Reklama

Księgarze tropią kolejnych handlarzy

Janowiec, Rogowo, Dziewierzewo. księgarze, Izba Księgarstwa Polskiego
     Księgarze tropią kolejnych handlarzy
     - Nie handlujemy, nie mówimy, gdzie mają kupować, nie przyjmujemy żadnych gratyfikacji, a jesteśmy pomawiane, obrażane, oczerniane, szkalowane za to, że rodzice książki kupują tam, gdzie taniej, a nie w lokalnej sieci Księgarni Pałuckich - mówią dyrektorki i w związku z oskarżeniami nie wykluczają sądowego rozwiązania sprawy.

     Przed kilkoma tygodniami na łamach Pałuk pisaliśmy o wystąpieniu Izby Księgarstwa Polskiego w sprawie dystrybucji nowych podręczników szkolnych z udziałem Przedszkola Samorządowego w Janowcu. Identyczny zarzut Izba wysunęła w stosunku do Gminnego Przedszkola w Rogowie i do Zespołu Szkół w Dziewierzewie.
     Dyrekcje wszystkich tych placówek zapewniają, że dystrybucją podręczników się nie trudniły i tego nie czynią, nie handlują też nauczyciele. Przyznają, że nie pytają nawet o miejsce pochodzenia podręczników, bo już wcześniej posądzane były przez lokalną księgarnię o zajmowanie się handlem podręcznikami. - Nigdy nie handlowaliśmy podręcznikami i nie prowadzimy sprzedaży, a rodzic ma prawo kupić w księgarni czy też - jak dowiedzieliśmy się z prasy - w sklepie online danego wydawnictwa, bo decyzję o miejscu zakupu i cenie podejmuje rodzic, my wywieszamy informację, jakie podręczniki w danej grupie i reszta leży po stronie rodzica, może on zakupić podręczniki, ale nie musi, bo w przedszkolu nie są one obowiązkowe - zapewnia Alina Kucharska, dyrektor janowieckiego przedszkola.
     W JANOWCU NIE HANDLUJĄ
     Tymczasem Henryk Tokarz z Księgarni Pałuckiej w Żninie 17 września przekazał informację, że Przedszkole w Janowcu wycofało się z handlu podręcznikami. - Zbierano po 16 zł na „Diagnozę Przedszkolną” i zwrócono rodzicom pieniądze i znowu pobrano od rodziców oświadczenia, że przedszkole jest „cacy”. Po tej decyzji ruszyła sprzedaż tego podręcznika w księgarni w Janowcu za... 15 złotych za 1 egzemplarz - informuje Henryk Tokarz dziękując za poruszenie tematu i jego drążenie. Alina Kucharska zapewnia, że sprawa zakupu Diagnozy Przedszkolnej wyszła dopiero półtora tygodnia temu, przedszkole żadnych pieniędzy nie zbierało, a zbulwersowani rodzice sami informują, że nabywają ją w innym punkcie prowadzącym sprzedaż podręczników szkolnych w Janowcu. - My nie sprzedajemy, nie pośredniczymy, nie pytamy nawet, gdzie kupili i za ile, uważamy to za indywidualną i demokratyczną sprawę każdego rodzica i nie zamierzamy w to ingerować - oświadcza Alina Kucharska.
     NOWI PODEJRZANI - W PRZEDSZKOLU W ROGOWIE
     Do wójta Rogowa Józefa Sosnowskiego wpłynęło pismo z Izby Księgarstwa Polskiego, w którym powołując się na art. 34a Ustawy o systemie oświaty Izba wnosi o wyciągnięcie wniosków służbowych w stosunku do winnych zaangażowania się Gminnego Przedszkola w Rogowie w dystrybucję nowych podręczników szkolnych przez dyrekcję i nauczycieli przedszkola, i podjęcie skutecznych działań w celu wyeliminowania nieprawidłowości w przyszłości.
      - Z informacji, jakie znajdują się w posiadaniu Izby wynika, że przedszkole w Rogowie weszło w porozumienie z przedstawicielem WSiP-u Hanną Panek z Delegatury WSiP-u z Bydgoszczy zarówno w zakresie wyboru podręczników, jak również w zakresie sprzedaży w sposób opracowany przez WSiP, czyli na wyznaczonego rodzica, tzw.”słupa” - czytamy w wystąpieniu IKP do wójta.
     Izba zarzuca, że dyrektor Maria Kłosin wyraziła zgodę na sprzedaż nowych podręczników z udziałem nauczycieli przedszkola, zarzuca też nauczycielom, że na zebraniu organizacyjnym poszczególnych grup poinformowali rodziców o możliwości zakupu przez Internet tylko w sklepie WSiP-owskim i że mówili, iż tak będzie taniej niż w księgarni, oraz że wyznaczyli w poszczególnych grupach rodziców (tzw. słupów, żołnierzy), którzy będą firmować realizację zakupu. W odniesieniu do nauczycieli Izba zaznaczyła, że aktywnie włączyli się w zbiórkę pieniędzy i później w dystrybucję książek dla rodziców. - Jako przykład możemy podać zakup pakietu „Razem w przedszkolu trzylatka”, na który zbierano po 60 złotych, podczas gdy w pobliskiej księgarni będącej naszym członkiem ów pakiet można było zakupić za 52,80 złotych, a w sklepie internetowym WSiP-u za 52,79 złotych plus koszty przesyłki przy zakupie do 100 złotych. Podejrzewamy, że w pozostałych grupach było podobnie. Przedszkole w Rogowie w sposób niedopuszczalny ograniczyło prawo rodzica do decydowania o miejscu zakupu podręczników, wskazując tylko sklep WSiP-u, cenę za pakiet i rodzica, który się podejmie - czytamy w piśmie skierowanym przez Izbę Księgarstwa Polskiego do wójta Józefa Sosnowskiego.
     Zdaniem Izby, Gminne Przedszkole w Rogowie w sposób rażący naruszyło obowiązujący porządek prawny, tj. obowiązujący statut przedszkola, a w szczególności ustawę z 7 września 1991 r. o systemie oświaty, z której jednoznacznie wynika, że do zadań publicznych przedszkola z zakresu oświaty nie należy prowadzenie w jakiejkolwiek formie sprzedaży nowych podręczników szkolnych, a jeżeli takowe miało miejsce, to odpowiedzialność za taki stan rzeczy ponosi dyrektor przedszkola (art. 34 i 39 ustawy o systemie oświaty) - z praktyki wynika, że przedstawiciel wydawnictwa wizytę w placówce oświatowej rozpoczyna od wizyty w gabinecie dyrektora przedszkola.
     RZEKOME PREZENTY I ETYKA ZAWODOWA
     - Placówki oświatowe w Polsce dość hojnie są obdarowywane przez wydawców edukacyjnych różnymi prezentami, stąd cena podręcznika musi być wysoka!!!      W zależności od zaangażowania placówki są to: tablice interaktywne, laptopy, projektory multimedialne, tablice poglądowe, plansze edukacyjne, upominki typu: długopisy, wieczne pióra czy worki na kapcie, darmowe szkolenia, sprzęt RTV, wycieczki sponsorowane i wiele innych atrybutów, aby placówka oświatowa wybrała taki, a nie inny podręcznik i jeszcze zajęła się sprzedażą w sposób... dość pokrętny po przeszkoleniu przez przedstawiciela wydawców, żeby księgarze się „nie czepiali”. Liczymy na to, że Pani Dyrektor Przedszkola pochwali się prezentami, jakie otrzymała od WSiP-u za udaną transakcję - komentuje Izba Księgarstwa.
     Powyższe działania rogowskiej placówki, zdaniem księgarzy, naruszyły obowiązujące przepisy oświatowe i karno-skarbowe, gdyż zgodnie z stanowiskiem Ministerstwa Edukacji Narodowej sprzedaż nowych podręczników, bez względu na miejsce jej prowadzenia, jest działalnością gospodarczą regulowaną odrębnymi przepisami; podobne jest stanowisko Ministerstwa Finansów: dystrybucja książek przez nauczycieli w szkołach jest działalnością gospodarczą. Nauczyciele tych placówek, którzy czynnie zaangażowali się w ten proceder a zgodnie ze znowelizowaną Kartą Nauczyciela uzyskali status ochronny funkcjonariusza publicznego (art. 63 ust. 1 Ustawy Karta Nauczyciela) w sposób szczególny nie powinni podejmować działań godzących w zasady obiektywizmu i etyki tegoż zawodu, ale niestety zawiedli.
     - W wyniku tych działań Gminne Przedszkole w Rogowie postawiło się w złym świetle, jako placówka publiczna, która winna cieszyć się autorytetem i zaufaniem publicznym. Jak oceniać Przedszkole, w którym nauczyciel oprócz wyboru danego podręcznika (co nakazuje mu prawo), również czynnie uczestniczy w jego sprzedaży. Czy dzieje się tak bezinteresownie? Życie pokazuje, że nie! - czytamy w piśmie skierowanym do wójta.
     Izba podkreśla, że w efekcie takich działań, pieniądze ze sprzedaży podręczników zamiast trafić do lokalnych księgarń, trafiły do Warszawy.
     DYREKTOR CZUJE SIĘ POMAWIANA
     O ustosunkowanie się do zarzutów poprosiliśmy dyrektor przedszkola Marię Kłosin, która w kwestii prezentów zapewniła, że nigdy nie otrzymała od wydawnictwa żadnego upominku, nawet długopisu z logo wydawnictwa. - Mam oświadczenia pisemne nauczycieli, że nie zajmują się dystrybucją podręczników, i rodziców, że nie kupowali podręczników w przedszkolu, wyciągi z protokołów rady pedagogicznej i rady z rodzicami, gdzie przypominane było o zakazie handlu podręcznikami na podstawie kierowanych pism z ministerstwa czy kuratorium - zapewnia Maria Kłosin. Przyznaje, że sami rodzice są zbulwersowani pomówieniami, tym bardziej, że sami przychodzą do wychowawców z informacją, że książki kupili właśnie w Żninie w Księgarni Pałuckiej.
     - Czuję się obmawiana, obrażona bezpodstawnymi pomówieniami, na które nie ma żadnych dowodów, bo taka sytuacja nie miała miejsca, żądam zadośćuczynienia w postaci przeprosin, bo nie wyrażam zgody na publiczne oczernianie i obrażanie - mówi Maria Kłosin. - Jesteśmy obrażane, oskarżane, zakłóca się nam rytm pracy, tłumaczyłam sytuację u wójta, a teraz mam jeszcze wezwanie do Urzędu Skarbowego - mówi dyrektor przedszkola w Rogowie.
Wójt Józef Sosnowski zapewnił, że prowadzone były już wyjaśnienia, z których nie wynika, żeby przedszkole trudniło się handlem podręcznikami. - Zarzuty, które zostały postawione w piśmie skierowanym do mnie, po pierwsze - nie potwierdziły się w rzeczywistości, a po drugie - godzą w dobre imię nauczyciela, dyrekcji i samych rodziców. Podważa to autorytet i wizerunek przedszkola, jak i organu prowadzącego, którym jest gmina - uważa Józef Sosnowski.
     KOLEJNI PODEJRZANI - W SZKOLE W DZIEWIERZEWIE
     Izba Księgarstwa Polskiego z zarzutem handlu nowymi podręcznikami na terenie szkoły wystąpiła również w odniesieniu do Zespołu Szkół w Dziewierzewie i dyrektor tej szkoły Lucyny Bursztynowicz.
     Lucyna Bursztynowicz zapewniła, że na terenie szkoły handel podręcznikami nie miał miejsca i że nauczyciele nie brali udziału w żadnej dystrybucji podręczników. Powiedziała, że placówkę z ramienia organu prowadzącego kontrolował już Wojciech Jaskulski, kierownik referatu edukacji, promocji, sportu i kultury w kcyńskim ratuszu. - Przeprowadziłem tematyczną weryfikację i nie stwierdziłem zdarzenia dystrybucji podręczników na terenie zespołu w Dziewierzewie - stwierdził Wojciech Jaskulski.
     W sprawie tej placówki i rzekomego handlu podręcznikami w szkole Izba zwróciła się do Urzędu Skarbowego w Nakle. Naczelnik Urzędu Skarbowego Mirosław Stypczyński 20 września w odpowiedzi na informację nadesłaną 31 sierpnia za pośrednictwem poczty elektronicznej, dotyczącą dystrybucji podręczników w Zespole Szkół w Dziewierzewie, powiedział, iż informacje zawarte w piśmie zostaną przeanalizowane i uwzględnione w bieżącej pracy urzędu.
     PRAWNA TARCZA OSKARŻANYCH
     Posądzane o łamanie prawa dyrektorki pozyskały opinię prawną odnoszącą się do argumentów podnoszonych przez księgarzy w sprawie pośredniczenia przez szkoły czy rady rodziców, nauczycieli oraz samych rodziców w zakupie podręczników dla uczniów.
     Prawnicy zauważają, że z tonu pism oraz charakteru podnoszonych argumentów wynika, że stanowisko księgarzy jest podyktowane względami konkurencyjnymi i ochroną partykularnych interesów księgarzy. Omawiają oni cały proces wyboru podręczników, w którym przepisy pozostawiają nauczycielowi swobodę. Forma i zakup podręczników jest dowolna, a księgarze nie posiadają monopolu na ich sprzedaż. - Żaden z obowiązujących przepisów prawa nie zabrania zakupu wybranych przez nauczyciela podręczników bezpośrednio u wydawcy edukacyjnego. Dopuszczalnym systemem ich dystrybucji jest sprzedaż grupowa polegająca na tym, że nauczyciel, szkoła, rada rodziców lub oddelegowany rodzic dokonuje zakupu podręczników dla wszystkich uczniów bezpośrednio u wydawcy - czytamy w opinii prawnej. Jak dalej zapewniono, nie ma tu mowy o naruszeniu przepisów prawa, bo swoboda wyboru podręczników nie została naruszona. Zastrzeżenie mógłby budzić fakt, gdyby nauczyciele zawieraliby umowę z wydawcą, w ramach której rozprowadzaliby książki za wynagrodzeniem. Radca prawny zapewnia, że nie stanowi również naruszenia prawa przekazywanie informacji o dostępności na rynku podręczników po niższych cenach aniżeli te oferowane przez księgarzy. Zaznacza również, że brak otrzymywanych gratyfikacji dla dyrekcji i nauczycieli ze strony wydawnictwa i insynuacje czynione w tym zakresie stanowić mogą podstawę odpowiedzialności z tytułu naruszenia dobrego imienia danej placówki, a w konsekwencji i gminy lub nauczyciela.
W świetle posiadanej opinii prawnej rady pedagogiczne pomówionych - jak twierdzą - placówek rozważają możliwość prawnego rozwiązania sprawy.

Sylwia Wysocka
Pałuki nr 1076 (39/2012)

Reklama

 

 

Komentarz

     Bitwa o zasady... i pieniądze

     Konflikt między księgarzami a placówkami oświatowymi dotyczący legalności sprzedaży i dystrybucji podręczników w szkołach jest typowym przykładem walki o dostęp do rynku, a tym samym i pieniędzy. Broń Boże nie chodzi tu o zasady etyczne czy przepisy.
     Jak wszystkim powszechnie wiadomo, zwłaszcza rodzicom posyłającym dzieci do przedszkoli i szkół, podręczniki tanie nie są. W obecnej sytuacji kryzysu, gdzie wszyscy muszą zaciskać pasa, gdy społeczeństwo biednieje, sprzedaż podręczników (nie książek, bo na te raczej niewielu może sobie pozwolić) jest prawdziwą żyłą złota. Bo tak, jak można zrezygnować z zakupu czekolady i uraczenia nią sobie podniebienia, tak nie można zrezygnować z zakupu dziecku podręczników, które są koniecznością dla jego prawidłowej edukacji. Nie wspominając o tym, że podręczniki co roku trzeba kupować nowe, bo ciągle zmieniana jest podstawa programowa i nie ma właściwie możliwości ich zakupu od starszych roczników. Czasy elementarza, czy podręczników, z których korzystało kilka roczników dzieci dawno minęły. Zarabiają na tym głównie księgarze i wydawnictwa, a ubożeje społeczeństwo. Zdaje się, że Ministerstwo Edukacji Narodowej bardziej dba o interes tych pierwszych niż przeciętnego rodzica i jego dzieci.
     Dlatego nie dziwię się placówkom oświatowym, że wspierają rodziców w zakupie podręczników, choćby o kilka złotych taniej bądź informują ich o takiej możliwości. To powinien być nawet ich obowiązek, gdyż w świecie pogmatwanych interesów trudno się dzisiaj przeciętnemu człowiekowi połapać. Szkoła i w takiej sytuacji powinna służyć wsparciem, choć mogłaby machnąć na to ręką i powiedzieć: radźcie sobie sami, bo papierkowej pracy dyrektorom i nauczycielom nie ubywa, a wręcz przeciwnie. Po co sobie jeszcze jeden problem na głowę sprowadzać.
     Księgarze protestują, że szkoła sprzedaje lub dystrybuuje książki bezpośrednio od wydawnictw, a sam w czerwcu w piechcińskim Zespole Publicznych Szkół kupiłem książki dla synka do pierwszej klasy ze stoiska jednej z księgarń (dziękuję za rabat), umiejscowionego w sali gimnastycznej tej szkoły. Księgarnia ta, pod hasłem kiermaszu, każdego roku sprzedawała też podręczniki w Zespole Publicznych Szkół nr 1 w Żninie, kiedy tam pracowałem. Też z rabatem. Nasuwa się pytanie: czy to działalność legalna szkoły czy nie? Czy może obłuda i hipokryzja księgarzy, kierujących teraz zarzuty pod adresem dyrekcji i nauczycieli różnych placówek? Dodam, że jako nauczyciel miałem niepisany zakaz zajmowania się rozprowadzaniem podręczników w imieniu wydawnictwa. Te dziwiły się, że nie chcę zapewnić tańszych podręczników wychowankom, ale niestety musiałem odmawiać. Dla świętego spokoju, swojego i szkoły.
     Jak w każdym konflikcie, gdy nie wiadomo o co chodzi, chodzi o pieniądze, a przywoływanie w tym przypadku przez księgarzy zasad etycznych, jakimi powinien się kierować nauczyciel w swojej pracy, jest ciosem co najmniej poniżej pasa.

Reklama

Bartosz Woźniak
Pałuki nr 1076 (39/2012)

 

 

Komentarz

     Gdzie VAT? ZUS?

     Nikt nie ukrywa, że chodzi o pieniądze. Ale nie zmienia to faktu, że Henryk Tokarz ma rację. Kupno partii towaru (czy przez nauczyciela czy przez rodzica - wsio ryba), dostawa do odbiorcy, pobranie od każdego pieniędzy - to definicja handlu. Działalność gospodarcza musi być zgłoszona, trzeba płacić od niej podatek i zawsze ZUS. Od sprzedanych książek - podatek VAT. To nieuczciwa konkurencja wobec legalnej firmy. Cena książek nie jest tu żadnym argumentem. Mamy wolny rynek i każdy, kto prowadzi firmę, może robić konkurencję. Ale niech zapłaci ZUS, VAT, dochodowy, wyda praragon i wtedy możemy zacząć dyskusję.

Reklama

Dominik Księski
Pałuki nr 1076 (39/2012)

Aplikacja na Androida

Reklama

Komentarze opinie

Podziel się swoją opinią

Twoje zdanie jest ważne jednak nie może ranić innych osób lub grup.

Komentarze mogą dodawać tylko zalogowani użytkownicy.

Zaloguj się

Reklama

Wideo palukiznin.pl




Reklama
Najnowsze wiadomości