Reklama

Dzień św. Huberta

W sali Żnińskiego Domu Kultury
    Dzień św. Huberta

    Jak już pisaliśmy - w tym roku przypada 70-lecie istnienia Polskiego Związku Łowieckiego. Z tej okazji odbył się w Żninie i Oćwiece cykl imprez.

    23 października w Żnińskim Domu Kultury zebrali się myśliwi ze Żnina i okolic. Obecny był Mieczysław Wisiński - Przewodniczący Wojewódzkiej Rady Łowieckiej i Janusz Brodziński - Prezes Komisji ds. Etyki Myśliwskiej.
    Na wstępie kapela ludowa "Rogowiacy", która towarzyszyła zebranym podczas trwania całej imprezy, wykonała hymn myśliwski "Do kniei".
    Pan Leszek Siejkowski - łowczy w żnińskim kole "Szarak", powitał wszystkich zebranych, a następnie zdaniem: "Pies najlepszym przyjacielem myśliwego - ten, który nie zawiedzie", rozpoczął pokaz psów myśliwskich.
    Prezentowano m. in. wyżły niemieckie (szorstkowłose i krótkowłose), posokowce, teriery myśliwskie oraz najdawniejszą na Pałukach rasę - jamniki. Pokaz zakończył się odegraniem na sygnałówce hymnu kynologicznego.
    Sygnał "Na łowy" rozpoczął konkurs myśliwski "Przyroda - Łowiectwo - Kynologia". W pierwszej części udział wzięło dziewięciu zawodników, którymi byli kandydaci na myśliwych. Były trzy rundy pytań, a ostatnia wyłoniła laureatów: I miejsce - Gabriela Ostrowska z koła nr 201, II miejsce - Paweł Koperski z koła nr 122 z Rogowa, III miejsce - Zbigniew Lorenc z koła nr 119.
    Pani Ostrowska w nagrodę otrzymała szczeniaka - jamnika szorstkowłosego. W drugiej części konkursu udział wzięli uczniowie szkół podstawowych. Zwyciężył Adam Nowak z SP w Gąsawie. Dwa następne miejsca zajęli: Maciej Mielczarek z SP nr 1 w Żninie (II miejsce) i Grzegorz Szynkola z SP nr 2 w Żninie (III miejsce). Wszystkim uczestnikom nagrody (albumy, czapeczki myśliwskie i książki) wręczył p. Brodziński. Dla laureatów odegrano hejnał "Cześć dla króla".
    W międzyczasie odbyła się jeszcze jedna konkurencja, w której niestety łowiectwo Pałuk nie ma szerokiej tradycji - konkurs sygnałów myśliwskich. Wystąpiło dwóch uczestników: p. Zawadzi z koła nr 120 i p. Kazimierz Rymer z koła nr 123 z Janowca. Obu panom wręczono nagrody uczestnictwa.
    Na koniec Leszek Siejkowski podziękował wszystkim za przybycie i zaprosił zebranych na ognisko za Sufraganią.

Paulina Nowak
Pałuki nr 89 (41/1993)

 
 
Paulina Nowak rozmawia z Michałem Bajczykiem
    Co pan czuje, gdy naciska pan spust?
    Paulina Nowak: - Jakie kroki należy podjąć, aby zostać myśliwym?
    Michał Bajczyk: - Trzeba złożyć wniosek do koła łowieckiego. Jeżeli zostanie od rozpatrzony pozytywnie, wtedy kandydat odbywa roczny staż. Każdy przyszły myśliwy musi zdać egzaminy łowieckie i oczywiście otrzymać pozwolenie na posiadanie broni.
    - Jaki jest cel tego co pan robi? Czy myślistwo to rodzaj hobby, czy też coś innego?
    - Myśliwym zostaje się chyba z miłości do przyrody, choć jest to również w pewnym sensie hobby.
    - To znaczy, że oprócz strzelania do zwierząt myśliwi zajmują się czymś jeszcze?
    - Naszym celem jest głównie hodowla. Zakupujemy np. bażanty i kuropatwy, po czym wpuszczamy je do łowiska. Strzelamy dopiero, gdy zbytnio powiększy się ich liczebność. Oprócz tego dokarmiamy zimą zwierzynę, budujemy paśniki i remizy. Uprawiamy też poletka, aby zimą mieć karmę dla zwierząt.
    - A co pan czuje, gdy naciska spust i wie, że za chwilę zabije żywą istotę?
    - Nie można tego przyjmować w ten sposób, że my zabijamy zwierzęta dla przyjemności. Przeważnie jest to odstrzał selekcyjny. Mamy również do wykonania plan odłowów. Naszym celem jest utrzymanie równowagi w przyrodzie, więc jednak czasem musimy strzelać. A co czujemy, gdy naciskamy spust? No cóż, jest to na pewno emocjonujące przeżycie. Oczywiście jak każdy trzymający w rękach broń, czujemy trochę strachu.
    - Czy mógłby pan opowiedzieć jakąś swoją przygodę związaną z polowaniem?
    - Rok temu na polowaniu hubertowskim strzelałem do dzika, który się nawet nie obejrzał tylko uciekł w las. Za ten strzał otrzymałem medal "Króla Pudlarzy". Na drugi dzień wstałem nad ranem i pojechałem w to samo miejsce. Byłem pewien, że dzik wtedy dostał. Idąc po tropie znalazłem swój wczorajszy łup. Dzik tak jak przypuszczałem dostał, padł jednak dopiero później. Oczywiście dzika odstawiłem do skupu.

z myśliwym MICHAŁEM BAJCZYKIEM
rozmawiała PAULINA NOWAK
Pałuki nr 89 (41/1993)
Aplikacja na Androida

Reklama

Komentarze opinie

Podziel się swoją opinią

Twoje zdanie jest ważne jednak nie może ranić innych osób lub grup.

Komentarze mogą dodawać tylko zalogowani użytkownicy.

Zaloguj się

Reklama

Wideo palukiznin.pl




Reklama
Najnowsze wiadomości