Mieszkańcy Szubina znają i cenią jej głos. Najczęściej słyszą ją podczas okolicznościowych koncertów i imprez. Niedawno o jej walorach wokalnych mogli przekonać się w Warszawie. Jagoda Buksa, bo o niej mowa, wystąpiła w Ogólnopolskim Koncercie Pieśni Patriotycznej na Zamku Królewskim w Warszawie.
Koncert odbył się 12 listopada. Patronat nad nim objął Prezydent RP Andrzej Duda. Udział Jagody Buksy w tym wydarzeniu możliwy był dzięki jej wygranej w Konkursie Piosenki Religijnej i Patriotycznej, który odbył się 16 września w ramach XXIV Dni Kultury Chrześcijańskiej w Szubinie. Parafialny Oddział Akcji Katolickiej przy parafii pw. św. Andrzeja Boboli, który organizował Dni Kultury Chrześcijańskiej, wytypował Jagodę Buksę, jako reprezentantkę diecezji bydgoskiej, do udziału w tym wydarzeniu. Udział uczennicy czwartej klasy technikum ekonomicznego Zespołu Szkół w Szubinie w prestiżowym koncercie był okazją do rozmowy z wokalistką o śpiewaniu, repertuarze, występach z gwiazdami i zajęciach z Rafałem Świtniewskim.
Remigiusz Konieczka: - Kiedy zaczęła się Twoja prawdziwa przygoda ze śpiewaniem? Od kiedy stało się to świadome, a przestało być zabawą?
Jagoda Buksa: - Początki sięgają przedszkola. Potem pani w Szkole Podstawowej zauważyła moje umiejętności, a później postanowiłam pójść na lekcje do pana Rafała Świtniewskiego [instruktora i akustyka w Szubińskim Domu Kultury - przyp. rk], z którym współpracuję do teraz.
- Ile miałaś wtedy lat?
- Byłam w drugiej lub trzeciej klasie Szkoły Podstawowej. I potem coraz bardziej świadomie wchodziłam w śpiewanie. Występowałam m.in. na dożynkach w Królikowie, a także na festynach. Zaczęłam również występować na konkursach i przeglądach.
- Jak wyglądał wtedy twój repertuar? To były twoje wybory czy instruktora?
- To były propozycje pana Rafała, które opracowywaliśmy na lekcjach. Przyznam, że wybory pana Rafała bardzo mi się podobają. Są wybrane dla mnie i dobrze się czuję w tym repertuarze.
- Jakie to są utwory? Miałaś ulubionego wykonawcą albo piosenkę?
- Uwielbiałam i do teraz uwielbiam utwory Anny Jantar. Pierwszym utworem jakiego się uczyłam, to Tyle słońca w całym mieście. To była podstawa każdego występu w tamtych czasach. Teraz repertuar Anny Jantar mam szerzej opracowany. Są to piosenki takie jak Staruszek świat, Przetańczyć z tobą chcę całą noc, Hasta mañana, Zawsze gdzieś czeka ktoś.
![]() |
| Jagoda Buksa z Beatą Marks, prezeską Akcji Katolickiej Diecezji Bydgoskiej (pierwsza z lewej), Urszulą Furtak, prezeską Akcji Katolickiej w Polsce (druga z prawej) i Piotrem Ćwikiem, zastępcą szefa Kancelarii Prezydenta RP. fot. Beata Rybicka |
- Jak na przestrzeni lat zmieniały się twoje upodobania wokalne? Masz jakieś swoje odkrycia muzyczne? A może masz ulubionego wokalistę albo ulubioną piosenkę?
- To jest właśnie problem, bo nie mam ulubionej piosenki.
- A jaki gatunek muzyczny lubisz wykonywać? Czy jest to piosenka typowo estradowa, czy może coś mocniejszego np. muzyka rockowa, może pop?
- Raczej muzyka estradowa, bardziej pop, nie za ostro, choć zdarzało się że śpiewałam piosenkę Aleją gwiazd czy utwory Bajmu. Wolę jednak zostać przy utworach spokojniejszych. Lubię piosenki bardziej melancholijne i spokojniejsze.
- To utwory jakich wokalistów prezentujesz słuchaczom?
- Na ostatnich koncertach wykonuję, obok Anny Jantar oczywiście, piosenki Maryli Rodowicz, a niekiedy Eleni. Szczególnie podczas występów dla osób starszych, bo oni uwielbiają tego typu utwory. Często zdarza się Krystyna Prońko.
- Kiedy trafiłaś do Rafała Świtniewskiego, to na co zwracał uwagę w twoim głosie?
- Pierwsze dwa lata, to były ogólne lekcje w grupie z innymi dziewczynami. Trudno było wtedy coś wywnioskować, bo część grupy była tam, można powiedzieć, dla zabawy. Ja chciałam jednak czegoś więcej i postanowiłam, że będę mieć lekcje indywidualne. Wtedy zaczęła się konkretna nauka śpiewania. Pan Rafał zwracał uwagę na dykcję, bo rzeczywiście jest najważniejsza. Teraz jak słucham innych, to od razu słyszę, że tego brakuje. Nie dziwię się, że pan Rafał mi to ciągle powtarzał. Dużo mówi też, żeby wczuć się w piosenkę, w jej przesłanie, w jej tekst i żeby oddać to co śpiewamy, a nie tylko odklepywać piosenkę. Mówi również, żeby śpiewać otwarcie, bez zbędnego stresowania się.
- Jak się przygotowujesz do występu?
- Staram się przed każdym występem i przed lekcjami rozśpiewać się, rozgrzać gardło, aby nie zepsuć wykonania. Staram się nie pić zimnych napojów, bo odczułam już to, że z gardłem coś się działo nie tak, bo na drugi dzień już trudno było zaśpiewać.
![]() |
| Jagoda Buksa przed koncertem Mezo - sierpień 2021 r. fot. Remigiusz Konieczka |
- Wróćmy do twoich koncertów, bo scena i festyny czy przeglądy, to nie jedyne miejsce, w którym można cię usłyszeć. Między innymi śpiewasz na pielgrzymkach.
- Tak, ale przyznam, że na pielgrzymkach jest ciężko, bo mam cichy i spokojny głos, a wyrwać się w tłumie i krzyczeć do mikrofonu jest trudno. Bywały momenty, że śpiewałam, ale zastępowali mnie inni, bo ciężko było. Śpiewam też na ślubach w kościele i to trwa chyba nawet dwa lata. Mogę powiedzieć, że odnajduję się w tym. Kiedyś nie wyobrażałam sobie, że mogłabym śpiewać na takiej uroczystości, a teraz sprawia mi to ogromną satysfakcję.
- I jak to się zaczęło?
- To przy okazji mojej współpracy z panem Rafałem. Kiedyś, tak trochę znienacka, ktoś go poprosił czy mnie, o zaśpiewanie na ślubie. I tak to się mniej więcej zaczęło. Potem był dobór repertuaru i występy.
- A jak dobieracie repertuar? Czy robicie to sami czy para młoda ma gotową listę piosenek?
- Mamy swój repertuar na tą okazję i jak ktoś pyta nas o sugestie, to proponujemy, ale też sami oczekujemy sugestii, bo jest to okazja do przećwiczenia czegoś nowego. Zdarzało się, że para młoda przynosiła cały swój repertuar, ale też przyjmowali w całości nasze propozycje.
- W naszej rozmowie często pojawia się Rafał Świtniewski. Jak wam się współpracuje?
- Lepiej trafić nie mogłam. Kiedy są występy, w których akustyką zajmuje się pan Rafał, to na scenę wchodzę bez zbędnego stresu, bo wiem, że od strony technicznej wszystko będzie w porządku. Przed innymi występami pojawia się stres, bo skupiam się nie tyle na całości, tylko na tym, że może mnie publiczność nie usłyszeć, albo coś się zatnie, albo że ja nie będę miała dobrego odsłuchu. Długo już współpracujemy i na tyle mnie zna, a także mój głos, że wie jaki repertuar dobrać i jak techniczne wszystko ustawić.
- Ale w Warszawie był inny akustyk. Jakie wrażenia Tobie tam towarzyszyły?
- Wykonałam tam Po ten kwiat czerwony zespołu No To Co oraz Miejcie nadzieję do wiersza Adama Asnyka, którą wykonywał Jacek Wójcicki. Przyznam, że występowi towarzyszył stres. Niby wiedziałam o tym od miesiąca i przygotowywałam się. Starałam się myśleć, że już stoję na scenie, że śpiewam, że jest OK, tak, aby pogodzić się z tą myślą. No, ale im bliżej występu, tym stres był większy. Okazało się, że niepotrzebnie się stresowałam. Atmosfera nie była aż tak bardzo podniosła. Było fajnie, kameralnie, ludzie otwarci, pomocni. Wróciłam z pozytywnymi wrażeniami i nowym doświadczeniem.
- Często w Szubinie występowałaś w wydarzeniach, koncertach, jako jedna z wokalistek przed znanymi zespołami? Jak się wtedy czułaś i przed kim występowałaś? Któryś z tych koncertów szczególnie utkwił w twojej pamięci?
- To był Lombard. Pamiętam jak ludzie mówili, że ten mój występ, to duży sukces, bo Lombard jest bardzo znany. Ja sobie nie zdawałam sprawy, że przyjdzie taki moment, że ktoś bardzo znany będzie ze mną na liście koncertowej. Potem jak zaśpiewałam, ten tłum zaczął się schodzić, zostałam na koncercie Lombardu i wtedy pojawiło się takie wow, że to było jednak coś wyjątkowego.
![]() |
| Jagoda Buksa na Zamku Królewskim w Warszawie z innymi uczestnikami Ogólnopolskiego Koncertu Pieśni Patriotycznej „Śpiewam mojej Ojczyźnie” fot. Beata Rybicka |
- A do twojego repertuaru wskoczyła jakaś piosenka Lombardu?
- Kiedyś śpiewałam Szklaną pogodę, ale teraz już nie.
- Jakie masz plany na przyszłość pod kątem muzycznym?
- Zawsze chciałam zrobić coś po technikum, aby mieć dla siebie satysfakcję, że zrobiło się coś więcej. Jakąś wyższą szkołę, ale może być ciężko bez niższych stopni w edukacji muzycznej. Gdy jeszcze byłam w piątej, szóstej klasie planowaliśmy z rodzicami moją edukację w gimnazjum muzycznym, żeby zrobić pierwszy stopień, a potem drugi. Ale przyszła reforma oświaty i zamiast do gimnazjum zaczęłam uczęszczać do siódmej klasy.
- Czyli swoją przyszłość planujesz w oparciu o edukację normalną, a nie muzyczną?
- Tak. Nastawiam się na dalszą naukę w kierunku ekonomicznym, w którym się teraz kształcę.
- Życzę powodzenia w karierze wokalnej i w edukacji szkolnej. Dziękuję za rozmowę.
Remigiusz Konieczka, 17 XI 2022
Twoje zdanie jest ważne jednak nie może ranić innych osób lub grup.
Komentarze mogą dodawać tylko zalogowani użytkownicy.
Komentarze