Andrzej Wolnik i Wojciech Przybylski oglądają mapę Nadleśnictwa Szubin z podziałem na poszczególne leśnictwa. Pokazują, jakie leśnictwa są bardziej atrakcyjne dla zakładów usług leśnych, a jakie mniej.
fot. Remigiusz Konieczka
Nadleśnictwo Szubin, oferty, przetarg, przedsiębiorcy, nieprawidłowości
Kolejny zakład bez pracy
Nadleśnictwo Szubin zakończyło procedurę naboru ofert na wykonywanie usług z zakresu gospodarki leśnej na 2014 rok. Po otwarciu ofert okazało się, że firmy z Kowalewa i Pturka zaproponowały wyższe ceny od konkurencji i ich oferty zostały odrzucone. Przedsiębiorcy twierdzą, że w przeprowadzeniu przetargu widzą nieprawidłowości.
W numerze 49. Pałuk pisaliśmy o obawach właścicieli zakładów usług leśnych z Kowalewa i Królikowa związanych z nowym przetargiem na wykonawstwo usług z zakresu gospodarki leśnej planowanych na 2014 rok. Przetarg ogłosiło Nadleśnictwo Szubin pod koniec listopada br.
Przedsiębiorcy powiedzieli nam, że w porównaniu do przetargu na usługi leśne na 2013 rok, w przetargu na 2014 rok daje się zauważyć kilka istotnych zmian. Przede wszystkim zmniejszona została ilość pakietów, a te pakiety, które powstały, są większe. Pakiet to leśnictwo lub kilka leśnictw, na terenie których dany zakład usług leśnych wykonuje określone prace.
Pakiet numer 1 obejmuje leśnictwa: Załachowo, Gąbin, Łabiszyn i Pszczółczyn; pakiet nr 2 - Kowalewo, Drogosław, Jaktórka, Tur; pakiet nr 3 - Grzeczna Panna, Studzienki, Ustronie; pakiet nr 4 - Wieszki, Nakło, Tupadły, Dębogóra; pakiet nr 5 - Borek, Glinki, Laskownica; pakiet nr 6 - Dziewierzewo, Żarczyn oraz gospodarka szkółkarska na terenie Szkółki Leśnej w Żarczynie, pakiet nr 7 - realizacja usług związanych z prowadzeniem gospodarki łowieckiej na terenie OHZ nr 172.
Kolejnym novum w stosunku do ubiegłorocznego przetargu było to, że zakłady mogły składać oferty tylko na jeden pakiet, ale żeby złożyć ofertę musiały wpłacić wadia, również wyższe nić przed rokiem. W przypadku pakietów 1 i 2 było to wadium w wysokości 25.000 zł. Wysokość tego wadium także budziła protest pałuckich przedsiębiorców, ponieważ były to sumy, których wyłożenie było dla firm trudne.
Na wspomniane pakiety nr 1 i 2 oferty złożyły dwie firmy z terenu Pałuk. Na pakiet pierwszy ofertę złożył Wojciech Przybylski z Pturka, a na drugi Andrzej Wolnik z Kowalewa. Otwarcie ofert miało miejsce 9 grudnia w siedzibie Nadleśnictwa Szubin. Po otwarciu okazało się, że ceny zaproponowane przez firmy z Pturka i Kowalewa są wyższe od konkurencji. Obie propozycje musiały zmieścić się w puli proponowanej przez nadleśnictwo. Firmy musiały tak skalkulować ceny, aby z jednej strony nie przekroczyć poprzeczki ustawionej przez zamawiającego, a z drugiej, by być konkurencyjnym w stosunku do ofert pozostałych.
9 grudnia, po otwarciu ofert, skontaktowali się z nami Katarzyna i Wojciech Przybylscy oraz Andrzej Wolnik, by podzielić się uwagami związanymi z przetargiem. Na pierwszy ogień poszły wysokości poszczególnych ofert.
I tak, w przypadku pakietu nr 1 nadleśnictwo proponowało wykonanie usług w 2014 roku za nie więcej niż 1.589.153,92 zł. Państwo Przybylscy zaoferowali 1.571.167,51 zł, a konkurencja, w tym przypadku zakład Rafała Hartwicha spod Koronowa - 1.457.524,40 zł.
- Różnica wynosi 113.643,11 zł - wyjaśnia Katarzyna Przybylska. - Ale najbardziej tę różnicę widać, kiedy porówna się oferty z przetargu na pakiet nr 2.
Nadleśnictwo ustaliło pułap na 1.615.022,79 zł, Andrzej Wolnik zaoferował 1.567.160,60 zł, a firma usługowa Katarzyny Hartwich z Wtelna - 1.377.557,59 zł.
- To już o 237.465,20 zł mniej - dodaje Andrzej Wolnik. - Nadleśnictwo daje stawki tak niskie, że my nie mamy już z czego zjechać. A konkurencja dała jeszcze mniej.
Nasi rozmówcy twierdzą, że stawki są rażąco niskie i po prostu nie mają szans powalczyć z konkurencją. A cena jest ważna, bo ona stanowi siedemdziesiąt procent oceny oferty.
Dowodzą, że niektóre propozycje są zastanawiające. Jako strony w postępowaniu, przedsiębiorcy (jak twierdzą - nie bez trudu) otrzymali wgląd do ofert, również konkurencji. Zastanowiała ich jedna pozycja, a dokładniej formularza cenowego dla pakietu nr 2A (litera A oznacza dział pozyskanie i zrywka drewna). W rubryce dotyczącej ceny za godzinę pracy ręcznej przy pozyskaniu drewna firma Katarzyny Hartwich zaproponowała 5 zł. Taka sama stawka widnieje w rubryce podwóz mechaniczny. Wojciech Przybylski mówi wprost, że jest to niemożliwe, aby taką stawkę zaproponować, biorąc pod uwagę koszty, jakie składają się na wykonanie usług.
- My zaproponowaliśmy 12 zł - informuje Katarzyna Przybylska. - Za tyle jesteśmy w stanie takie usługi wykonać, a i tak musimy dokładać. Na podwóz składają się m.in. ceny paliwa, a na prace ręczne koszty pracownicze.
- Żeby tutaj takie stawki zaproponować, trzeba z innej stawki zdjąć. Jeśli da się zaoszczędzić. Ale my już nie mamy na czym oszczędzać - tłumaczy Wojciech Przybylski.
Kolejny argument dotyczy wymaganych uprawnień operatorów maszyn wykorzystywanych w gospodarce leśnej. Katarzyna Przybylska pokazuje załącznik nr 8 do specyfikacji przetargowej. Tam w ustępie pierwszym, punkt piaty jest napisane, że maszyny wielooperacyjne muszą być zaopatrzone w zestaw do znakowania kłód, a operator wykonujący manipulację musi posiadać podstawowy kurs brakarski. Nasi rozmówcy twierdzą, że widzą niejasności związane z kursem brakarskim.
- Kupiliśmy harvester (tak nazywa się maszyna wielooperacyjna), ale nie mogliśmy ciąć. Zamieniliśmy na forwarder (maszyna do załadunku i transportu) i teraz harvestera nie posiadaliśmy. W ofercie wykazaliśmy, że harvester wynajmiemy, ale operator tej maszyny nie miał uprawnień brakarskich. Przetarg został ogłoszony w internecie 22 listopada. Do 9 grudnia nie było możliwości przeszkolić pracownika. Takie kursy organizują dwa razy na rok. Nie spełniliśmy tego wymogu. Teraz okazuje się, że konkurencja miała. Do oferty Katarzyny Hartwich było dołączone świadectwo ukończenia kursu wystawione w październiku. Skąd wiedzieli, że będą takie wymagania? Według nas nastąpił wyciek - dodaje Katarzyna Przybylska.
Próbowaliśmy dowiedzieć się, jak wygląda taki kurs, jak długo trwa i od kiedy można go zacząć. Zadzwoniliśmy do Chojnic. Tam w jednej z firm dowiedzieliśmy się, że jak chcemy przeszkolić pracownika zakładu usług leśnych, to musimy zadzwonić do Kępna. - My szkolimy na brakarzy tylko pracowników tartaków - usłyszeliśmy w słuchawce. Rozmówca podał nam numer telefonu do tej samej osoby, o której wiemy, że szkoliła pracowników firmy Katarzyny Hartwich z Wtelna. Kopię świadectwa wystawioną przez podmiot z Kępna otrzymaliśmy od Katarzyny Przybylskiej. Zadzwoniliśmy i przedstawiliśmy się jako zakład chcący wysłać pracowników na szkolenie brakarskie. Od tego pana dowiedzieliśmy się, że jeśli chcemy, to możemy wysłać pracowników na kurs, ale zacznie się on nie wcześniej niż w styczniu. - Szkoliłem ludzi z waszego terenu w październiku. Trzy tygodnie temu było u mnie sześciu ludzi. Kolejnych przed świętami nie dam rady - tłumaczył nasz rozmówca. Dodał, że wymogi związane z uprawnieniami brakarskimi wynikają z przepisów odgórnych, a nie z polityki pojedynczych nadleśnictw.
Rzecznik prasowy Lasów Państwowych wyjaśniła, że jest taki wymóg, by operator posiadał uprawnienie brakarskie, ale nie jest to wymóg obligatoryjny. - Jeśli nadleśnictwo ma specjalne sortymenty i uzna, że taka osoba może im się przydać, to wtedy jest wymagany. Kurs brakarski może być dodatkowym kryterium prócz ceny, bo ona w przetargu jest najważniejsza - wyjaśniła Anna Malinowska.
Przedstawiciele zakładów usług leśnych z terenu Pałuk twierdzą, że łączenie w jeden pakiet kilku leśnictw skierowane jest przeciwko małym firmom, a preferuje większe. Tłumaczą, że leśnictwa można podzielić na łatwe i trudne. Łatwe to te, na których dominują drzewa iglaste, których pozyskanie jest łatwiejsze i tańsze. W lasach iglastych są słabsze siedliska i mniej roślinności, przez które trzeba się przebijać. Leśnictwa trudniejsze to takie z dużą ilością zarośli, są to lepsze siedliska, lasy są mieszane lub tylko liściaste. Leśnictwa trudniejsze generują wyższe koszty, których zakładom nikt nie zwróci, bo praca musi być wykonana.
- Pakiety złożone z leśnictw łatwych zostały oddane firmom z zewnątrz, a cięższe zostawiono firmom stąd. Tych ciężkich nie opłacałoby nam się robić, nawet jako podwykonawcom. Nie zarobimy na to - wyjaśnia Wojciech Przybylski. - My w ubiegłym roku przegraliśmy przetargi na Załachowo, Pszczółczyn, a mieliśmy leśnictwo Drogosław. Mimo to łudziliśmy się, że w tym roku będzie inaczej. Pomimo tego, że wykonywaliśmy usługi tylko w tym jednym leśnictwie, trzymaliśmy swoich dziesięciu pracowników, bo liczyliśmy na wygraną w tegorocznym przetargu. Nie chcieliśmy, by odchodzili, bo dziś fachowca do pracy w lesie trudno dostać. Jeden na dziesięciu kandydatów się nadaje, a jak już się nadaje, to rok trwa jego szkolenie.
W chwili pisania artykułu trwała jeszcze procedura przetargowa. Do Katarzyny Hartwich wysłaliśmy pytania związane z zaproponowanymi stawkami przetargu i dotyczące szkoleń brakarskich: Skąd stawka 5 zł? Dlaczego Państwa propozycje są skalkulowane niżej od konkurencji? Z czego to wynika? Czy wiedzieliście Państwo wcześniej o takim wymogu, to znaczy przed ogłoszeniem przetargu? Jeśli tak, to skąd? Katarzyna Hartwich odpowiedziała, że dopóki przetarg nie został rozstrzygnięty, wszelkie wyjaśnienia może składać zamawiającemu. W związku z tym teraz odpowiedzi nie może udzielić.
O ustosunkowanie się do argumentów państwa Przybylskich i Andrzeja Wolnika poprosiliśmy również Nadleśnictwo Szubin: Czy zdaniem nadleśnictwa stawki (5 zł) nie są zbyt niskie? Czy granica proponowana przez nadleśnictwo (1.589.153,92 zł na pakiet nr 1 i 1.615.022,79 zł na pakiet nr 2 nie została skalkulowana za nisko, co zmusza oferentów do szukania oszczędności, np. oszczędności na pracy ludzi? Czy możemy mówić o sugerowanym przez oferentów wycieku? Dlaczego w tym roku jeden z pracowników musi mieć ukończony kurs brakarski? Czy nadleśnictwo zgadza się z twierdzeniem, że promuje duże podmioty i spoza Pałuk, a niszczy małe i stąd? Nadleśniczy Krzysztof Kraska również odpowiedział, że do czasu ogłoszenia wyników przetargu odpowiedzi udzielić nie może.
Po 15:00 w piątek 20 grudnia, już w chwili oddawania numeru do druku zostały opublikowane wyniki przetargu. Na pakiet nr 1 wygrała oferta Rafała Hartwicha, na pakiet nr 2 oferta Katarzyny Hartwich, na pakiet nr 3 - przedsiębiorstwo Adriana Kwaśniewskiego z Samoklęsk Dużych, na pakiet nr 4 - firma Janlas Jana Kwaśniewskiego z Samoklęsk Małych, na pakiet nr 4 - usługi leśne z Laskownicy, na pakiet nr 6 - zakład Jarosława Filipka z Górek Zagajnych, na pakiet nr 7 - zakład Henryka Rudnickiego z Kowalewa. Jeden z podmiotów, który startował w przetargu przyznał, że dobrze było wcześniej. Każdy z zakładów miał swoją pracę i każdy robił swoje.
Zakłady usług leśnych z Pturka i Kowalewa swoją sprawą zainteresowali poseł Teresę Piotrowską. Pani poseł zapowiedziała, że skieruje wniosek do Najwyższej Izby Kontroli o kontrolę doraźną przetargów na wykonywanie usług z zakresu gospodarki leśnej w 2012, 2013 i 2014 roku. Andrzej Wolnik i Wojciech Przybylski postanowili również wnieść skargę na działania Nadleśnictwa Szubin do Generalnego Dyrektora Lasów Państwowych w Warszawie.
Remigiusz Konieczka
Pałuki nr 1141 (52/2013)
Więcej na ten temat:
Większe pakiety, większe wadia
Nadleśnictwo wyjaśnia, przedsiębiorcy nie wierzą
Krzysztof Kraska odwołany
Twoje zdanie jest ważne jednak nie może ranić innych osób lub grup.
Komentarze mogą dodawać tylko zalogowani użytkownicy.
Komentarze