Reklama

Kubańskie rytmy w żnińskiej bibliotece

LIS20

Miejska i Powiatowa Biblioteka Publiczna w Żninie godz: 18:00

20 listopada 2025 r. w Miejskiej i Powiatowej Bibliotece Publicznej w Żninie wyruszono w „Podróż sentymentalną” z José Torresem – kubańsko-polskim muzykiem, a okazją ku temu była promocja jego książki autobiograficznej pt. Salsa na wolności.

Ten znakomity kubański artysta od ponad 40 lat mieszka w Polsce. Współpracował z wieloma gwiazdami polskiej estrady m. in. z Marylą Rodowicz, Kayah, Ewą Bem, Urszulą, Ryszardem Rynkowskim, Stanisławem Soyką, Grzegorzem Ciechowskim, Mietkiem Szcześniakiem i wieloma innymi zespołami. Uznawany jest za wirtuoza instrumentów perkusyjnych i dzięki niemu właśnie powstała w Polsce pierwsza orkiestra salsowa Jose Torres y Salsa Tropical. Obecnie artysta koncertuje z zespołem Jose Tores &Havana Dream, a wraz z nim żninianka Bianka Urbanowska, która spotkanie w żnińskiej bibliotece poprowadziła.

Reklama

José Torres powiedział, że miał sześć lat, gdy postanowił zostać muzykiem. – Pamiętam, jakie miałem marzenie i proszę mi wierzyć, że wielu rzeczy nie pamiętam, ale to pamiętam dokładnie, kiedy siedziałem w patio u mnie w domu. (…) Dokładnie wybrałem sobie przyszłość. W wieku dziesięciu lat zacząłem chodzić do szkoły muzycznej. Chciałem być perkusistą, a w pierwszym roku dano mnie do klasy klarnetu – powiedział muzyk i dodał, że w drugiej klasie poszedł do sekretarki oznajmiając, że chce być perkusistą. - Moi koledzy już mieli rok za sobą, a ja w ciągu pół roku ich dogoniłem i wyprzedziłem – usłyszano.

Po ukończeniu szkoły zdał egzaminy do wyższej uczelni w Hawanie, która na drugim roku studiów wytypowała go spośród pięciu chłopaków na studia za granicą. Miał do wyboru Bułgarię lub Polskę i jak stwierdził, niewiele o tych krajach wówczas wiedział. - Ale w Polsce, w Poznaniu, studiował mój były profesor i zapytałem w tamtych czasach, jaka jest najlepsza szkoła dla perkusistów - europejska czy amerykańska? Teraz, w tym wieku już wiem, że obojętne to było, ale wtedy chciałem spełnić marzenie o nauce i perkusji, więc wybrałem, że jadę do Polski – powiedział José Torres, który przyjechał do naszego kraju 16 września 1978 roku i został do dziś.

Reklama

Języka polskiego uczył się przez rok w Łodzi. – Tam, przy Uniwersytecie Łódzkim było studium języka polskiego dla cudzoziemców. Po czwartym miesiącu swego pobytu chciałem wracać, bo naprawdę język polski jest bardzo, bardzo trudny i myślałem, że nie dam rady – usłyszano. Muzyk zdawał sobie sprawę, że kiedy z Kuby wyjedzie to już tam nie wróci i ze swoimi rodzicami o tym rozmawiał. I choć w 1984 r. deportowano go na Kubę z powodu podjęcia pracy zarobkowej w Polsce, to jednak udało mu się powrócić z uwagi na narodziny syna. Kubę odwiedził dopiero po 30 latach w 2014 roku. – Nawet nie było mnie w tym czasie, gdy rodzice odeszli, nie widziałem się z nimi. I z tego okresu powstała ta książka. Potem żona mówiła, że kiedyś my tam będziemy razem, we czwórkę z synami. Piętnaście lat mnie przekonywała, ale ja nigdy nie chciałem. Przede wszystkim nie mogłem, znając ten system, nie mogłem zaryzykować i narażać rodziny na taki byt. Po prostu, mieszkałem w tym koszmarze i znałem swoje wady – stwierdził artysta dodając przy tym, że kiedy w 2006 roku ukazała się jego książka „Salsa na wolności” to został wezwany do kubańskiej ambasady, aby się wytłumaczył z tego, co w niej napisał. – Pomimo tego, że to była ich wina, i ich grzech. Ja im powiedziałem, że napisałem swoją historię i do tego nic nie macie. Tłumaczyłem im, o co chodzi i tak dalej. Oni nie wiedzieli o tym, a ja z własnej woli poszedłem odnowić paszport. Mój paszport przeterminował się w 1991 roku, a ja byłem w 2014 – powiedział muzyk, który uważa się za obywatela świata. Wciąż ma obywatelsko kubańskie, także polskie, a obecnie czeka na hiszpańskie. - Mój dziadek urodził się na Kubie, ale jego ojciec, a mój pradziadek był Hiszpanem. Oni przyjechali na Kubę w 1825 roku, a prawo demokratyczne jest takie, że potomstwo Hiszpanów ma prawo przez pochodzenie mieć obywatelstwo hiszpańskie. No i złożyłem dokumenty i czekam. Nie wiem, po co mi to, ale była taka okazja, no to będę miał trzy obywatelstwa. Jestem obywatelem świata – usłyszano.

José Torres powiedział, że Polska jest krajem bezpiecznym i pięknym, a on czuje się tutaj dobrze. Jako prezes Fundacji „Sztuka, Zdrowie, Tolerancja”, której celem jest przede wszystkim budowanie pomostu pomiędzy bardzo różnymi kulturami, zgłębił tematykę tolerancji w Polsce i uważa, że często rasizm wynika z niewiedzy. - Bo jak widzą czarnego, to myślą, że z Afryki i że nam coś grozi. A ten czarny może być z Kuby. Nawet takie sytuacje były z moimi muzykami, że mieli problemy. A jak idzie człowiek z turbanem, to nie jest Arab, to jest Hindus. A więc mamy uprzedzenia do wyglądu, nie wiedząc, kto to jest. Ja mam to szczęście, że od początku jestem osobą publiczną i wszyscy wiedzą, co ja robię i co ja reprezentuję oraz skąd jestem – powiedział muzyk i dodał: - Moja mama zawsze mówiła, że jak jesteś pod cudzym dachem, musisz szanować prawa tego miejsca.

Reklama

Zapytany czy swobodnie już teraz może wracać na Kubę odpowiedział: - Właściwie mam przewagę. Nie chcę. I to jest piękne, bo może nie jestem w miejscu, gdzie chcę, ale już nie jestem tam, gdzie nie chcę. Mój tato zawsze mówił, że człowiek nie ma prawa robić tego, co chce, ale ma prawo nie robić tego, czego nie chce – powiedział artysta i dodał, że Polska to jest to miejsce, gdzie chce być. - Uświadomiłem sobie, że ja przez całe swoje życie nie rozglądałem się na boki. Szedłem prosto i zbierając doświadczenia, pozyskując wiedzę, nigdy nie bawiłem się – usłyszano.

José Torres powiedział, że szczęście to okazje, które w życiu należy wykorzystywać i on w swoim życiu tak właśnie czynił, by nie żałować, że coś go ominęło. Spotkaniu towarzyszyły kubańskie rytmy w wykonaniu José Torresa (muzyka i śpiew) i Bianki Urbanowskiej (śpiew), z którą współpracę muzyk bardzo sobie ceni. – Muszę powiedzieć, że macie tu w Żninie naprawdę kawał dobrej artystki. Jak to się mówi: „Cudze chwalicie a swego nie znacie. Już od dwóch lat współpracujemy. I nie wiem, czy wiecie, że Bianka zaśpiewała przepięknie, na bardzo wysokim poziomie, bardzo trudny materiał z orkiestrą symfoniczną z okazji Dni Kalisza. Przepiękny koncert był nad wodą. I stanęła na wysokości zadania. Wiem, co mówię i nie, dlatego, że jestem mądry. Tylko, dlatego, że jestem stary. Dziękuję bardzo – powiedział na zakończenie muzyk.

Reklama

Książkę José Torresa ”Salsa na wolności” żnińskiej książnicy podarowała Bianka Urbanowska. Jak powiedziała dyrektorka Beata Czaczyk, jest ona już unikatem i trudno ją dostać na rynku wydawniczym. Muzyk zamieścił w niej dedykację dla czytelników i można ją w książnicy wypożyczyć.

Po spotkaniu José Torres rozdawał autografy i wciąż pełen energii chętnie pozował z fanami swojej muzyki do wspólnych zdjęć. W każdą niedzielę od 800 do 1000 w Radiu Nowy Świat prowadzi własną audycję muzyczną, do słuchania, której wszystkich zaprosił. – Nie wiem jak państwo, ale wszyscy mnie lubią. Nie ma nic lepszego, jak się podzielić radością. W niedzielę to są moje poranki – usłyszano.

Reklama

Barbara Filipiak

Aplikacja na Androida

Reklama

Komentarze opinie

Podziel się swoją opinią

Twoje zdanie jest ważne jednak nie może ranić innych osób lub grup.

Komentarze mogą dodawać tylko zalogowani użytkownicy.

Zaloguj się

Reklama

Wideo palukiznin.pl




Reklama
Najnowsze wiadomości