Reklama

Jelenie zjadły rzepak

- „Dwanaście lat temu był płot w Starym Jarużynie, który chronił uprawy” - mówił Wacław Miłkosz (z lewej). - „Płot naprawię, ale jedne rzeczy muszę zrobić szybciej, a inne później” - odpowiedział Krzysztof Gosztyła, kierownik OHZ Szubin. 

       fot. Remigiusz Konieczka

Szubin, rolnicy, płody, ochrony, dziki
     Jelenie zjadły rzepak
    Rolnicy straty w płodach rolnych spowodowane przez dziką zwierzynę liczą po swojemu, a myśliwi po swojemu. Pierwsi chcą skutecznej ochrony, drudzy twierdzą, że pastuch to nie jedyny sposób na dziki. Kiedy spotykają się jedni i drudzy, dochodzi zazwyczaj do burzliwej dyskusji. I tak było na zebraniu w Starym Jarużynie w gminie Szubin.

     Na zebranie sołtys Józef Bączek zaprosił między innymi Krzysztofa Gosztyłę, kierownika Ośrodka Hodowli Zwierzyny (OHZ) Szubin, który wyjaśniał, na czym polega jego zadanie. Najpierw jednak musiał wysłuchać pretensji rolników, którzy skarżyli się na fakt niszczenia upraw przez dziką zwierzynę.
     - Mnie jelenie osiem hektarów rzepaku zjadły - mówił Wacław Miłkoś. - Dwanaście lat temu był płot w Starym Jarużynie, który chronił uprawy. Byli stróże. Pan przyszedł dwanaście lat temu, a teraz płotu nie ma, stróżów też nie. Taką prowadzicie gospodarkę, żeby zastrzelić i jechać do domu.
     Rolnicy mówili, że zadośćuczynienie nie jest takie jak straty, bo w interesie kół łowieckich jest, aby wyceniać straty jak najniżej, bo sami potem muszą je wypłacać.
     - Jeśli szkoda powstała, to ja za nią płacę. Jak ktoś się czuje oszukany, to może iść do sądu. Ci co się czuli oszukani, poszli do sądu, a sąd stwierdził, że to co robię, robię dobrze - odpowiedział kierownik OHZ. - Płot naprawię, ale jedne rzeczy muszę zrobić wcześniej, a inne później.
     Krzysztof Gosztyła wyjaśnił, że OHZ obowiązuje roczny plan łowiecki i nie może po prostu od tak strzelać do dzikiej zwierzyny, ile się chce. Musi jej stan utrzymać na odpowiednim poziomie w terenie OHZ Szubin, a jest to łącznie 9.324 ha w tym 3.200 ha pól uprawnych. Plan łowiecki ustala wspólnie z Regionalną Dyrekcją Lasów Państwowych i Polskim Związkiem Łowieckim.
     - W planie określone jest, ile zwierzyny na danym terenie powinno być - powiedział. - Jak jest więcej zwierzyny, to mogę poprosić o dodatkowe odstrzały.
Kierownik wyjaśnił, że w 2012 roku miał do odstrzału 60 jeleni i 100 dzików. Uzyskał zgodę na zwiększenie odstrzału i miał dodatkowo 15 jeleni i 20 dzików. W przypadku jeleni plan wykonał do połowy stycznia, a w przypadku dzików - do końca lutego.
     Dodał, że OHZ to gospodarstwo mające swój budżet: dochody i koszty, a jeśli chodzi o rozliczenie się z rolnikami, to na wypłacenie odszkodowań przeznacza niezbędne kwoty wynikające z protokołów szacowania od 60.000 do 160.000 zł rocznie, średnio w ostatnich dziesięciu latach 100.000 zł. Corocznie w kosztach ma 10.000 zł na wydatki związane z zakupem środków bezpośrednio chroniących uprawy, takie jak: pastuch elektryczny, drut, izolatory, słupki, koszty naprawy płotu itp. i w tym budżecie musi się utrzymać.
     - Mam pod sobą trzy tysiące hektarów upraw i 150 rolników. Nie mogę wszystkich środków przeznaczyć na jedno sołectwo - tłumaczył. - Czy komuś zapłaciłem mniej niż się należało? Chyba nie. Moje działanie ma na celu współpracę z rolnikami. I nie polega to tylko na postawieniu pastucha. Działanie ograniczające szkody, to również realizowanie planów odstrzału, dokarmianie w okresie zimowym, zakładanie i utrzymanie letniego dokarmiania dzików na pasach w głębi lasu, organizowanie polowania w rejonach nasilenia szkód. Szacowanie szkód reguluje Ustawa Prawo Łowieckie i rozporządzenie Ministra Ochrony Środowiska z 2010 roku. Przepisy nie są tylko dla nas, ale dla was też. Pismo ze zgłoszeniem szkody powinno wpłynąć do mnie w ciągu trzech dni od jej zauważenia. A zdarzało się, że ktoś pisał, że szkoda wystąpiła od listopada, a przyniósł pismo w marcu. Czasem się nawet rolnicy nie podpisują. Ostatnio rozpoznałem o kogo chodzi po charakterze pisma, bo tych, z którymi mam najczęstszy kontakt, już na tyle znam, że poznaję pismo. Wiem, kto co ma i gdzie posiane. Pisze mi jeden, że szkoda w kukurydzy. Jadę, patrzę i pytam: „Gdzie ta kukurydza?”, a on, że jeszcze nie ma, ale będzie.
     Rolnicy zarzucali kierownikowi, że go nie ma na polach, że go nie widać, że nie pilnuje ich upraw. - Jeden z rolników mi zarzucał, że mnie nie widzi. Dobrze, odpowiedziałem, jak pójdę na twoje pole, to będę pukał do drzwi.  Po trzecim razie i pukaniu o drugiej w nocy powiedział mi, żebym więcej nie pukał. Ja jestem na polach, chociaż mnie nie widać - mówił Krzysztof Gosztyła.
     Na koniec dodał, że wszystkie koła łowieckie i OHZ płacą tzw. coroczną tenutę dzierżawną do gmin, powiatów i lasów państwowych za prawo polowania na ich terenie.
Te pieniądze również zasilają budżety jednostek samorządu terytorialnego. - To nie jest tak, że z kół łowieckich rolnicy nic nie mają. Jest, tylko wy o tym nie wiecie. Wszystkie pieniądze idą do wspólnego worka, a mówię o tym, że powinniście wiedzieć, że coś z kół łowieckich jednak jest - stwierdził Krzysztof Gosztyła.

Remigiusz Konieczka
Pałuki i Ziemia Mogileńska nr 1111 (22/2013)

Aplikacja na Androida

Reklama

Komentarze opinie

Podziel się swoją opinią

Twoje zdanie jest ważne jednak nie może ranić innych osób lub grup.

Komentarze mogą dodawać tylko zalogowani użytkownicy.

Zaloguj się

Najnowsze rolki



Reklama

Wideo palukiznin.pl




Reklama
Najnowsze wiadomości