Reklama

Gnojowica trafi na pola w gminie Rogowo

Jacek Burdziński uważa, że już teraz cały odór idzie w kierunku Gąsawy, a kiedy hodowla znacznie się powiększy, to może być jeszcze gorzej

        fot. Arkadiusz Majszak

Inwestycja, Marcinkowo Górne, gnojowica, Józef Wierzchosławski, rozprawa administracyjna, hodowla, świnie
     Gnojowica trafi na pola w gminie Rogowo
    Na rozprawie administracyjnej w sprawie rozbudowy chlewni i powiększenia hodowli świń w Marcinkowie Górnym większość zgromadzonych osób nie miała zastrzeżeń wobec planowanej przez Józefa Wierzchosławskiego inwestycji. Kilka uwag do przedsięwzięcia zgłosił Jacek Burdziński.

     Przypominamy, iż Józef Wierzchosławski, rolnik z Marcinkowa Górnego, zamierza rozbudować gospodarstwo, by znacząco powiększyć hodowlę świń. Planowana inwestycja ma obejmować rozbudowę gospodarstwa o budynek inwentarski i modernizację istniejących budynków inwentarskich do produkcji trzody chlewnej oraz budowę budynku gospodarczego i silosów paszowych, zbiorników do gnojowicy, a także niezbędnej infrastruktury technicznej. Sprawę w celu wydania decyzji środowiskowej rozpatruje wójt Rogowa Józef Sosnowski. Wójt Gąsawy Błażej Łabędzki wyłączył się z rozpatrzenia wniosku dotyczącego planowanego przedsięwzięcia, ponieważ Józef Wierzchosławski jest jego szwagrem.
     JEDEN WNIOSEK Z UWAGAMI
     W marcu na terenie nieruchomości Józefa Wierzchosławskiego wójt Józef Sosnowski i pracownicy Urzędu Gminy w Rogowie przeprowadzili oględziny, których przedmiotem było ustalenie lokalizacji planowanego przedsięwzięcia, miejsca usuwania obornika (płyty gnojowej i zbiornika na gnojówkę, wód opadowych oraz ich stanu technicznego), miejsc wywozu oraz miejsca lokalizacji tych urządzeń, sposobu zaopatrzenia w wodę pitną i stanu technicznego urządzeń zaopatrujących w wodę, ustalenia sposobu dotychczasowego magazynowania i odprowadzania odpadów, w tym padliny. Podczas oględzin sprawdzono też usytuowanie planowanej inwestycji w stosunku do nieruchomości znajdujących się w sąsiedztwie, na które przedsięwzięcie może oddziaływać.
     Kolejnym etapem w celu wydania decyzji środowiskowej była rozprawa administracyjna w sprawie planowanej inwestycji, która odbyła się w ubiegłą środę w świetlicy wiejskiej w Marcinkowie Górnym. Chociaż spotkanie było otwarte i mógł w nim uczestniczyć każdy, wzięli w nim udział jedynie inwestor oraz strony postępowania - właściciele posesji położonych najbliżej działki, na której będzie rozbudowywana chlewnia, sołtysi Marcinkowa Górnego, Gąsawy i Szelejewa, władze Rogowa i Gąsawy oraz garstka mieszkańców Marcinkowa.

Edward Banasik, sołtys Marcinkowa Górnego stwierdził, że jeśli inwestor chce robić, to niech robi

Reklama

       fot. Arkadiusz Majszak

     Wójt Józef Sosnowski wyjaśnił, iż prowadzi postępowanie zmierzające do wydania decyzji o środowiskowych uwarunkowaniach wobec planowanego przedsięwzięcia. Dodał, iż jednym z elementów kończących postępowanie jest przeprowadzenie rozprawy administracyjnej. Zaznaczył, iż wszyscy obecni na spotkaniu mogą wypowiadać się na temat inwestycji i zgłaszać swoje uwagi.
     - W stosownym czasie podamy do publicznej wiadomości zgromadzony materiał i będzie można jeszcze wnosić swoje uwagi, a później wydamy decyzję administracyjną - poinformował Józef Sosnowski.
     Jan Juszczak, kierownik referatu budownictwa i gospodarki komunalnej w Urzędzie Gminy w Rogowie, któremu wójt udzielił pełnomocnictwa do przeprowadzenia rozprawy, zwrócił uwagę, iż inwestor przedstawił raport oddziaływania przedsięwzięcia na środowisko. W styczniu tego roku żniński sanepid nie zgłosił żadnych uwag do planowanej inwestycji. 24 marca warunki dotyczące realizacji inwestycji uzgodniła Regionalna Dyrekcja Ochrony Środowiska w Bydgoszczy. Według RDOŚ planowane przedsięwzięcie musi posiadać m.in. pasy zieleni izolacyjnej. Z uzgodnień RDOŚ wynika też, że odchody zwierząt należy stosować jako nawóz, po każdym cyklu produkcyjnym do gnojowicy należy aplikować mikroorganizmy w celu redukcji intensywności nieprzyjemnego zapachu, a prace uciążliwe i transport zwierząt realizować w porze dziennej od 6:00 do 22:00. Obiekt będzie też musiał być wyposażony w system wentylacji, a także kanały gnojowicowe i zbiornik gnojowicowy.
     Jan Juszczak poinformował również, że wpłynął jeden wniosek z uwagami do planowanej inwestycji.
     JAK CHCE ROBIĆ, NIECH ROBI
     Inwestor Józef Wierzchosławski wyjaśnił, iż na chwilę obecną w jego gospodarstwie jest prowadzona hodowla około 200 macior, a po realizacji przedsięwzięcia ilość macior ma się powiększyć do około 700. Warchlaki i prosięta będą sprzedawane poza teren gospodarstwa. Dodał, iż gnojowica będzie wywożona na pola bardziej odległe od Gąsawy, Szelejewa i Marcinkowa i - podkreślił - że na odbiór gnojowicy ma już zawarte stosowne umowy.
     Edward Banasik, sołtys Marcinkowa Górnego powiedział: - Ludzie, mi się to już sprzykrzyło. Podpiszcie temu człowiekowi. Jak chce robić, to niech robi. Nam nie śmierdzi, a w Gąsawie im śmierdzi?
     Jacek Burdziński podkreślił, że obecnie cały odór z gospodarstwa Józefa Wierzchosławskiego idzie na Gąsawę. Dodał, iż w ubiegłym roku w lecie podczas upałów, kiedy temperatura w cieniu wynosiła 33oC, Józef Wierzchosławski wywoził gnojowicę. Gdy wrócił z pracy, to w domu czuł się jak w chlewni. Z uwagi na aurę okna były w mieszkaniu otwarte i smród wdarł się do środka. - Ja wyjeżdżam rano do roboty, otwieram okna, a jak wracam, to mam ciśnienie 220, a może nawet 300 - wspominał Jacek Burdziński.
     Według Jacka Burdzińskiego gnojowica jest źle wywożona. Jego zdaniem część azotu z gnojówki przedostaje się do atmosfery, a gdyby zastosować aplikatory, to azot szedłby w grunt.
     - Mamy być gminą rolniczo-turystyczną, a będziemy jedynie gminą rolniczą, bo odór dochodzi nawet do jeziora w Gąsawie - zwrócił uwagę Jacek Burdziński.
     Piotr Wierzchosławski, syn inwestora, powiedział: - Panie Jacku, istnieją telefony. Wystarczyło tylko powiedzieć. I dodał, że nieprzyjemne zapachy czuć również wtedy, kiedy zbiornik państwa Wierzchosławskich stoi nieruszony.
     - Wiem, że nam się też przykleja odór innych - argumentował Piotr Wierzchosławski.
     Jacek Burdziński ripostując pytał, czy gmina ma być dobrem ogólnym wspólnym, czy tylko państwa Wierzchosławskich. Dodał, iż podatki płacą wszyscy. I zwrócił uwagę, że rozbudowa chlewni i tak znaczące zwiększenie hodowli może wywołać choroby. Sugerował, że u alergików może występować uczulenie.
     NIESKAŻONE POWIETRZE NA KSIĘŻYCU
     Sąsiad Piotra Wierzchosławskiego Michał Jakubowski dziwił się, że kolejna inwestycja napotyka na protest. Przypomniał, iż najpierw protestowano przeciwko elektrowniom wiatrowym, a teraz protestuje się przeciwko rozbudowie chlewni i rozwojowi gospodarstwa.
     - Czy ma się zamykać nasze gospodarstwa dlatego, że na wieś przyjeżdżają ludzie z miasta i chcą mieć spokój? - pytał Michał Jakubowski.
     Piotr Jułga, inny sąsiad państwa Wierzchosławskich, przyznał, że kiedy gnojowica wywożona jest na pole, to nieprzyjemny zapach czuć. Zwrócił też uwagę, że inwestorzy chcą żyć i pracować, dlatego obrali sobie taki kierunek rozwoju gospodarstwa. I dodał: - Ja mieszkam 300 metrów od nich. My to rozumiemy, że tak powinno być na wsi. Jest to regularnie wywożone i prawie zapachu nie ma. Ja w tej sprawie jestem wobec sąsiadów wyrozumiały.

Reklama

Piotr i Józef Wierzchosławscy zadeklarowali, że podejmą wszelkie działania zgodne z wytycznymi, by emisja przykrych zapachów była jak najmniejsza

      fot. Arkadiusz Majszak

     Jacek Burdziński wyjaśnił, iż nie jest przeciwny rozwojowi gospodarstwa, lecz formie inwestycji.
     Józef Wierzchosławski odpowiedział, że gnojowica jest wywożona trzy razy w roku, więc problem przykrych zapachów nie występuje permanentnie, lecz przez dwa do trzech dni.
     - Ja rozumiem, że śmierdzi. Mnie też śmierdzi, ale coś musimy na tej wsi robić. Mieliśmy w Żninie cukrownię, to przeszkadzała, mieliśmy POM-y, przeszkadzały, odlewnia żeliwa też przeszkadzała, bo zatruwała środowisko. Jeśli chcemy tak żyć, to zawsze możemy wyjechać na księżyc - argumentował inwestor.
     Przysłuchujący się polemice sołtys Edward Banasik stwierdził: - Czeski film, nie ma nic.
     NIKT PYSKA NIE OTWORZY
     Autorzy raportu oddziaływania inwestycji na środowisko wyjaśnili, iż problemem nie jest sama inwestycja, a jedynie sposób aplikowania gnojowicy. W ich opinii z przeprowadzonych analiz wynika, że emisja przykrych zapachów nie przekroczyła dopuszczalnych wartości. Autorzy raportu zwrócili również uwagę, że przedsięwzięcie będzie realizowane według najnowszej technologii i europejskich norm. Inwestor będzie też stosował mikroorganizmy, co ma znacznie ograniczyć uciążliwość emitowanego zapachu gnojowicy. Według autorów raportu to w gestii inwestora leży spełnienie wymogów, by inwestycja była jak najmniej uciążliwa dla społeczeństwa.
     Jan Juszczak proponował, by ziemię po wylaniu gnojowicy nie talerzować, tylko orać, bo zmniejsza to moc odoru. Dodał również, że nie sposób na wsiach nic nie robić.
     - Wiem, jak to pachnie i nie jest to przecież stały obieg - podkreślił Jan Juszczak.
     Piotr Wierzchosławski zadeklarował, że gnojowica nie będzie wywożona na działki znajdujące się naprzeciwko posesji Jacka Burdzińskiego.
     Jacek Burdziński stwierdził, iż jest skłonny zgodzić się na taką propozycję.
     Jan Juszczak stwierdził: - Myślę, że taka propozycja wszystkich zadowala, że inwestor sam deklaruje, że wyłączy te działki z wywozu gnojowicy.
    Józef Wierzchosławski przyznał, iż rozumie, że uciążliwy zapach leci w stronę Gąsawy. Dodał, iż stara się gnojowicę wywozić zawsze wtedy, kiedy wiatr nie wieje w stronę Gąsawy, jednak nie ma wpływu na to, że po kilku godzinach wiatr się odwróci i zacznie wiać w kierunku Gąsawy.
     Jacek Burdziński zwrócił uwagę, że Gąsawa jest tak specyficznym środowiskiem, że wszyscy mówią i trąbią, że im śmierdzi, a jak trzeba się publicznie w tym temacie wypowiedzieć, to - jak zaznaczył - nikt pyska nie otworzy. Dodał, iż cieszy się, że gnojowica nie będzie wywożona na teren gminy Gąsawa, lecz zgodnie z zawartymi umowami większość trafi na teren gminy Rogowo.
     - Ja nie chcę z nikim wojny toczyć. To jest pozytywną rzeczą, że gnojowica nie idzie na teren naszej gminy, bo tylu ścieków to nasza ziemia by nie przyjęła - powiedział Jacek Burdziński.
     NOWE MIEJSCA PRACY
     Wójt Józef Sosnowski zapewnił, że wszystkie zgłoszone na spotkaniu wnioski i uwagi weźmie bardzo poważnie pod uwagę i postara się wydać obiektywną decyzję.
     Wójt Błażej Łabędzki zwrócił uwagę, że rozumie mieszkańców Gąsawy, bo zapachy unoszącej się w powietrzu gnojowicy są przykre. Dodał ponadto, że gmina Gąsawa od rolnictwa nie ucieknie.
     - Gmina Gąsawa jest gminą rolniczą. Problem dotyczy teraz szwagra, a za chwilę może mieć problem rolnik z Szelejewa, o ile będzie chciał rozwijać gospodarstwo. Ja też mieszkam w Gąsawie i również tę gnojowicę czuję. Ja rozumiem, że to drażni, ale trzeba też wziąć pod uwagę to, że wraz z rozwojem gospodarstwa powstaną nowe miejsca pracy dla Gąsawy - powiedział wójt.
     Józef Wierzchosławski przyznał, że w związku z inwestycją przyjmie do pracy przynajmniej 5-7 osób.

Reklama

Arkadiusz Majszak
Pałuki nr 1210 (16/2015)

 

Przejdź do forum.

Aplikacja na Androida

Reklama

Komentarze opinie

Podziel się swoją opinią

Twoje zdanie jest ważne jednak nie może ranić innych osób lub grup.

Komentarze mogą dodawać tylko zalogowani użytkownicy.

Zaloguj się

Reklama

Wideo palukiznin.pl




Reklama
Najnowsze wiadomości