Reklama

Maciej Gniot wraca do szkoły

SP, Rozstrzębowo, Maciej Gniot, dyrektor
     Maciej Gniot wraca do szkoły
     Po czterech latach i kilkudziesięciu rozprawach w sądach różnych instancji Sąd Rejonowy w Szubinie wszczął egzekucję wyroku w związku z przywróceniem Macieja Gniota do pracy na stanowisku nauczyciela w pełnym wymiarze godzin w szkole w Rozstrzębowie. Uniemożliwianie mu podjęcia pracy, jak wyliczył Maciej Gniot, kosztować będzie szkołę ponad 200.000 złotych.

     30 kwietnia 2009 roku Maciej Gniot został odwołany z funkcji dyrektora Szkoły Podstawowej im. Kazimierza Korka w Rozstrzębowie. Ówczesny burmistrz Tomasz Szczepaniak wyjaśniał, że nie widzi dalszych możliwości współpracy z Maciejem Gniotem jako dyrektorem placówki.
     Sam odwołany z funkcji dyrektora tłumaczył, że odwołanie jest efektem niestosowania się przez niego do poleceń wydawanych mu przez Gminny Zespół Oświaty w sprawie zatrudnień, przyznawania wielkości świadczeń itp. Odwołaniu dyrektora towarzyszył sprzeciw lokalnej społeczności, która ceniła zaangażowanie Macieja Gniota i jego pracę na rzecz szkoły i środowiska lokalnego. Maciej Gniot oddał sprawę do Sądu Pracy. W pierwszej instancji został przywrócony na stanowisko dyrektora, szkoła się od wyroku odwołała. W drugiej instancji sąd potwierdził zasadność przywrócenia na stanowisko, ale zamienił to na wypłatę poszkodowanemu odszkodowania. Odszkodowanie zostało przez szkołę wypłacone.
     - Nie mam już pretensji w odniesieniu do tamtych wydarzeń, jednak mimo iż nie byłem już dyrektorem tej szkoły, wciąż pozostawałem nauczycielem tej placówki zatrudnionym na kilka dni przed powierzeniem mi funkcji dyrektora w pełnym wymiarze etatu nauczycielskiego, czyli 18/18 - mówi Maciej Gniot. Zatrudniony był na cały etat na podstawie mianowania, a nie umowy o pracę, co daje możliwość korzystania z Karty Nauczyciela - m.in. z 6-miesięcznego wypowiedzenia i możliwości wzięcia urlopu dla poratowania zdrowia.
     We wrześniu 2009 roku, kiedy dyrektorem została Małgorzata Kuliberda, po p.o. Jadwidze Słomskiej, zmniejszono odwołanemu dyrektorowi etat do połowy i za taki stosunek godzin otrzymywał wynagrodzenie. Sprawę skierował na drogę sądową i uzyskał wyrok potwierdzający niesłuszność zmniejszenia wymiaru czasu pracy. Po półrocznym zwolnieniu chorobowym zgłosił gotowość do podjęcia pracy, ale szkoła wypowiedziała mu stosunek pracy. Kolejne sądowe rozstrzygnięcie znów było na korzyść Macieja Gniota (stanowisko sądu, że został zwolniony niesłusznie). Szkoła od wyroku odwoływała się twierdząc, że nauczyciel nie stawia się do pracy.
     Na mocy wyroku Maciej Gniot powinien podjąć pracę 3 kwietnia 2013 roku, w pracy pojawił się 22 marca wraz z wymaganymi badaniami lekarskimi i w obecności przedstawiciela NSZZ Solidarność. Nauczyciel otrzymał do podpisania nową umowę o pracę. - Tej nowej umowy nie podpisałem, gdyż posiadałem już umowę o pracę w tej szkole a wyrok mówił o przywróceniu mnie do pracy na dotychczasowych warunkach. Zwracałem się z prośbą o wskazanie, w której klasie, o jakiej godzinie i jakiego przedmiotu mam uczyć począwszy od 3 kwietnia po zakończeniu ferii świątecznych. Na to otrzymałem odpowiedź od dyrektora szkoły, że nie podpisałem umowy o pracę, w związku z czym nie jestem delegowany do pracy. Przez kolejne pięć dni przychodziłem i odmawiali mi możliwości podjęcia pracy, po tym czasie odmawiali nawet przyjmowania pism kierowanych do dyrektora szkoły. W związku z tym pisma kierowałem do dyrektora szkoły w Rozstrzębowie za pośrednictwem Urzędu Miejskiego i burmistrza - mówi Maciej Gniot.
     Mimo że od kwietnia 2013 roku na mocy prawomocnego wyroku Maciej Gniot powinien pracować na cały etat w Szkole Podstawowej im. Kazimierza Korka na stanowisku nauczyciela, do dnia dzisiejszego nie otrzymał takiej możliwości. 3 lutego 2014 roku sąd wszczął egzekucję wyroku o przywrócenie go do pracy, szkoła odwołała się od postępowania egzekucyjnego, ale sąd to oddalił. W związku z tym szkoła będzie musiała wypłacić nauczycielowi wynagrodzenie. Licząc od marca 2013 roku - kiedy z kompletem niezbędnych dokumentów stawił się do pracy zgodnie z wyrokiem - do marca przyszłego roku (uwzględniając 6- miesięczny gwarantowany Kartą Nauczyciela okres wypowiedzenia) w marcu przyszłego roku będzie to już honorarium za 2 lata pracy. - Biorąc pod uwagę uposażenie dyrektora szkoły dostępne na zeznaniu podatkowym w BIP, bo do innych wielkości wynagrodzeń nauczycieli nie mam dostępu, będzie to kwota ponad 200.000 zł łącznie z ubruttowieniem. Zastanawiam się, kto za to zapłaci, a doliczyć należy jeszcze koszty związane z obsługą prawną kilkudziesięciu rozpraw toczących się od 2010 roku, kiedy szkoła wiedziała, że popełniła błąd w mojej sprawie, a mimo to dalej brnęła namnażając kosztów. Zastanawia mnie też to, kto zapłaci stanowiskiem za świadome łamanie dyscypliny finansowej - mówi Maciej Gniot. Każdy kolejny dzień generuje koszty, które szkoła będzie musiała zapłacić.
     Koszty byłyby jeszcze większe, gdyby Maciej Gniot korzystał z pomocy prawnej, jednak zasób pozyskanej przez niego wiedzy sprawił, że nie potrzebował wsparcia prawnika.
     O komentarz do tej sprawy poprosiliśmy dyrektor Małgorzatę Dutkiewicz, która przyznała, że szkoła ma prawo do wniesienia apelacji i absolutnie nie chce komentować tej sprawy.
     Zwróciliśmy się więc do wiceburmistrza Daniela Olszaka. Stwierdził on, że burmistrz jako organ prowadzący nie ma wpływu na posunięcia kadrowe i jest to sprawa pomiędzy szkołą a Maciejem Gniotem. - Burmistrz nie ma uprawnień nadzorczych w kwestii zatrudniania w szkołach, tylko w zakresie organizacji siatki godzin. Z tego co wiem, to dyrektor wystąpiła o wydanie wyroku wraz z uzasadnieniem. Myślę, że będzie konieczność znalezienia godzin dla Macieja Gniota poprzez przesunięcie do innej szkoły lub też zwolnienie innego nauczyciela - mówi Daniel Olszak. Zastępca burmistrza zapewnia, że w marcu 2013 roku, kiedy zapadł prawomocny wyrok o przywrócenie Macieja Gniota do pracy w szkole, w związku z brakiem godzin na pełny etat w szkole w Rozstrzębowie zaproponowano mu uzupełnienie etatu w Zespole Szkół Technicznych w Kcyni, jednak Maciej Gniot domagał się pełnego etatu nauczycielskiego w szkole macierzystej.
     Maciej Gniot mówi, że takiej oferty nie otrzymał; wyrok mówił jednak o pełnym etacie nauczycielskim w Rozstrzębowie. Były dyrektor wskazuje na otrzymany, opieczętowany przez dyrektor Małgorzatę Dutkiewicz plan jego lekcji, w nim zajęcia komputerowe, technika, świetlica, odprowadzanie dzieci na przystanek. Mówi, że na takie warunki nie może się zgodzić, szkoła w myśl sądowego wyroku ma obowiązek przywrócić go na pełny etat nauczycielski.
     - Po prawomocnym wyroku wraz z radcą prawnym zdefiniujemy winowajców zaistniałej sytuacji, ustalimy, kto popełnił błąd i kto jest za niego odpowiedzialny - mówi Daniel Olszak.
     Maciej Gniot podkreśla, że o każdym wyroku, z których wszystkie były dla niego korzystne, informował burmistrza Piotra Hemmerlinga pisemnie bądź telefonicznie.

Sylwia Wysocka
Pałuki nr 1179 (38/2014)

Aplikacja na Androida

Reklama

Komentarze opinie

Podziel się swoją opinią

Twoje zdanie jest ważne jednak nie może ranić innych osób lub grup.

Komentarze mogą dodawać tylko zalogowani użytkownicy.

Zaloguj się

Reklama

Wideo palukiznin.pl




Reklama
Najnowsze wiadomości