W ostatnim numerze Pałuk, jaki ukaże się w kioskach w czwartek, mowa będzie o tekście, jaki najlepiej zapamiętała jedna z autorek cyklu: "Tekst, który pamiętam najlepiej". Prezentujemy dziś ten archwiwalny tekst, który czytelnicy gazety sprzed 20 lat zapewne też pamiętają, ale młodsi - zapewne nie.
Podczas mojej wtorkowej wizyty w gabinecie burmistrz Barcina, Ewa Gołąb ujawniła mi swe upodobania estetyczne dotyczące fryzur. Pani burmistrz zainteresowała się także moim wyglądem i zaleciła mi pofarbowanie włosów na jasny kolor.
We wtorkowe przedpołudnie słońce pięknie świeciło nad Barcinem. Burmistrz Ewa Gołąb przyjęła mnie w swoim gabinecie bardzo optymistycznie. Ja, w przeciwieństwie do pierwszej damy Barcina, nie wyglądałem zbyt świeżo, gdyż tego dnia nie zdążyłem się ogolić. Od wczesnych godzin rannych byłem mocno zapracowany (we wtorek zamykamy Tygodnik Barciński Pałuki).
Mój zarost nie wzbudził entuzjazmu Ewy Gołąb. Poradziła się ona zatem pani prowadzącej sekretariat, czy mogę - nie będąc ogolonym - uzyskać potrzebne mi informacje. Pani z sekretariatu stwierdziła, że z uwagi na moje zapracowanie, stan mój jest do wybaczenia. Ale to nie był koniec naszych rozmów dotyczących stylizacji twarzy. - Będę panu udzielała informacji, jeśli będzie miał pan jasne włosy, a nie tą ciemną czuprynę, jak obecnie - uśmiechnęła się do mnie pani burmistrz. W jasnych włosach wygląda pan bardziej oryginalnie.
Włodarz miasta zapytała mnie, czy będzie dobrze wyglądała, jeśli wróci do naturalnego koloru swych włosów. Zapytałem: - Czyli do czarnego, bo wydaje mi się, że to taki kolor włosów jest pani naturalnym kolorem? Ale pierwsza dama Barcina odpowiedziała: - Nie, teraz w rzeczywistości mam już siwe włosy, wszystko wskutek pewnych wcześniejszych wydarzeń w moim życiu.
Stwierdziłem, że siwe włosy bardziej jednak pasują do mężczyzny, a nie do młodej, eleganckiej kobiety, jaką jest pani burmistrz. Pierwsza dama zgodziła się w tej sytuacji, że raczej nie wróci do naturalnego koloru swych włosów. - Siwy kolor u kobiety mógłby sugerować, że nie dba o siebie, co innego szpakowaty kolor włosów u mężczyzny. U panów to wygląda lepiej - powiedziała Ewa Gołąb, i dodała, że za jakiś czas wymyśli dla siebie jakąś inną barwę włosów. Ja zapewniłem panią burmistrz, że w najbliższym czasie poddam się zabiegowi rozjaśniającemu moją fryzurę.

Postanowiliśmy wraz z redakcyjnym kolegą - specjalistą od fotografii ułatwić pani burmistrz wybór odpowiedniej dla jej osoby fryzury. Kolega przygotował kilka fotomontaży, w których Ewa Gołąb pokazana jest w uczesaniach z kolekcji Wiosna 2004, zaprezentowanych na pokazach w Mediolanie, Paryżu i Nowym Jorku. W celu dalszego ułatwienia decyzji, którą być może będzie chciała podjąć pani burmistrz w sprawie swojego uczesania, udałem się z wytworzonymi wizerunkami do jednego z salonów fryzjerskich w Żninie.
Zastałem tutaj zarówno panie fryzjerki, jak i osoby nie związane z tym zawodem. Jedna ze stylistek, Joanna Kaszak stwierdziła: - Optowałabym za tym trzecim portretem od lewej. Jest to fajna, oryginalna fryzura.

Również jej małżonek, Maciej Kaszak przychylił się do trzeciego portretu: - Z tych wszystkich zdjęć można wnosić, że ta pani ma około czterdzieści lat, a na tym trzecim od lewej wygląda na trzydzieści kilka. Dlatego ta fryzura wydaje się być najkorzystniejsza. Choć i drugi od lewej portret jest ładny. Pani ma tutaj nieco egzotyczny, przez to intrygujący wygląd.
Z kolei druga ze stylistek, Ewa Kubera optowała za portretem pierwszym od lewej: - Wygląda ta pani na tym zdjęciu bardzo korzystnie. Przypomina aktorkę, Izabelę Trojanowską - stwierdziła.
KAROL GAPIŃSKI
HL-DK
Twoje zdanie jest ważne jednak nie może ranić innych osób lub grup.
Komentarze mogą dodawać tylko zalogowani użytkownicy.
Komentarze