We wtorek wieczorem na ul. Aliantów w Żninie doszło do groźnie wyglądającego wypadku. Kierowca „vw” może mówić o dużym szczęściu. Sam wyszedł ze zdarzenia bez szwanku, nie ucierpieli też inni ludzie.
fot. Arkadiusz Majszak
Żnin, auto, wypadek, brawura
Lądowanie na dachu
5 uszkodzonych aut, to efekt zbyt brawurowej jazdy 22-letniego kierowcy volkswagena golfa ze Żnina. Kierowca może mówić o dużym szczęściu, ponieważ sam wyszedł ze zdarzenia bez szwanku oraz nie naraził na utratę zdrowia lub życia innych osób.
Wtorkowe zdarzenie oprócz służb zgromadziło wielu gapiów. „To wyglądało tak, jakby on tutaj spadł z nieba” - powiedział jeden ze świadków zdarzenia
fot. Arkadiusz Majszak
Do zdarzenia doszło przedwczoraj o 18:20 na ulicy Aliantów w Żninie. Kiedy policjanci dotarli na miejsce, zauważyli leżącego na dachu volkswagena golfa. Auto znajdowało się poza drogą, na parkingu koło sklepów Textil Market i Avans. Obok volkswagena uszkodzone zostały jeszcze cztery auta.
Jak udało nam się ustalić, kierowca vw jechał z dużą prędkością ulicą Aliantów, w kierunku Damasławka. Przed nim jechał kierowca audi, który zasygnalizował, że będzie skręcał na ulicę Dąbrowskiego. Kierowca golfa zaczął wyprzedzać audi, uderzył w jego bok, odbił się od krawężnika i kilka metrów przeleciał lądując ostatecznie na dachu. Uderzył przy tym w auta zaparkowane naprzeciw sklepów.
- W wyniku przesłuchań świadków oraz przeprowadzonych oględzin mundurowi ustalili, że 22-letni kierowca „volkswagena” na skutek brawurowej jazdy i nieprawidłowo wykonanego manewru wyprzedzania „audi” uderzył w jego bok, a następnie wypadł z drogi i dachował na znajdującym się przy drodze parkingu uszkadzając jeszcze cztery inne auta. Na szczęście nikt nie ucierpiał - wyjaśnia nadkom. Krzysztof Jaźwiński, oficer prasowy komendanta powiatowego policji w Żninie.
Kierowca vw trafił do szpitala. Po zbadaniu przez lekarzy został zwolniony do domu. Za wykroczenie, które popełnił, został ukarany mandatem karnym w wysokości 500 zł i 6 punktami karnymi.
Tuż po zdarzeniu przy parkingu na Aliantów zjawiło się wielu żninian. Niektórzy robili zdjęcia uszkodzonych aut. Większość zwracała uwagę, że kierowca miał szczęście, iż wyszedł bez szwanku oraz że w tym czasie chodnikiem pomiędzy Textilem a Polo-
-Marketem nikt nie przechodził. Mieszkający po drugiej stronie ulicy nasz redakcyjny kolega Grzegorz Berdysz powiedział, że dzień wcześniej na parkingu przy Textilu stał jego samochód, bo nie zawsze przy blokach na Browarowej jest miejsce dla aut mieszkańców.
- Gdyby tu dzisiaj stało moje auto, to byłoby zniszczone - dodał Grzegorz Berdysz.
- To wyglądało tak, jakby on tutaj spadł z nieba - powiedział jeden z mieszkańców Żnina. I dodał: - Całe szczęście, że w czasie, kiedy go zarzuciło, nikt tutaj nie przechodził, bo nie byłoby tu teraz tak wesoło.
Arkadiusz Majszak
Pałuki nr 1106 (17/2013)
Twoje zdanie jest ważne jednak nie może ranić innych osób lub grup.
Komentarze mogą dodawać tylko zalogowani użytkownicy.
Komentarze