Hodowca kur podkreśla, że obecnie wszystkie kury mają zapewnione odpowiednie warunki fot. Arkadiusz Majszak
Chrzanowo, hodowla, kury, zaniedbanie, warunki, interwencja
Kury zagłodzone na śmierć
Zwierzęta były zaniedbane, niedożywione i przebywały w bardzo złych warunkach. Nadzór nad hodowlą objęła gmina Janowiec.
Przedstawicielki oddziału Towarzystwa Opieki nad Zwierzętami w Kłecku otrzymały informację, że mieszkaniec Chrzanowa, który hoduje sporą ilość kur, zaniedbuje zwierzęta. Na interwencję wybrały się 8 marca. Właściciel był na miejscu i pokazał paniom pomieszczenie, w którym znajdowało się około 1.200 kur.
- Były poidła, ale nie było karmy. Gnojowica była taka mokra, że tam nie szło oddychać. Na 1.000 sztuk kur codziennie powinno się przeznaczać 150 kg karmy. Tam było może z 25 kg. Dostał nakaz i trochę posypał tę gnojowicę ściółką. Pytałyśmy, czy ma jeszcze jakieś kury. Odpowiedział, że nie ma - relacjonuje Urszula Walkiewicz z oddziału Towarzystwa Opieki nad Zwierzętami w Kłecku. Panie nie były jednak do końca przekonane, czy właściciel pokazał im wszystkie zwierzęta. Wydawało im się, że w sąsiednim pomieszczeniu też są kury. Postanowiły to sprawdzić i następnego dnia ponownie wybrały się do Chrzanowa. Właściciela tym razem nie było, ale pomieszczenie otworzyła im jego matka. Kobiety nie mogły uwierzyć w to, co zobaczyły.
- W tym drugim pomieszczeniu znajdowało się około 600 kur niosek. Kupił je w styczniu ubiegłego roku, czyli ma je ponad rok. Taka kura powinna ważyć około 2 kg, gdyby miała dobre warunki i była odpowiednio żywiona. W jednym z chlewików zwierzęta nie miały dostępu do wody, nie było karmy. One ważyły może z 30 deka. Siedziały tam, jakby miały za chwilę zdechnąć. Te biedne stwory wysoko skakały do wiader z wodą, kiedy tę wodę przyniosłyśmy. Dostały jeść i pić. Wyglądało to tak jakby właściciel zamknął je i czekał aż zdechną. Ten pan wziął się za kury, ale to popapraniec życiowy chyba. Myśli, że wystarczy kupić i samo będzie rosło, a jajka same się będą niosły - opowiada Urszula Walkiewicz.
Panie z towarzystwa poinformowały o sprawie powiatowego lekarza weterynarii w Żninie. Martwe zwierzęta zostały zabrane w celu dokonania sekcji. Niemniej Urszula Walkiewicz nie ma wątpliwości, że odnalezione martwe sztuki padły z powodu głodu. O sprawie został powiadomiony również Urząd Miejski w Janowcu.
- Do gminy napisałyśmy pismo z prośbą o zabranie mu tych kurek. Gmina ma obowiązek zapewnić zwierzętom godziwe warunki, kiedy właściciel o nie nie dba - mówi Urszula Walkiewicz. I dodaje, że na policję zostało również wysłane pismo z zawiadomieniem o znęcaniu się nad zwierzętami.
Nadkom. Krzysztof Jaźwiński powiedział, że przedwczoraj wpłynęło na policję zawiadomienie z Towarzystwa Opieki nad Zwierzętami dotyczące znęcania się nad kurami. Policja wszczęła postępowanie w kierunku art. 35 ust. 2 ustawy o ochronie zwierząt. Artykuł ten w ustępie 1 mówi, że kto zabija, uśmierca zwierzę albo dokonuje uboju zwierzęcia z naruszeniem stosownych przepisów podlega grzywnie, karze ograniczenia wolności albo pozbawienia wolności do lat 2. W ustępie 2 ustawy czytamy, że jeśli sprawca czynu określonego w ustępie 1 działa ze szczególnym okrucieństwem, podlega karze pozbawienia wolności do lat 3.
Burmistrz Maciej Sobczak zapewnił nas, że hodowlę w Chrzanowie sprawdzili pracownicy Urzędu Miejskiego w Janowcu. Po ich kontroli zwierzęta zostały zaopatrzone w wodę i paszę.
- Będziemy tę sprawę na bieżąco pilotować. Na tę chwilę są już karmione. Są pod naszym nadzorem. Nie ma w tej chwili potrzeby, żeby zabierać te kury nioski - mówi burmistrz.
Właściciel kur powiedział, że nie będzie się szerzej do sprawy odnosił. I dodał: - Przed panem była tu wizyta z weterynarii i pan stwierdził, że jest wszystko w porządku. Większość kur przebywała w kurniku, w którym wszystkie normy są spełnione. W złych warunkach przebywała tylko część kur. Teraz już wszystkie kury przechowywane są we właściwych warunkach.
Towarzystwo Opieki nad Zwierzętami w Kłecku otrzymało już wyniki sekcji zwłok zabezpieczonych do badania kur. Zakład Higieny Weterynaryjnej Wojewódzkiego Inspektoratu Weterynarii w Bydgoszczy wykonał badanie sekcyjne ośmiu kur rasy messa w wieku około 14 miesięcy. Z sekcji wynika, iż ptaki były w bardzo złej kondycji za życia. Inspektorzy odnotowali skrajne wychudzenie kur , brudne pióra i ubytek w upierzeniu w okolicy ogonowej, piersiowej i bocznej pod skrzydłami. Waga kur wahała się od 0,68 kg do 0,8 kg. Pracownicy laboratorium Zakładu Higieny Weterynaryjnej stwierdzili, że przyczyną śmierci zwierząt było zagłodzenie. Świadczy o tym między innymi waga zwierząt i znaczny zanik tkanki mięśniowej, przede wszystkim mięśni piersiowych, mięśni szyi i kończyn. Stwierdzono również brak warstwy tkanki tłuszczowej pod skórą i podściółki tłuszczowej wokół narządów wewnętrznych oraz puste wole u większości ptaków, a także zanik narządów wewnętrznych, takich jak trzustka. Nagromadzenie w moczowodach złogów moczanów świadczy o dysfunkcji nerek i nagromadzeniu kwasu moczowego we krwi na skutek niedostatecznego dostarczenia płynów do organizmu, co z kolei sprzyja zaburzeniom w gospodarce elektrolitowej, które spowodowały śmierć.
- Ewidentnie wyszło, że zwierzęta zostały zagłodzone. Zakończyły żywot śmiercią głodową - mówi Urszula Walkiewicz.
Arkadiusz Majszak
Pałuki nr 1258 (12/2016)
Przejdź do forum.
Twoje zdanie jest ważne jednak nie może ranić innych osób lub grup.
Komentarze mogą dodawać tylko zalogowani użytkownicy.
Komentarze