Reklama

Lepsza rozdzielnia od schroniska

Żnin, bezdomny, ul. Mickiewicza, rozdzielnia, dziki lokator
     Lepsza rozdzielnia od schroniska
     W piwnicy bloku przy ul. Mickiewicza w Żninie mieszka bezdomny. Jedni mieszkańcy mu pomagają inni narzekają. Miejski Ośrodek Pomocy Społecznej nie może skierować bezdomnego do schroniska bez jego zgody.

Wojciech M. twierdzi, że dobrze mu się mieszka w piwnicy fot. Remigiusz Konieczka

     Wojciech M. nocuje w rozdzielni, która znajduje się w piwnicy bloku przy Mickiewicza. Ludzie go tu znają, gdyż mieszkał z matką na czwartym piętrze. Kilka lat temu jego matka zmarła, a on wyprowadził się do swojej siostry. Mieszkanie przy Mickiewicza zostało wynajęte.
    Uciekł jednak od siostry, bo jak powiedział: - Posądziła mnie, że wynoszę zboże.
     MELINA CZY NOCLEGOWNIA?
     Pomieszczenie, w którym przebywa Wojciech z kolegami znajduje się tuż przy wejściu do piwnicy. Ma ok. 7-8 m2 na podłodze stoją cztery fotele, a odwrócona skrzynka służy jako stół. W dalszej części pomieszczenia są rury i zawory. Na jednej ze ścian wisi zlew, który trudno nazwać zlewem - jest brązowy, a z kranu kapie woda.
     Mieszkańcy twierdzą, że jak Wojtek jest sam to jest spokojnie. Obawiają się natomiast kolegów, których przyprowadza. W miniony piątek ok. godziny 16:30 w pomieszczeniu było czterech mężczyzn. Po wejściu do pomieszczenia można było poczuć zapach alkoholu.
     - W nocy to strach schodzić do piwnicy - mówią mieszkańcy - Ciemno, a oni tam siedzą i piją. Nie wiadomo gdzie się załatwiają i może się coś spalić.  
     Natomiast inna część mieszkańców powiedziała, że Wojtek jest spokojny. Nie chodzi po mieszkaniach i nie żebrze, niektórzy z lokatorów sami mu zanoszą jedzenie.
     Potwierdza to sam Wojtek, który dziękuje jednemu z lokatorów, który codziennie przynosi mu coś do zjedzenia. Nie zarabia, czasem chodzi zjeść zupę z Miejskiego Ośrodka Pomocy Społecznej. Czasami dostanie stamtąd chleb i puszkę.  
     STANOWISKO MOPS
     Kierownikowi Miejskiego Ośrodka Pomocy Społecznej w Żninie Robertowi Jarmudzie sytuacja jest znana.
     - Próbowaliśmy do niego dotrzeć z pomocą - powiedział Robert Jarmuda - Chcieliśmy odwieźć go do schroniska w Bydgoszczy, ale odmówił.
     Podpisał oświadczenie, że nie chce żadnej pomocy z MOPS tytułem załatwienia noclegów. Według kierownika jeżeli ktoś nie chce pomocy to nie podlega przymusowi, a pisemne oświadczenie jest dowodem, że pracownicy opieki społecznej dotarli do tej osoby, chcieli pomóc, ale pomoc została odrzucona.
     CO NA TO POLICJA?
     - Dzielnicowy jest tu co drugi dzień - mówił Wojciech - Ale podpisałem papier, że do schroniska nie pojadę i dali mi spokój. Kraść, nie kradnę.
     Piotr Stachowiak, z-ca komendanta żnińskiej policji, powiedział, że było jedno zgłoszenie na zachowanie dzikiego lokatora. Były przypadki odwiezień na izbę wytrzeźwień Wojciecha i jego kolegów, ale następnego dnia wracali.
     Piotr Stachowiak powiedział także, że - po podpisaniu oświadczenia - Wojciech M. może nocować w piwnicy, a jego niechęć do przebywania w schronisku wiąże się prawdopodobnie z tym, że regulamin schroniska wymaga od lokatorów abstynencji.
     PGM
     Administratorem budynku jest Przedsiębiorstwo Gospodarki Mieszkaniowej. Kierownik PGM Stanisław Wiciński powiedział, że dawniej Wojciech M. nocował w piwnicy na korytarzu. Później zajął rozdzielnię. Zakładana była na drzwi rozdzielni kłódka, która zawsze była rozrywana, a domofon kilka razy pracownik PGM naprawiał. W tej chwili domofon nie działa. Na klatkę schodową można wejść bez przeszkód. Według prezesa Wiesława Kwaśniewskiego naprawa drzwi przestała się opłacać.    
     - Rozmawialiśmy z policją i MOPS, aby ten problem rozwiązali - mówi kierownik - Ale sprawa jest skomplikowana. Jedni lokatorzy go dokarmiają, a inni się skarżą.
     UBEZWŁASNOWOLNIENIE
     Jeżeli rodzina (rodzeństwo) Wojciecha M. wystąpiłaby do sądu w wnioskiem o ubezwłasnowolnienie to wtedy lokator rozdzielni nie mógłby decydować o sobie, a tym samym podpis złożony na dokumencie straciłby moc prawną.
     Brat bezdomnego uważa, że życie w taki sposób to jego wybór. - On ma swój rozum i może wybierać. Rozmawiałem z nim, ale on nikogo nie słucha. Ja wniosku o ubezwłasnowolnienie nie podpiszę - powiedział brat Wojciecha M.
     - Nigdy w życiu mnie stąd nie wyciągną - podsumował Wojciech M.

Remigiusz Konieczka
Pałuki nr 569 (2/2003)

Reklama

 

Przejdź do forum.

Aplikacja na Androida

Reklama

Komentarze opinie

Podziel się swoją opinią

Twoje zdanie jest ważne jednak nie może ranić innych osób lub grup.

Komentarze mogą dodawać tylko zalogowani użytkownicy.

Zaloguj się

Reklama

Wideo palukiznin.pl




Reklama
Najnowsze wiadomości