Jan Zieliński chce odłowić ryby, które wcześniej wpuścił do stawu. Obecnie grozi im śmierć z powodu braku tlenu.
- „W czasie, gdy pracowałem w Urzędzie Miejskim i miałem pod opieką staw, to był on regularnie zasilany w wodę. Teraz nie widzę żadnych działań w tym zakresie ze strony burmistrza i jego ludzi” - powiedział Jan Zieliński.
fot. Karol Gapiński
Żnin, staw, urząd miejski, ryby, żaby, starostwo, park, oczko wodne
Jan Zieliński: ryby, Paweł Sikora: żaby
Susza spowodowała, że w dużej części wysechł staw w parku między starostwem i ratuszem a dworcem autobusowym. Otrzymaliśmy sygnały, że wskutek tej suszy rybom w stawie grozi śmierć. Jan Zieliński, który staw kiedyś zarybiał pracując w Urzędzie, poszedł nad staw z podrywką na ryby. Kilka godzin później rzecznik burmistrza przekazał, że ryb w stawie nie ma.
Na skutek tegorocznej suszy na Pałukach obniżył się poziom wód nie tylko w obu żnińskich jeziorach i w Gąsawce, która na długich odcinkach w ogóle nie ma już wody w korycie; obniżyły się również wody gruntowe, w tym te, które zasilają staw położony w parku pomiędzy Urzędem Miejskim a ul. Towarową i dworcem autobusowym. Jeden z czytelników odwiedzających ten park zasygnalizował, iż stawek był wcześniej zarybiony. Teraz, z uwagi na obniżony poziom wody, rybom grozi śmierć.
W poprzednich latach stawkiem i parkiem opiekował się zatrudniony wówczas w Urzędzie Miejskim szef brygady do spraw zieleni Jan Zieliński. Przypomniał on, że staw został wymyślony i wykonany jakieś 7 lat temu. Był to pomysł ówczesnego burmistrza Żnina Leszka Jakubowskiego. Znajdowało się tam naturalne zagłębienie terenu i wykorzystano je do stworzenia oczka wodnego. - Ryby kupiłem ze szkółki. Są to m.in. linki, karpie, karasie. Staw zasilały wody gruntowe i spływające z alejek w tym parku po opadach. Gdy jednak brakowało wody, albo trzeba było ją dotlenić, prosiłem o pomoc Zakład Wodociągów i Kanalizacji „WiK”. Oni wykonali taki dopływ, którym można było ewentualnie zasilić staw w wodę. Poza tym nasza brygada regularnie zajmowała się przycinaniem roślinności przy brzegach - powiedział Jan Zieliński.
Ostatnie prace w parku i przy samym stawku Jan Zieliński jako pracownik Urzędu Miejskiego nadzorował jesienią zeszłego roku. Zimą nowy burmistrz Robert Luchowski wypowiedział Janowi Zielińskiemu umowę o pracę. Wprawdzie umowa ta obowiązywała jeszcze 2 lata, ale była w niej klauzula dotycząca możliwości zwolnienia za dwutygodniowym wypowiedzeniem. Burmistrz skorzystał z tej klauzuli i z końcem lutego br. Jan Zieliński przestał pracować ratuszu.
Kilka miesięcy później, gdy uwidoczniły się pierwsze skutki suszy, Jan Zieliński zaobserwował obniżony nieco poziom wody w stawku. Staw ów znajduje się kilkanaście metrów za posesją, w której Jan Zieliński mieszka. Dlatego już wtedy ten były pracownik Urzędu wyłapał siecią część ryb, które wcześniej wpuścił do wody. Odłowił te większe sztuki, ale część ryb w stawie pozostała. W ostatni poniedziałek, gdy poinformowaliśmy Jana Zielińskiego, iż zaniepokojony spacerowicz zasygnalizował troskę o przyszłość pozostałych ryb w coraz bardziej wysychającym stawie, były pracownik ratusza zapowiedział, że wyłowi i te sztuki, które jeszcze pozostały.
O sytuacji w parku i oczku wodnym za Urzędem Miejskim poinformowaliśmy też Pawła Sikorę, rzecznika prasowego burmistrza Żnina. Po kilku godzinach i po rozpoznaniu sytuacji przez Małgorzatę Kubińską, która obecnie w ratuszu ma w zakresie zadań m.in zieleń miejską, Paweł Sikora przekazał nam, że obecności ryb w stawie nie stwierdzono. W tym miejscu zaznaczmy, że inaczej było przed południem tego samego dnia. Wówczas Jan Zieliński przy pomocy małej podrywki na ryby i bułki jako zanęty wyłowił przy nas kilka karasi. Stwierdził, że żyją i nic nie wskazuje na to, iż mogą się w płytkiej wodzie dusić. Wrzucił je z powrotem do stawu. Mimo to zapowiedział, że później, przy pomocy większej sieci wszystkie te ryby wyciągnie, bo faktycznie wody w stawie jest bardzo mało i mogłyby one z tego powodu zdechnąć.
- Pani Małgorzata Kubińska ryb nie widziała. Są natomiast żaby - stwierdził Paweł Sikora. Rzecznik burmistrza Żnina i jego doradca do spraw rozwoju lokalnego potwierdził również, że staw pełni funkcję retencyjną dla wód zbierających się po roztopach i obfitych opadach na tym terenie. Ostatniej zimy były tylko śladowe opady śniegu, a w kolejnych miesiącach susza pogłębiała się i dlatego staw częściowo wysechł. Nie będzie jednak likwidowany, ponieważ po większych opadach w przyszłości znów zacznie spełniać swoją funkcję retencyjną. Paweł Sikora dodał, że staw raczej nie będzie znów zarybiany, bo nie taka jest rola tego oczka wodnego.
- Z dokumentów Urzędu nie wynika, by narybek był kupowany ze środków gminy Żnin. Nikt z mieszkańców nie sygnalizował problemu ze śnięciem ryb. Widać w okresie przedświątecznym ryby mają wzięcie - skwitował Paweł Sikora.
Karol Gapiński
Pałuki nr 1239 (45/2015)
Przejdź do forum.
Twoje zdanie jest ważne jednak nie może ranić innych osób lub grup.
Komentarze mogą dodawać tylko zalogowani użytkownicy.
Komentarze