdzielni. Wniosek będzie rozpatrywany - jak przekazał nam Zdzisław Goliński - na najbliższym posiedzeniu zarządu.
     O działania policji i o możliwości ukrócenia przez nią procederu młodocianych i tych już pełnoletnich uczniów, którzy rzucają pety pod blokami, czasami hałasują i wulgarnie się odzywają lub zaśmiecają ulice w inny sposób, zapytaliśmy rzecznika prasowego w Komendzie Powiatowej Policji w Żninie. Nadkomisarz Krzysztof Jaźwiński odrzekł, że patrole, zwłaszcza w godzinach przedpołudniowych w okolicach szkoły są częściej kierowane, bo sygnały o takim zapotrzebowaniu były wcześniej. Dodatkowo nadkomisarz zachęcił mieszkańców do umieszczania takich miejsc, gdzie gromadzą się nieformalne grupki młodzieży, na tzw. mapie zagrożeń. Od niedawna bowiem taką mapę można znaleźć na stronach policji w internecie, a są na niej także narzędzia do naniesienia punktów z różnego typu zagrożeniami, które dostrzegają mieszkańcy. Wtedy koordynator mapy zagrożeń wysyła patrole, by zweryfikować zasadność propozycji uwzględnienia danego zagrożenia na mapie. Gdy już takie miejsce na owej mapie zostanie oficjalnie oznaczone, to policjanci będą mieli na nie jeszcze uważniejsze baczenie.

Karol Gapiński
Pałuki nr 1286 (40/2016)

Reklama

 

Przejdź do forum.

Aplikacja na Androida

Reklama

Komentarze opinie

Podziel się swoją opinią

Twoje zdanie jest ważne jednak nie może ranić innych osób lub grup.

Komentarze mogą dodawać tylko zalogowani użytkownicy.

Zaloguj się

Reklama

Wideo palukiznin.pl




Reklama
Najnowsze wiadomości