Gdy miała pięć lat, otrzymała pierwszą czekoladę, której opakowanie posiada do dziś. Stało się ono źródłem jej przyszłej pasji, w której realizację zaangażowała najbliższych. Efektem jest kolekcja opakowań po czekoladach mieszcząca się w pięciu klaserach, trzech kartonach i dwóch pudłach. - Gdy robię zakupy, to pierwsze co robię, to idę do regału ze słodyczami i sprowadzam czy czasem nie ma jakiejś czekolady, której opakowania jeszcze nie mam - opowiada żninianka Marzena Frela.
Przypominamy wywiad z 2021 roku.
Angelika Uścińska: - Skąd taki pomysł na hobby?
Marzena Frela: - Tak naprawdę wszystko zaczęło się od mamy, która dzięki motywacji babci, zaczęła zbierać opakowania po czekoladach. Gdy mama dostawała czekoladę od chrzestnej z Niemiec, to babcia powiedziała, że ma zostawić opakowania, bo jak na tamte czasy prezentowały się bardzo luksusowo. W latach 80 i 90 takie słodycze były na serio czymś niezwykłym. Niestety niektóre z nich się zagubiły. Potem przeszło to na mnie, bo od najmłodszych lat kontynuuję zbieranie.
![]() |
| Do tych dwóch opakowań Marzena ma wielki sentyment fot. Angelika Uścińska |
- Ile dokładnie opakowań liczy Twoja kolekcja?
- Wczoraj specjalnie liczyłam. Jest ich około tysiąca. Do tego każdy jest inny. I jeśli się nie mylę to najwięcej mam opakowań z Milki. Najstarsza pochodzi z 1991 roku, która pozostała jeszcze z kolekcji mamy. Minęło tyle lat i opakowań wciąż przybywa! W sumie jak w 2015 roku rozłożyłam swoje opakowania na podłodze, to zabrakło miejsca. Mój pokój ma 30 metrów, a od tamtej pory przybyły 2 klasery i karton. Pamiętam, jak cały dzień spędziłam na rozkładaniu ich, ale było warto. Powstał przepiękny, barwny dywan i szkoda było sprzątać.
- W jaki sposób zbierasz opakowania?
- Szczerze mówiąc nie mam takiego wyjątkowego sposobu. Moja rodzina, znajomi i znajomi znajomych pamiętają o tym, że zbieram opakowania. Wysyłają mi zdjęcia i pytają się czy już takie posiadam. Jeżeli nie, to dostaje papierek bez zawartości, bo dla mnie czekolada jest mało ważna. Pamiętam, że kiedyś znajoma chciała zdobyć dla mnie opakowanie, które zauważyła u szwagierki w śmietniku. Udało się! Ponadto, przeglądam gazetki marketów tutaj w pobliżu, aby zawsze być na bieżąco. Muszę być cały czas czujna, ponieważ wychodzą edycje limitowane, świąteczne czy związane z jakimś wydarzeniem jak na przykład skoki narciarskie, mundial.
![]() |
| Najdroższa czekolada kosztowała 100 złotych fot. Angelika Uścińska |
- Jak reagują nowopoznane osoby na Twoje hobby?
- Na początku wszyscy się dziwią, skąd takie hobby, potem pytają się skąd ja wiem, które do tej pory zebrałam. Jakoś to w głowie jest. Często przeglądam swoją kolekcję, ponieważ układam je w klasery, to non stop w tym jestem. Dzieciaki też są zaskoczone. Niektóre się nawet inspirują i chcą zbierać. Dwie dziewczynki próbowały, aczkolwiek jakoś długo nie potrwało. W sumie to wyłącznie na początku jest wielki szok, ale potem mogę liczyć na ich pomoc.
- Czy w Twojej kolekcji pojawiają się jakieś zagraniczne opakowania czy preferujesz raczej tylko te z Polski?
- Zbieram każde możliwe jakie wpadnie mi tylko w ręce. Oczywiście więcej mam z Polski, bo łatwiej je zakupić. Jeśli chodzi o zagraniczne, to posiadam opakowania czekolad z Francji, które przywiozła mi koleżanka. Nawet nie pytała się czy takie mam, ale trafiła. Z Niemiec dostałam od wuja, który jeździł w delegację. Z Czech kupiła mi koleżanka koleżanki. I też mama, gdy była w sanatorium. Mam jeszcze z Islandii oraz z Belgii od znajomych. Gdy byłam w Lwowie, kupowałam sama. Wróciłam z pełną reklamówką i był to na serio drogi interes. Ceny słodyczy są tam inne i mój portfel bardzo ucierpiał, ale niczego nie żałuję.
![]() |
| Przykłady czeskich czekolad z kolekcji fot. Angelika Uścińska |
- Które opakowanie zdobyłaś w zabawny sposób?
- Pamiętam, jak szukałam opakowania Schogetten SKYR, smak roku 2020. Nie mogłam jej nigdzie znaleźć. Pisałam nawet do producenta, czy mają oni mają na stanie w obrębie województwa kujawsko-pomorskiego, abym mogła się tam udać i zakupić. Niestety nie dostałam odpowiedzi. Przez przypadek, gdy byłam w Bydgoszczy u lekarza, to zdobyłam ją w Lidlu. Ostatnia sztuka przy kasie. Wtedy to miałam ogromne szczęście.
- W jaki sposób przetrzymujesz uzbierane opakowania?
- Te papierkowe przechowuję w albumach, a znów te kartonowe w specjalnych pudłach i kartonach, ponieważ tak jest bezpieczniej. Można byłoby ścianę wytapetować z tymi papierkami albo umieścić w antyramie. Jednak jakoś to do mnie nie przemawia, dlatego wolę klasery. Wtedy przyjemniej jest możliwość do nich wrócić i pooglądać.
![]() |
| Każde opakowanie ma swoją historię, którą Marzena pamięta fot. Angelika Uścińska |
- Czy Twoja kolekcja została kiedyś doceniona przez producentów czekolad?
- Kiedyś Shogetten robili akcje na Facebooku odnośnie opakowań. Wysłałam zdjęcie mojej kolekcji i wtedy tylko mi pogratulowali. Jednak inna sprawa była z Wedlem. Gdy pokazałam im moje zdobycze, to wysłali mi kubeczki: dwa niebieskie i dwa różowe. To moje jedyne nagrody jakie dostałam.
- Jakie uczucia towarzyszą Ci, gdy patrzysz na swoją kolekcję?
- Gdy całkowicie wsiąknęłam w to zbieranie, do tego ludzie wokół wspierali mnie mocno, to za każdym razem pojawia się jeszcze więcej radości. To jest coś innego, coś co daje dużo relaksu. Zwłaszcza jak przegląda się swoją kolekcję i wspomina z uśmiechem na twarzy, bo każde opakowanie ma swoją historię. Do tego widać jak na przestrzeni lat ulegają zmianom. Uważam też, że te starsze mają w sobie więcej uroku, dlatego uwielbiam je oglądać. Ich klimat jest ujmujący.
![]() |
| Kolekcja opakowań Schogettena fot. Angelika Uścińska |
- Czy w trakcie zbierania miałaś kryzys i chciałaś po prostu przestać?
- Miałam też taki moment, że przestałam zbierać, bo stwierdziłam, że to już mnie nie pociąga. Potem jakoś wróciłam. Każdy był tak zaangażowany w powiększanie mojej kolekcji, że jak już pojawiały się nowe opakowania, to sami o mnie myśleli. Wtedy też zwróciłam uwagę na firmę Schogetten. To jeszcze mnie tak zmotywowało do zbierania. Opakowania tej firmy często się zmieniają, co stało się niezwykłą atrakcją oraz wyzwaniem.
- Wspominałaś, że czekolada jako smakołyk nie ma dla Ciebie dużego znaczenia, ale chyba masz jakiś ulubiony smak?
- Lubię wszystkie smaki. Jednak pierwsze zajmuje biała czekolada. Jeszcze jak ma dodatki ryżowe albo kokosowe to jest perfekcyjna! Najmniej lubię orzechową. Mogę zjeść, ale to nie to samo co biała czekolada.
![]() |
| To moje najpiękniejsze opakowania - wyznaje Marzena fot. Angelika Uścińska |
- Jakie plany masz na przyszłość względem swojej kolekcji?
- Aktualnie jestem na etapie zbieranie opakowań Ritter Sports oraz Schogetten. Nowe czekolady tej drugiej firmy zawsze wychodzą trójkami, więc trzeba uważać, by zdobyć je wszystkie. Ponadto zawsze wybierają smak roku, na co czekam z niecierpliwością. Ostatnio jak byłam u mamy na święta widziałam opakowanie Schogettena, które mnie interesuje. Wkrótce wpadnie w moje dłonie. Tylko mama musi zjeść czekoladę.
Angelika Uścińska, 9 IV 2021
Twoje zdanie jest ważne jednak nie może ranić innych osób lub grup.
Komentarze mogą dodawać tylko zalogowani użytkownicy.
Komentarze