„Trzeba powiedzieć sobie wprost, że z funkcjonowaniem klubu „Pałuczanka” w starej formule należy skończyć” - stwierdził burmistrz
fot. Remigiusz Konieczka
Żnin, Pałuczanka, klub sportowy, burmistrz, MOS
Koniec Pałuczanki w obecnej formie
Nie tylko forma piłkarzy się skończyła. Skończyła się forma działaczy. Kończy się też obecna forma działalności klubu. Jeżeli dojdą do skutku założenia burmistrza, to piłka nożna w Żninie będzie, ale tylko dla dzieci i młodzieży w ramach jednej z sekcji Miejskiego Ośrodka Sportu.
Zbliża się nowy sezon rozgrywek piłkarskich, stąd możliwie szybko ma zostać zorganizowane przejęcie drużyn młodzieżowych funkcjonujących dotychczas w Pałuczance Żnin przez Miejski Ośrodek Sportu w Żninie. Spotkanie w tej sprawie odbyło się wczoraj.
- W kolejnym tygodniu odbędą się spotkania z zawodnikami z poszczególnych drużyn piłkarskich, w przypadku zawodników nieletnich również z udziałem rodziców, w celu przedstawienia informacji o efektach uzgodnień. Pod koniec sierpnia planowane jest także uruchomienie otwartego naboru do drużyn młodzieżowych - poinformował Robert Luchowski, burmistrz Żnina, który na spotkaniu z lokalnymi mediami przedstawił coś na kształt mapy drogowej, według której ma podążać gmina, by uzdrowić sytuację w Pałuczance. Robert Luchowski podkreślił, że gmina musiała przejąć inicjatywę, ponieważ klub nie rozliczył się dotychczas z przekazanej dotacji, a zarząd nie przedstawił konstruktywnych rozwiązań.
Burmistrz zamierza spotkać się z prawnikiem i sprawdzić, czy są przeszkody na drodze do przejęcia klubu piłkarskiego od stowarzyszenia MKS Pałuczanka Żnina. Ponadto ma zostać określony harmonogram działań i lista dokumentów niezbędnych do tego procesu. W późniejszym terminie ma dojść do spotkania z radnymi Rady Miejskiej w Żninie, z kierownikiem wydziału edukacji, kultury i sportu Jackiem Świtałą, a także z Pawłem Sikorą, doradcą burmistrza do spraw rozwoju lokalnego, radcą prawnym oraz dotychczasowymi trenerami Pałuczanki oraz kierownikami drużyn i dyrektorem MOS Jerzym Śniadeckim. Na spotkaniu burmistrz zamierza przedstawić wizję funkcjonowania klubu piłkarskiego w nowej formule. Kierownicy drużyn mają przedstawić koszty funkcjonowania poszczególnych ekip piłkarskich, a trenerzy przedstawić osiągnięcia drużyn. Po tym spotkaniu piłkarzom oraz rodzicom nieletnich zawodników zostanie przedstawiona informacja o efektach uzgodnień oraz informacja na temat naboru do drużyn MKS Pałuczanka w nowej formule. Później ruszy otwarty i publiczny nabór do klubu. Nabór zostanie przeprowadzony do drużyny trampkarzy oraz juniorów młodszych, natomiast seniorzy muszą wyrazić deklarację dotyczącą gry w rozgrywkach ligowych.
- Wcześniej odbyły się trzy spotkania. Nie przyniosły one rezultatów. Przyniosły one wyrażenie woli współpracy przez zawodników, natomiast woli rozliczenia się przez zarząd nie ma. Trzeba powiedzieć sobie wprost, że z funkcjonowaniem klubu „Pałuczanka” w starej formule należy skończyć - stwierdził burmistrz.
To są działania na najbliższe dni. W nieco dalszej perspektywie wizja burmistrza przedstawia się następująco. Dotychczas prowadzony przez stowarzyszenie klub piłkarski przejmie gmina Żnin. Równocześnie, niezależnie od sytuacji, stowarzyszenie ma podjąć uchwałę o rozwiązaniu, a do likwidacji zostanie wyznaczony likwidator. Po ogłoszeniu wspomnianego naboru i po spełnieniu wszystkich wymogów formalnoprawno-organizacyjnych klub rozpocznie działalność piłkarską. Będzie przypisany do Miejskiego Ośrodka Sportu. Ma korzystać z infrastruktury MOS, który będzie też formalnie rozliczał klub z przyznanej przez gminę Żnin dotacji. Jak wspomnieliśmy, burmistrz zakłada działalność dwóch drużyn piłkarskich: trampkarzy i juniorów młodszych. W perspektywie będzie podjęta próba budowania drużyny juniorów starszych na bazie dorastających juniorów młodszych. Otwartą pozostaje kwestia seniorów, którzy mają zdeklarować się co do dalszej gry.
- Rezygnuje się z pracy kierowników poszczególnych drużyn na rzecz jednego koordynatora lub kierownika klubu ustanowionego przez burmistrza Żnina, który będzie odpowiedzialny za organizację rozgrywek poszczególnych drużyn. Zostanie powołany i zatrudniony na etacie w MOS w Żninie. Poza zakresem obowiązków wynikających z pracy koordynatora lub kierownika klubu, takiej osobie zostaną przypisane inne obowiązki wynikające z pracy w MOS. Należy rozważyć jednak też możliwość pracy na umowę-zlecenie, gdyby kandydat lub kandydatka nie był zainteresowany zatrudnieniem w MOS. Wszystkie warunki zostaną określone w otwartej rekrutacji, przygotowywanej przez dyrektora MOS - poinformował burmistrz.
- Z trenerami poszczególnych drużyn zostanie zawarta umowa-zlecenie z upoważnienia burmistrza Żnina przez dyrektora MOS. Zakres obowiązków koordynatora lub kierownika klubu oraz zakres obowiązków poszczególnych trenerów zostanie określony przez dyrektora MOS jako pracodawcy.
Nadzór nad zasadnością wydatkowania środków oraz organizacją meczów zostanie powierzony pracownikowi wydziału edukacji, kultury i sportu Urzędu Miejskiego w Żninie (prawdopodobnie podinspektor do spraw sportu) w ramach obowiązków służbowych. Burmistrz ma nadzieję, że drużyny będą mogły wystartować w rozgrywkach zgodnie z harmonogramem. Znaki graficzne, logo i prawa do nazwy przejęła gmina. Robert Luchowski podkreśla, że niechętnie bierze tę sprawę na swoje barki, ale ktoś to musi zrobić.
Trenerzy mają dodatkowo przygotować listę sukcesów poszczególnych drużyn, aby pokazać, że wsparcie dla drużyn jest możliwe. Po drugie kosztorys: opłaty stałe (opłaty sędziowskie, wyżywienie) i zakupu (stroje sportowe itp.). Pozwoli to oszacować koszty działania do końca 2015 r. i na 2016 r.
- Doszły mnie słuchy, że ja nie jestem zainteresowany piłką w Żninie - powiedział Robert Luchowski. - Otóż jestem zainteresowany piłką, o czym świadczą moje działania. To, że mamy do czynienie z taką sytuacją w „Pałuczance” jaka jest obecnie, to nie moja wina, bo nie moją winą jest to, że zarząd tak długo rozliczał się z dotacji. Było powiedziane wprost, że nie będzie złotówki na działalność pseudopiłkarską. Jeżeli ktoś podejmuje się zarządzania klubem, to powinien robić to w sposób rzetelny, a tutaj tej rzetelności zabrakło. Uważam też, że za długo spędzałem czas na dyskusjach. Wydawało mi się, że mam do czynienia z poważnymi ludźmi, a okazało się, że nie wszyscy - i to nawet spośród członków zarządu - tacy są. Ja chcę tę piłkę uzdrowić i - tak jak kiedyś zażartowałem - być może musi to zrobić osoba, która na piłce się nie zna. Rozumiem, że klub istnieje bardzo długo, że są bardzo długie tradycje i chciałbym, żeby te tradycje były kultywowane. Wszystko zależy od zawodników. Jeżeli będzie wola gry, jeżeli zawodnicy będą się pojawiać na meczach i będą wyniki, to będzie piłka. Ja tej piłki sam nie uzdrowię. Jest mi potrzebna siła i wola walki zawodników, świetna praca trenerów i dobre zarządzanie trenera. Przydałoby się wsparcie kibiców i odbudowa zaufania mieszkańców, bo tego dzisiaj brakuje. Ja nie jestem wrogiem zarządu. Nic złego temu zarządowi nie zrobiłem. Mam nadzieję, że spotkamy się na trybunach naszego stadionu i będziemy wspólnie świętować sukcesy „Pałuczanki”.
Z prezesem Pałuczanki Leszkiem Sudakiem mimo prób nie udało nam się skontaktować, podobnie jak z pozostałymi członkami zarządu klubu. Do tematu na łamach Pałuk powrócimy.
Remigiusz Konieczka
Pałuki nr 1227 (33/2015)
Komentarz
Stawiać na piłkę młodzieżową
To nie jest tak, że sytuacja w Pałuczance stała się zła w tym roku. Nie stała się też zła w roku jubileuszu 750-lecia miasta. Choroba, jaka toczy klub, rozwija się od co najmniej dziesięciu lat, a nie będzie przesadą jak powiem, że także 20 lat temu nie była do końca zdrowa.
Dziesięć lat temu mieliśmy w Żninie IV ligę i drużynę, która za czasów prezesury Andrzeja Kujawy osiągnęła najlepsze w historii miejsce w rozgrywkach ligowych. Po dekadzie zespół dosięgnął ligowego dna, bo niżej niż klasa B spaść się nie da. I tak naprawdę - trudno szukać konkretnej osoby, którą można by winić za zaistniałą sytuację.
Zawsze zastanawialiśmy się co się stało, że w mieście powiatowym jest drużyna o dużym potencjale, ale bez wyników sportowych i klub, który ma ciągłe problemy i nie potrafi z nich wyjść. Niby jest szkolenie dzieci i młodzieży, napływ talentów, zaplecze, a wyników brak. Nie wiem czy ktoś cię poczuje dotknięty, ale czwarta liga popsuła kibiców, działaczy i zawodników. Ci ostatni, może i słusznie, domagali się niekiedy pieniędzy, albo co najmniej minimum, za które mogliby dać sobie połamać kości. Czwarta liga to większe wydatki, opłaty za sędziów, transport, do tego dochodzą umiejętności, konieczność wzmocnień, konieczność utrzymania drużyny rezerw. Są koszty stałe, których ominąć się nie da, więc oszczędności dotknęły piłkarzy. Starsi odchodzili, a młodsi grali na miarę swoich możliwości. A na koniec przyszły problemy kadrowe i upadek stał się faktem.
Rozmawiając z byłym członkiem zarządu usłyszałem, że nigdy tak naprawdę dotacja z gminy nie wystarczyła na pokrycie kosztów działalności, że trzeba było dokładać ze swoich. Po gminie krąży ponury żart, że to właśnie Pałuczanka była przyczyną upadku Rolmetu, którego szef był prezesem klubu. Fakt jest taki, że jeśli ktoś prywatnie chce zaangażować się w finansowanie klubu, musi liczyć się ze sporymi nakładami. Jednorazowa pomoc nic nie daje.
Ale Pałuczanka, to nie tylko seniorzy. To również drużyny młodzieżowe, które - moim zdaniem - należy wspierać i na które należy łożyć środki finansowe.
Uważam, że krok burmistrza Żnina w stronę przejęcia drużyn młodzieżowych pod gminne skrzydła jest bardzo dobry. Nie raz pisałem o tym, że jako podatnik nie do końca zgadzam się z tym, by piłkarze byli finansowani z dotacji gminnych, a co za tym idzie z podatków mieszkańców. Pisałem też, że pasja kilkuset ludzi pochłania niewspółmierne środki gminy. Co innego sport młodzieżowy. Ten powinien być finansowany i na takie cele zawsze winny znaleźć się w budżecie pieniądze. Niech rozwijają się drużyny młodzieżowe, niech do Żnina przyjeżdżają skauci z Zawiszy, Lecha, Wisły, a może nawet Juventusu. Niech wypatrują młode talenty, które kształtowałybu się w Żninie. A co z seniorami? Jeśli chcą piłkarze grać dla siebie, dla publiczności, to niech to robią, nawet w klasie B. Byleby bawili się przy tym piłką i dawali rozrywkę w sobotnie popołudnia wiernym kibicom.
Remigiusz Konieczka
Pałuki nr 1227 (33/2015)
Komentarz
Reanimacja już tu nie pomoże
W ostatnim czasie krąży dowcip, że Pałuczanka bierze każdego, kto ma dwie nogi. Klub po latach lepszych i gorszych stoczył się na samo dno i trudno powiedzieć, kiedy się od niego odbije. Myślę, że w tej sytuacji reanimacja trupa nie ma najmniejszego sensu.
Warto postawić teraz na kształcenie dzieci i młodzieży, dla których sport jest pasją i chcą rozwijać i doskonalić swoje umiejętności. Trzeba inwestować w bazę sportową i przyszłych wychowanków, którzy być może za kilka czy kilkanaście lat również będą postrzegać piłkę nożną jako pasję i gra w piłkę w drużynie seniorów za darmo, czy tak jak przed laty - za butelkę oranżady - nie będzie dla nich problemem. Pomijam talenty, które trafią do profesjonalnych klubów i z futbolem zwiążą swoją karierę zawodową.
Teraz, kiedy w drużynie seniorów Pałuczanki nikt nie jest zainteresowany grą, nie ma co szukać ochotników mających dwie nogi na siłę. Lepiej zainwestować i wychować zdolne pokolenie, które w przyszłości znów stworzy niezły team, który kibicom jeszcze nie raz da powód do dumy i satysfakcji.
I mimo wszystko w tej tragicznej dla klubu sytuacji widzę odrobinę optymizmu, że niżej niż do klasy B już spaść nie można. Dlatego warto zacząć za kilka lat w nowej formule organizacyjnej, z wsparciem sponsorów, z odpowiedzialnymi działaczami i przede wszystkim chętnymi do gry zawodnikami, którzy z dumą będą reprezentować biało-niebieskie barwy, zamiast tkwić w dalszym ciągu w tym bałaganie, którego tak na dobrą sprawę nie warto już sprzątać.
Burmistrz Robert Luchowski twierdzi, że forma funkcjonowania klubu musi się zmienić. I ma rację.
Arkadiusz Majszak
Pałuki nr 1227 (33/2015)
Przejdź do forum.
Twoje zdanie jest ważne jednak nie może ranić innych osób lub grup.
Komentarze mogą dodawać tylko zalogowani użytkownicy.
Komentarze