Reklama

Łabiszyńska wyspa. Blues nie przyciągnął gości. A szkoda

Swego czasu pewna dyrektor, pewnego domu kultury mawiała: "Tylko nie piszcie, że zagra zespół bluesowy, bo nikt nie przyjdzie". Działo się to prawie 20 lat temu, ale ta obawa przetrwała. Dowodem frekwencja na łabiszyńskiej wyspie. Był blues, ale nie było ludzi.

Wszyscy chyba przyzwyczaili się do tego, że widownia łabiszyńskiego amfiteatru jest szczelnie wypełniona. Co tydzień z ościennych gmin zjeżdżają ludzie spragnieni uczty muzycznej. Tym razem Łabiszyński Dom Kultury zaprosił zespół Tortilla, który gra klasycznego, elektrycznego bluesa.

W niedzielę 24 lipca Tortilla zagrała utwory swoje, a także takich klasyków gatunku jak m.in. B.B. King, John Lee Hooker czy The Rolling Stones. Trzeba przyznać, że zaraz na początku koncertu, słysząc solo na gitarze lub harmonijce, co bardziej wrażliwe panie i panowie, zatykając uszy, wychodzili z amfiteatru. Na miejscu zostali za to prawdziwi fani gatunku, którzy z każdym utworem coraz bardziej zanurzali się w klimat bluesa.

Reklama

 

Marta Ulatowska i Maurycy Męczekalski fot. Remigiusz Konieczka

 

Toruńska formacja Tortilla zagrała w składzie: Pola - śpiew, Marta Ulatowska - śpiew, Maurycy Męczekalski - gitara, Tomek Przymorski - gitara basowa, Jacek Karpowicz - harmonijka ustna, Jarosław Koźbiał - perkusja. W zespole śpiewają dwie wokalistki, które na zmianę występowały na scenie. Charakter ich głosu jest odmienny, co ubogacało koncert. Pola dysponuje silnym i niskim głosem idealnie pasującym do szorstkiego i elektrycznego bluesrockowego grania. Natomiast Marta Ulatowska może pochwalić się niską barwą, ale jej głos, bardziej delikatny pasował do klasycznego bluesa. Oczywiście ten podział nie był jednolity, bo obie wokalistki świetnie zaprezentowały się zarówno w balladach, jaki i szybszych utworach. Całości dopełniały wspomniane sola na gitarze elektrycznej i ustnej harmonijce.

Reklama

 

Tomek Przymorski i Jacek Karpowicz fot. Remigiusz Konieczka

 

Tym osobom, które zostały, koncert bardzo się podobał. Jeden z mieszkańców Szubina dziwił się niskiej frekwencji: - Przecież na tej muzyce się wychowałem - mówił. Widocznie na Pałukach w latach 60. i 70. ludzie nie słuchali Led Zeppelin, The Rolling Stones, Erica Claptona i innych gigantów bluesa i rocka. Widzów do Łabiszyna przyciągają "Majteczki w kropeczki". Cóż, o gustach się nie dyskutuje.

W najbliższą niedzielę 31 lipca wystąpi Andrzej Grabowski.

Remigiusz Konieczka, 25 VII 2022

Aplikacja na Androida

Reklama

Komentarze opinie

Podziel się swoją opinią

Twoje zdanie jest ważne jednak nie może ranić innych osób lub grup.

Komentarze mogą dodawać tylko zalogowani użytkownicy.

Zaloguj się

Reklama

Wideo palukiznin.pl




Reklama
Najnowsze wiadomości