Reklama

Klub Górski w Dolomitach

    Klub Górski w Dolomitach
    Dolomity to góry, których krajobraz fascynuje i zachwyca każdego, kto tu zawita. To krajobraz dla alpinistów, malarzy, geologów, poetów, przyrodników i turystów. Z zielonych dolin i łąk alpejskich strzelają w niebo kilkusetmetrowe ściany, turnie i wieżyce. Piętrzy się kamienny świat, rzeźbiony przez czas, któremu posłuszne są woda, wiatr i słońce. Gigantyczne masywy przykryte dywanem lodowca budzą zachwyt i grozę. Nocą widoczny w świetle błyskawic zębaty horyzont pobudza wyobraźnię.

    W 1789 r. francuski geolog, Deodat de Dolomieu, porzuciwszy pierwsze doznania metafizyczne, podszedł do tych gór bardziej naukowo. Stwierdził, że skały, które tworzą masyw, nie są zbudowane z typowego węglanu wapnia (gdyż nie reagują z kwasem solnym), lecz z węglanu wapniowo-magnezowego. Skała ta została nazwana od nazwiska Francuza dolomitem, a góry odznaczono jako Dolomity. W czasach prehistorycznych, osady wapienne powstałe w pierwotnym Morzu Śródziemnym, zostały pod wpływem olbrzymich sił wyniesione i pofałdowane. Ogrome bloki skalne stały się tworzywem dla czynników atmosferycznych, które ukształtowały obecny wygląd tych gór.

   Na szczycie Paunta Penia. Nie czekając na zrobienie strażackiego zdjęcia doktor Kmiećkowiak (pierwszy z lewej) rusza ku nowym szczytom.
fot. Tomasz Dobies     Cały rejon Dolomitów znajduje się na obszarze Włoch, w pasie Alp Włoskich. Bliskość Austrii powoduje, że jest to rejon ciągłego ścierania się wpływów włoskich i germańskich, czego wyrazem jest częsta dwujęzyczność mieszkańców. Pamiątką tragicznych lat I wojny światowej są liczne sztolnie, schrony i bunkry. Trudno uwierzyć, że wśród opadających pionowo szczytów biegła linia frontu i toczyły się zażarte walki o każdą skałę.
Współcześnie Dolomity słyną z turystyki, której rozwój zapoczątkowali alpiniści. Dzięki pomysłowości Włochów, na najwyższe szczyty mogą dostać się osoby, które potrafią posłu- lewej) giwać się sprzętem alpinistycznym i nie są wrażliwe na dużą ekspozycję. Umożliwiają im to drogi o nazwie viaferrata, czyli żelazne drogi (w języku niemieckim Klettersteige - ścieżki wspinaczkowe).
    Podstawowym wyposażeniem żelaznej drogi jest rozciągnięta lina służąca do autoasekuracji. Turysta wyposażony w sprzęt osobisty (uprząż, kask, linki, karabinki), wpina się do poręczówki, a dochodząc do kolejnego zakotwiczenia jej w skale, przepina się za pomocą dwóch karabinków. Ewentualnie odpadnięcie kończy się zawiśnięciem na linie i... zwiększonym wydzieleniem adrenaliny. Niestety, włoska pomysłowość
    idzie w parze z włoskim niedbalstwem, co przejawia się w tym, że w niektórych miejscach brak jest zabezpieczeń lub są one uszkodzone. W takich sytuacjach konieczna jest własna lina, za pomocą której można zaporęczować trudniejsze odcinki. Poważnym zagrożeniem dla turystów wspinających się żelaznymi drogami są regularne popołudniowe burze połączone z gwałtownymi opadami deszczu i gradu. Viaferrata działają wtedy jak piorunochron i biada temu, kto w porę się z niej nie wycofa. Aby uniknąć tych niebezpieczeństw najlepiej wycho dzić w góry bardzo wcześnie rano (czasem nawet w nocy) i wyłącznie przy stabilnej pogodzie.
    Nasza wyprawa w składzie: Agnieszka Chęś, Tomasz Dobies, Marcin Dobies, Piotr Graczy k, Aleksander Kmiećkowiak, Maja Przybylska, Henryk Tokarz i Marek Tylewski zdobyła kilka trudnych szczytów, z których najwyższym jest Marmolada (3342 m n.p.m.). Najwięcej wysiłku i emocji kosztowało nas wejście na Civettę (3220 m n.p.m.). Sama wspinaczka zajęła ponad 5 godzin, a cała akcja trwała od momentu wyjścia 16 godzin.
TOMASZ DOBIES
Pałuki (33/1997)
Aplikacja na Androida

Reklama

Komentarze opinie

Podziel się swoją opinią

Twoje zdanie jest ważne jednak nie może ranić innych osób lub grup.

Komentarze mogą dodawać tylko zalogowani użytkownicy.

Zaloguj się

Reklama

Wideo palukiznin.pl




Reklama
Najnowsze wiadomości