Agnieszka Chęś jest rodowitą żninianką, zaś we francuskiej stolicy mieszka od ponad trzech lat, gdzie jest wykładowcą akademickim.
Na wstępie spotkania usłyszano, że prelegentka opowie o Paryżu jak podróżnik, który zatrzymuje się w miejscach trochę na dłużej. – Jestem podróżnikiem cały czas, pomimo iż jestem już dobre trzy i pół roku w Paryżu, że mieszkam tam i pracuję, że wtopiłam się już w swoją dzielnicę, że zaczynam mówić po francusku, to rzeczywiście jest to jedna z takich wyjątkowych myślę stron tego miasta, że ono jest właśnie dla takich podróżników, którzy się pojawiają, znikają – usłyszano.
Paryż kojarzy się przede wszystkim z piękną architekturą i luksusem. – Takich osób, które w Paryżu się zakochały i chciały tam zamieszkać, takich trochę jak ja też, jest sporo. Może wspomnę Ewę Demarczyk z „Piwnicy pod Baranami, która jako jedna z Polek tam wyjechała i została już na dłużej – powiedziała pani Agnieszka i dodała, że Paryż jest bardzo silną marką i w zasadzie różne rzeczy można nazwać, że są paryskie i one od razu nabierają wartości. Jednak jak zauważyła prelegentka, Paryż bardzo się zmienia i ma wiele różnych twarzy. – Paryż jest inny w ciągu dnia i inny w ciągu nocy. Jest inny w zależności od tego jaką pracę się wykonuje, z jakimi ludźmi się mieszka i pracuje. Oczywiście jest też symbolem takich miłosnych, romantycznych spotkań – stwierdziła pani Agnieszka i dodała, że będąc w Paryżu zakochani przychodzili na most sztuki, gdzie wieszali kłódki. – W 2014 roku most ten prawie się zawalił. Został odbudowany, jednak nie można tam już przyczepiać kłódek. Jednak nie zmienia to faktu, że Paryż wciąż jest miejscem, w którym zakochani chcą przeżywać romantyczne momenty. Ten obraz Paryża, takiego romantycznego, takiego wypromowanego też w filmach, on potrafi zmrozić i zszokować kiedy zobaczy się Paryż naprawdę – usłyszano.
Paryż nazywany jest miastem świateł. Już na początku XIX wieku Paryż był pierwszym miastem w Europie, gdzie ulice były oświetlone. - Stał się miastem świateł. Później też bardzo ciekawe było to, że stał się też bardzo znanym miastem neonów w latach trzydziestych XX wieku. Bardzo dużo neonów się pojawiło i to był taki kolejny wątek, aby mówić o Paryżu jako o mieście świateł. A tego światła jest w Paryżu dużo. Można powiedzieć, że Paryżanie lubią złoto, lubią blichtr, lubią glamour, lubią lustra, lubią taki królewski przepych, lubią złocone posągi, lubią wszystko właśnie, co pokazuje takie bogactwo, dostatek wysublimowanie i to widać też w tym świetle, w tym jak zdobione są różne miejsca – usłyszano.
Paryż zawsze był otwarty na odwagę i sztukę. – Był takim miejscem, które pozwalało robić różne rzeczy odważnie po raz pierwszy. Paryż zawsze chciał być innowacyjny w jakiś sposób, albo tym światłem, albo w sztuce i cały czas trochę taki jest – stwierdziła pani Agnieszka i dodała, że Paryżanie, w ogóle Francuzi są bardzo dumni z siebie i mają bardzo wysokie mniemanie o sobie. Lubią chodzić do sklepów. – Lubią te wielkie domy towarowe, lubią chodzić, oglądać, dotykać i jest to dla nich w pewnym sensie forma spędzania czasu - usłyszano.
Żninianka powiedziała, że Paryż jest najbardziej zaludnionym miastem w Europie, a na ulicach można zobaczyć wszystkie kolory skóry i włosów. Paryż podzielony jest na dzielnice nazywane arrondissement. – To jest też taka niezwykła myśl paryskich architektów. Oni wymyślili sobie, że każda dzielnica to jest taki mikroświat. Każda dzielnica ma mieć swój ratusz, każda dzielnica ma mieć swój szpital, każda dzielnica ma być w całości samowystarczalna, żeby każdy człowiek mógł wszystkie swoje sprawy załatwić w tej dzielnicy idąc na piechotę. I to tak działa – usłyszano.
Paryż jest też miastem, w którym odbywa się wiele demonstracji i strajków. – Tyle policji, ile ja tam widziałam, to ja chyba widziałam tylko w Stambule. I powiem państwu, że demokracja jest bardzo drogim systemem. Jak ja widzę ile to wymaga zachodu, zabezpieczenia, to naprawdę trzeba być bogatym krajem, aby być krajem takim w pełni demokratycznym – usłyszano.
Paryż ma też złe strony. Kojarzony jest z przyjemnym zapachem bagietki i serów, ale na ulicy często czuć bardziej zapach uryny. Na ulicach jest też wielu bezdomnych. W Paryżu dostępny jest szeroki system pomocy dla nich i podkreśla się ich prawa, np. prawo własności.
Usłyszano też, że Paryżanie cenią sobie swój czas wolny, stąd robią sobie sjesty w ciągu dnia, a turystami specjalnie się nie przejmują. – Wiedzą, że turyści i tak przyjadą więc na przykład w sierpniu zamykają swoje biznesy i jadą na wakacje. I przyjeżdżają turyści, a tu nie ma co zjeść, w hotelu czasem nie ma wolnych pokoi, bo nie ma kto sprzątać” – powiedziała pani Agnieszka i dodała, że w Paryżu zawsze coś ciekawego i nowego się dzieje i turysta, który odwiedzi Paryż nawet kilka razy, to za każdym razem co innego może zobaczyć.
- I powiem państwu, że ja po trzech latach ciągle mam taki syndrom „znowu nie zdążyłam czegoś zobaczyć”. A jest tam tyle ciekawych rzeczy, takich naprawdę wartościowych, unikatowych” – stwierdziła prelegentka, która w Paryżu czuje się bezpiecznie. – Ale trzeba wiedzieć, gdzie nie chodzić i szczególnie wieczorem trzeba uważać. Mi się nigdy nic nie zdarzyło, ale rzeczywiście trzeba być też rozsądnym – stwierdziła na zakończenie spotkania dr Agnieszka Chęś.
Barbara Filipiak
Twoje zdanie jest ważne jednak nie może ranić innych osób lub grup.
Komentarze mogą dodawać tylko zalogowani użytkownicy.
Komentarze