Józef Kłosowski (z lewej) pokazuje, na jakim terenie zamierza inwestować w budownictwo wielo- i jednorodzinne; obok naczelnik wydziału gospodarki przestrzennej Zbigniew Behnke
fot. Remigiusz Konieczka
Szubin, inwestor, wizualizacja, projekt, osiedle, kompromis
Inwestor przedstawi wizualizację
W trakcie dyskusji osiągnięto mały kompromis. Inwestor ma przedstawić wizualizację, a mieszkańcy zdecydują, czy projekt nowego osiedla im odpowiada.
Tydzień temu pisaliśmy o apelu części mieszkańców Osiedla Leśnego w Szubinie, którzy domagali się od burmistrza Artura Michalaka odpowiedzi, czy zostanie zmieniony miejscowy plan zagospodarowania przestrzennego dla terenu nieczynnej cegielni. W 2009 roku odbyły się rozmowy mieszkańców osiedla, właścicielki terenu i władz w sprawie przyszłości terenu po byłej cegielni. Wypracowany został kompromis, który nie dopuszcza tam uciążliwych inwestycji i wysokiej zabudowy. W 2013 roku Rada Miejska uchwaliła miejscowy plan zagospodarowania przestrzennego dla północno-wschodniej części Szubina, w tym dla terenu z ruinami cegielni. Plan dopuszcza możliwość zabudowy jednorodzinnej - do 12 metrów wysokości - oraz usług. Mieszkańcy dowiedzieli się nieoficjalnie, że teren po cegielni zamierza kupić inwestor z Szubina Józef Kłosowski, który chce postawić na tej działce budynki wielorodzinne. Aby to było możliwe, konieczna byłaby zmiana miejscowego planu i dopuszczenie zabudowy mieszkaniowej przekraczającej 12 metrów wysokości. To nie spodobało się mieszkańcom sąsiednich domków jednorodzinnych, którzy nie chcą w bezpośrednim sąsiedztwie bloków. Twierdzą, że nie po to wyprowadzali się z bloków, by teraz znowu mieszkać w ich cieniu. Burmistrz zorganizował spotkanie mieszkańców z inwestorem, na którym obie strony przedstawiły swoje racje. Celem miało być wypracowanie konsensusu.
BLOKI, DOMKI, TEREN ZIELONY
Do spotkania doszło 30 września w Urzędzie Miejskim w Szubinie. Już na wstępie Zbigniew Behnke, naczelnik wydziału gospodarki przestrzennej szubińskiego ratusza, zapewnił mieszkańców, że w chwili obecnej nie trwają prace nad zmianą miejscowego planu zagospodarowania przestrzennego. Inwestor prowadził rozmowy, czy ewentualnie można byłoby zmienić plan, co pozwoliłoby mu realizować inwestycję.
- Ale coś na rzeczy jest - stwierdził przewodniczący zarządu Osiedla Leśnego Artur Krajewski. - Skoro tak, to zapytam inwestora, że skoro jest zainteresowany, to co tam powstanie. Bloki czy teren rekreacyjny, np. park dla dzieci?
Józef Kłosowski zapewnił, że nie jest jeszcze właścicielem terenu byłej cegielni. - Nie ukrywam, że warunkiem zakupu tej nieruchomości jest zmiana miejscowego planu. Przeprowadziłem w tej sprawie rozmowy z burmistrzem i naczelnikiem. I zostawiłem projekt swoich przemyśleń, w jaki sposób ten plan miałby zostać zmieniony. Znacie mnie i wiecie, czym się zajmuję: budowaniem domów wielorodzinnych i to zamierzam na tym terenie robić. Poza tym byłyby tam miejsca na domy jednorodzinne z odpowiednimi miejscami zielonymi. Teren wyrobiska i terenów przyległych przeznaczyć na tereny rekreacyjno-zielone - na tym głównie polegałaby zmiana. Jak wyglądałoby budownictwo wielorodzinne? Cztery kondygnacje i część podpiwniczona. Każda kondygnacja to co najmniej 3 metry, do tego podzielne garaże, bardzo ciężki strop nad garażami, ściana kolankowa, kąt nachylenia dachu i wychodzi minimum 17 metrów, ja napisałem osiemnaście.
RACHUNEK EKONOMICZNY
Inwestor dodał, że plan dopuszczał budownictwo jednorodzinne z dwoma piętrami, a w jego zamierzeniach są trzy piętra plus parter. Rożnica polegałaby na wysokości. Józef Kłosowski powiedział też, że cały teren po byłej cegielni wymaga dużych nakładów. Teren jest niebezpieczny i zanieczyszczony. Wymaga rekultywacji i uzbrojenia, a także dojazdu przez drogę publiczną, bo dojazd, jaki jest, odbywa się drogą prywatną. Inwestor powiedział też, że poprzednia właścicielka nie żyje, że są jej spadkobiercy, mieszkający w różnych częściach świata, a jedyny z nimi kontakt odbywa się przez pełnomocników. Nikt tam nie zainwestuje na podstawie tego planu i nie wybuduje osiedla domków jednorodzinnych, bo się to po prostu nie opłaca.
- Szanuję mieszkańców osiedla, natomiast trzeba wziąć pod uwagę, że rządzi rachunek ekonomiczny - stwierdził inwestor, i dodał, że na podstawie tego planu właściciele mogliby uruchomić własną działalność usługową, która mogłaby przeszkadzać mieszkańcom. - Moim zdaniem propozycja budownictwa mieszkaniowego, które porządkowałoby teren, jest super. Jako mieszkańcy Szubina musimy postanowić, co z tym terenem, bo jest tam po prostu niebezpiecznie. I proszę nie rozumieć tego, że tam będą mieszkać ludzie drugiej kategorii.
DECYZJE ŻYCIOWE
- Skoro grozi to zawaleniem, to ja powiadomię Powiatowego Inspektora Nadzoru Budowlanego - oświadczył Artur Krajewski.
Mieszkańcy osiedla natomiast kategorycznie zaprzeczyli, że w blokach mają mieszkać ludzie drugiej kategorii. Przede wszystkim chodzi o to, żeby nie powstały tam budynki powyżej 12 metrów. Z jednej strony są budynki jednorodzinne, a z drugiej mają być bloki. Mieszkańcy boją się utraty części prywatności, bo z góry widać, to co dzieje się na podwórkach domów jednorodzinnych.
- Chcemy uszanować naszą wolę i zapisy w uchwale - argumentowała Hanna Zamroczyńska, mieszkanka osiedla. - W uzasadnieniu do niej zapisano, że nie dopuszcza się budownictwa wielorodzinnego, bo brak jest powiązania funkcjonalnego i przestrzennego. Rozumiem, że autorzy zdania mieli na myśli, że jak się tworzy osiedle jednorodzinne, to nie można budować wysokich bloków.
Mieszkańcy kupili działki wiedząc, że nie będzie budynków wielorodzinnych, a teraz okazuje się, że mają być. - Kupujemy dom, by mieć komfort mieszkania w domu jednorodzinnym, a nie mieć w sąsiedztwie bloki. Proszę spojrzeć na rachunek ekonomiczny naszej strony. Już dzisiaj mój dom nie jest wart 400.000 zł, a dobrze jak ktoś mi da dwieście. Panie Józefie, może dla pana te 400 tys. to tak wyciągnąć z kieszeni, ale dla mnie i dla sąsiadów to są decyzje życiowe, to zaciągnięte kredyty - mówiła Hanna Zamroczyńska.
Dodała, że nie po to uchwala się miejscowy plan, by go sobie potem zmieniać. Inni mieszkańcy już się martwią, że postawią dom na osiedlu jednorodzinnym, a za chwilę ktoś zmieni plan i będą bloki. Istotą sprawy jest to, by inwestor uwzględnił zabudowę, która jest wokół przyszłego osiedla.
Józef Kłosowski zapewnił, że nieruchomości nie stracą, ale zyskają na wartości po uporządkowaniu tego terenu.
NIEBEZPIECZNY TEREN
Burmistrz Artur Michalak powiedział, że teren ten jest dla gminy problemem, ponieważ jest niebezpieczny dla mieszkańców. Szukanie inwestora to podstawowy obowiązek gminy, która chce zabezpieczyć mieszkania; do tego inwestora przyjaznego i miejscowego. Skoro gmina chce dać ludziom pracę w tworzącej się strefie ekonomicznej, to powinna zabezpieczyć dla tych pracowników mieszkania.
Zastępca burmistrza Krystyna Sichel dodała, że nie interesują gminy inwestorzy, którzy przyjdą i będą robić tam jakąś produkcję. Chodzi o to, by ktoś coś z tym zrobił. Jak na razie nikt taki się nie znalazł. Gmina chce pobudzić rynek mieszkaniowy, a w Szubinie jedynym takim inwestorem jest Józef Kłosowski. Innego nie ma.
- Gdybym była właścicielem rudery na 3 Maja, to dostałabym nakaz rozbiórki pod groźbą kary. Tutaj są właściciele i gmina nic z tym nie robi. Skoro zagraża bezpieczeństwu ten teren, to czy gmina coś z tym zrobiła? - pytała Hanna Zamroczyńska.
- Czy gmina podjęła kroki w stosunku do właścicieli, by zabezpieczyć teren? - pytał Artur Krajewski.
- Jeden ze współwłaścicieli mieszka w RPA. Proszę do niego napisać, żeby uporządkował - odpowiedział Józef Kłosowski.
- To my mamy ponosić konsekwencje czyiś decyzji?
- Nam nie wolno wydać złotówki na wyburzenie, bo to jest teren prywatny. Możemy tylko w przypadku katastrofy budowlanej. Mamy czekać na katastrofę? - pytała wiceburmistrz.
Inwestor powiedział, że osiedle jest w granicach miasta, które będzie się rozwijało i prędzej czy później ktoś tam coś wybuduje. Dodał, że nikt nie wybuduje niskich domów wielorodzinnych ze względów ekonomicznych. On sam również, ale też dlatego, że obowiązują pewne standardy, które zamierza respektować.
CHCĄ WIZUALIZACJI
Jedna z mieszkanek Osiedla Leśnego stwierdziła, iż może obawy mieszkańców biorą się z niewiedzy. Być może rozwieje je wizualizacja, plan osiedla, który mógłby przedstawić inwestor. Józef Kłosowski powiedział, że porozmawia z projektantami, by coś takiego przygotowali. Zaznaczył, że nie może w stu procentach zdradzać swoich planów, ale postara się temat przybliżyć. Mieszkańcom osiedla zależy na tym, by domki jednorodzinne znalazły się w ich bezpośrednim sąsiedztwie, a bloki dalej.
Remigiusz Konieczka
Pałuki nr 1234 (40/2015)
Inne teksty na ten temat:
Emocje na Leśnym
Nie chcą bloków w sąsiedztwie
Bez kompromisu
Odpowiedź odmowna
Przejdź do forum.
Twoje zdanie jest ważne jednak nie może ranić innych osób lub grup.
Komentarze mogą dodawać tylko zalogowani użytkownicy.
Komentarze