Żnin, szpital, związki zawodowe, dyrektor, spotkanie, zwolnienia
Dyrektor nie porozumiał się ze związkowcami
W miniony poniedziałek dyrektor żnińskiego szpitala Roman Cieślewicz spotkał się z przewodniczącymi wszystkich związków zawodowych działających na terenie lecznicy, podczas którego nie przedstawił imiennej listy zwolnień. Związkowcy nie wyrazili zgody na zwolnienie. Porozumienie ze związkowcami miało być podpisane do 15 kwietnia, ażeby żniński szpital otrzymał pieniądze na restrukturyzację.
Spotkanie dyrektora Romana Cieślewicza z przedstawicielami związków zawodowych szpitala było dwukrotnie odkładane. Było zaplanowane na 10 kwietnia, lecz dyrektor je odwołał, podobnie jak poprzednie.
- Dziś (11 kwietnia - am) miała być rozmowa z radcą prawnym, ale już wczoraj dyrektor kazał odwołać spotkanie. Dwa razy już się z nami umawiał i spotkania odwoływał. Zarówno w przypadku wczorajszego, jak i wcześniejszego, spotkania dyrektor nie podał przyczyny jego odwołania. Listy zwolnień nie przedstawił do dnia dzisiejszego - powiedziała nam w zeszły piątek przewodnicząca związku zawodowego pielęgniarek i położnych Bożena Wachowiak. Tego samego dnia z dyrektorem nie udało nam się porozmawiać, gdyż - jak dowiedzieliśmy się od jego sekretarki - Roman Cieślewicz podupadł nieco na zdrowiu i wziął sobie 11 kwietnia dzień urlopu, by zregenerować siły.
OGÓLNIKOWE WYPOWIEDZI
Witalność była dyrektorowi niezwykle potrzebna, gdyż na 14 kwietnia zaplanowano po raz trzeci zebranie ze związkowcami. Stawili się na nie przewodniczący wszystkich działających w szpitalu związków. Tym razem dyrektor nie odwołał zebrania. Trwało ono ponad godzinę. Jednakże imiennej listy zwolnień dyrektor nie przedstawił.
- Dyrektor poinformował mnie, że do zwolnienia wyznaczył również 12 pielęgniarek i 3 położne. Teraz nie wiadomo, czy zamierza je zwolnić przed 15 czerwca, czy po. Nie umiem powiedzieć, bo dyrektor ogólnikowo się wypowiadał. Jeżeli przed 15 czerwca, to dyrektor złamie porozumienie o minimalnych warunkach zatrudnienia. Są to umowy, które muszą być przestrzegane. Łamiąc je dyrektor musi sobie zdawać sprawę z konsekwencji prawnych - wyjaśnia Bożena Wachowiak. Przypominamy, że zgodnie z porozumieniem z 15 stycznia br. zawartym między ówczesnym p.o. dyrektora Ignacym Gocem a pielęgniarkami i położnymi, stan ich zatrudnienia nie zmieni się do 15 czerwca br.
SKĄD PIENIĄDZE?
Podczas poniedziałkowego zebrania dyrektor poinformował związkowców, że zamierza zwolnić 50 osób. Związkowcy nie podpisali porozumienia, gdyż nie wiedzą (czego nie dowiedzieli się również podczas zebrania) skąd będą pochodzić pieniądze na odprawy dla zwalnianych pracowników.
Bożena Wachowiak: - Tak być nie może. 50 osób ma być przeznaczonych do zwolnień, a 10 osób ma zostać przyjętych z przejętego pogotowia w Barcinie. Niech więc pan odpowie sobie na pytanie, ile faktycznie osób zostanie zwolnionych? Starosta wymaga restrukturyzacji i zwolnień, które idą w ślad za nią, a w zamian za to przyjmujemy 10 osób z Barcina. Tego nie możemy zrozumieć. Nie wiadomo, jak ten fakt ma się do tych zwolnień, których temat od dawna się przewija.
TO JUŻ KONIEC?
Podczas zebrania ze związkowcami żaden kompromis nie zapadł. Faktycznie oznacza to, że szefowie związków nie wyrazili zgody na zwolnienia w żnińskim szpitalu.
Jaki efekt osiągnął Roman Cieślewicz odwołując spotkania ze związkowcami? Okazuje się, że porozumienie z przewodniczącymi związków żnińskiego szpitala miało być podpisane do 15 kwietnia (do przedwczoraj) i przesłane do Regionalnego Komitetu Sterującego w celu złożenia wniosku o przyznanie dotacji na restrukturyzację lecznicy. Co oznacza brak porozumienie ze związkami?
- Nasz szpital przez najbliższe trzy lata nie dostanie żadnych pieniędzy. Byliśmy przygotowani do rozmów, kiedy dyrektor powiedział, że zwolni 80 osób (19 marca podczas posiedzenia Rady Społecznej Szpitala - am). Rozmowy zostały podjęte na dzień przed upływem terminu podpisania porozumienia. Nie mieliśmy w ogóle czasu na zajęcie stanowiska. Nie wiemy, jakich osób zwolnienia będą dotyczyć. Dla dyrektora związkowcy nie są równorzędnym partnerem do rozmów. Tak być nie może - argumentuje Bożena Wachowiak.
DYREKTOR NIE ODPOWIADA
W zeszły wtorek Roman Cieślewicz odwołał konferencję prasową z dziennikarzami. Jego sekretarka mówiła wówczas, ażeby dzwonić na początku bieżącego tygodnia, by dowiedzieć się o jej terminie. W miniony poniedziałek po naszym telefonie sekretarka powiedziała nam, że w ciągu dnia poinformuje nas o terminie konferencji. Informacji nie otrzymaliśmy.
Tego dnia z nieoficjalnych źródeł dowiedzieliśmy się, że dyrektor nie obwieścił imiennej listy zwolnień, gdyż obawia się, iż osoby, które zostaną zwolnione zaczną masowo odchodzić na zwolnienia lekarskie. Ponadto z nieoficjalnych źródeł wynika, że Roman Cieślewicz wysłał do marszałka województwa jako przewodniczącego Regionalnego Komitetu Sterującego wniosek o dotację.
Przedwczoraj Roman Cieślewicz odwołał kolejną konferencję prasową, nowy termin wyznaczył na dziś, nie mogliśmy więc potwierdzić ani zdementować tych nieoficjalnych informacji.
TERMINY DO REALIZACJI
Starosta Zbigniew Jaszczuk na temat sytuacji w szpitalu nie chce się szczegółowo wypowiadać. Powiedział nam jednak, że w zeszłym tygodniu członkowie Zarządu Powiatu spotkali się z Romanem Cieślewiczem oraz główną księgową Renatą Gac. Podczas spotkania dyrektor i księgowa poinformowali Zarząd, jakie są podejmowane działania w zakresie uzdrawiania sytuacji w szpitalu.
- Dyrektor przedstawił nam program naprawczy szpitala, otrzymał terminy do realizacji. Musimy zrobić wszystko, by otrzymać pieniądze na restrukturyzację. Jest możliwość otrzymania tych pieniędzy, lecz są też bardzo ostre kryteria otrzymania pieniędzy na restrukturyzację - powiedział starosta.
KOSZTY TO TAJEMNICA
Dyrektor Roman Cieślewicz wyjaśnia, iż do 15 kwietnia nie doszedł do porozumienia ze związkowcami, co nie oznacza, że blokuje to możliwość pozyskania pieniędzy na restrukturyzację.
- W razie nie zawarcia porozumienia ze związkowcami zasady postępowania w sprawach zwolnień podejmuje kierownik jednostki na bazie regulaminu, który związkowcy otrzymali 14 kwietnia. Wszystko jest więc zgodnie z prawem. Nasz program naprawczy zostanie przesłany do Regionalnego Komitetu Sterującego. I to on orzeknie czy otrzymamy te pieniądze na odprawy czy nie - powiedział dyrektor.
Jeżeli żniński szpital nie będzie podlegał programowi działań osłonowych i restrukturyzacji w ochronie zdrowia w br. i nie otrzyma pieniędzy na odprawy dla zwolnionych pracowników, wówczas jego dyrekcja będzie musiała znaleźć pieniądze na odprawy wewnątrz szpitala. Roman Cieślewicz nadal nie chce zdradzić jaką kwotę pochłoną koszty odpraw zwolnionych pracowników i skąd pochodzić będą te pieniądze.
Gdy ta tajemnica się wyjaśni, przedstawimy odpowiedź na to pytanie.
Arkadiusz Majszak
Pałuki nr 582 (15/2003)
Przejdź do forum.
Twoje zdanie jest ważne jednak nie może ranić innych osób lub grup.
Komentarze mogą dodawać tylko zalogowani użytkownicy.
Komentarze