Katarzyna Michalak z Cegielni na co dzień pracuje na stanowisku sekretarki w Szkole Podstawowej w Gościeszynie. Jest artystyczną duszą. Jej hobby to handmade - zwłaszcza zdobienie drewnianych skrzynek i szkatułek metodą decoupage. Kilka miesięcy temu zadebiutowała w roli pisarki. Książka Zatańcz ze mną porusza wiele ważnych zagadnień. - Między innymi opisuje nieuleczalną chorobę genetyczną, o której wciąż społeczeństwo mało wie - zdradza autorka.
Justyna Kulpińska: - Co było inspiracją do napisania pierwszej książki? Pomysł zrodził się nagle czy długo nosiła się pani z tym zamiarem?
Katarzyna Michalak: - Już od dawna miałam w głowie pomysł, by coś napisać, ale nie było konkretnego pomysłu, co to ma być dokładnie. Pewnego dnia po prostu usiadłam i zaczęłam pisać, i okazało się, że wcale nie jest to takie trudne. Dopiero w trakcie pisania postanowiłam wplątać w powieść wątek choroby, by nieco wzbogacić jej treść o pewne wartości, na które warto w życiu zwrócić uwagę.
- Dlaczego warto sięgnąć po "Zatańcz ze mną"?
- Książka opisuje przyjaźń dwóch trzydziestoparoletnich kobiet, Klary i Alicji, które są jak ogień i woda, ale pomimo różnic są nierozłączne. Kiedy Klara traci ciotkę, która była dla niej jak matka, może liczyć tylko na wsparcie przyjaciółki. Relacje kobiet zostają zaburzone, gdy w grę wchodzą mężczyźni. Następnie Klara odnajduje ojca, który choruje na Pląsawicę Huntingtona. Rzuca wszystko - pracę, dom, wyjeżdża ze stolicy na obrzeża Gdańska, by nadrobić czas stracony z ojcem i towarzyszy mu w walce z chorobą. Choroba jest dziedziczna i ten fakt również sporo namiesza w całej historii. Uważam, że warto sięgnąć po lekturę, gdyż ma ciekawą fabułę, porusza kilka ważnych zagadnień, między innymi nieuleczalną chorobę genetyczną, o której wciąż społeczeństwo mało wie, nakreśla miłość między ojcem a córką.
- Jak długo w takim razie pisała pani swoje pierwsze dzieło i czy debiutującej pisarce trudno było znaleźć wydawcę?
- Książka powstawała na przełomie lat 2017-2018, więc już dość dawno. Ciężko dokładnie określić ten proces czasowo. Bywało, że pisałam codziennie po kilka stron lub kilkadziesiąt w zależności od weny, czasem miewałam też kilkudniowe czy nawet tygodniowe przerwy, po czym znowu wracałam do pisania. Myślę, że można przyjąć, że książka powstawała około pół roku. Ze znalezieniem wydawcy nie było dużego problemu, wszystko jednak warunkują środki finansowe i czas. Po samym podpisaniu umowy wydawniczej, czekałam jeszcze ponad rok na premierę, która była 22 sierpnia 2022 r.
- Postacie i historie w niej przedstawione mają odzwierciedlanie w realnym życiu czy są fikcją literacką?
- Postacie i sama historia w książce jest w pełni fikcją literacką. Oczywiście sama mam nieco ponad trzydzieści lat, mam przyjaciółkę, z którą często mamy odmienne zdanie, ale właśnie to w przyjaźni jest najpiękniejsze, że nawet pomimo odmienności, a nawet dziwactw, jesteśmy w stanie zawsze się wspierać i kibicować sobie wzajemnie.
- Która z bohaterek jest pani najbliższa?
- Chyba mam w sobie coś z każdej z nich. Klara jest trochę taka, jak ja na co dzień - energiczna, wszędzie jej pełno, coś sobie postanawia i po prostu to realizuje, ale bez zbędnego kalendarza i planu działań. Czasem mam jednak tak, jak Alicja - lubię mieć coś zaplanowane, poukładane, ale bez przesady. Lubię spontaniczność.
- Pląsawica Huntingtona to choroba, która nie jest znana społeczeństwu. Już sama jej nazwa brzmi tajemniczo. Dlaczego zdecydowała się pani skupić właśnie na niej?
- Powiem szczerze, że natknęłam się na nią zupełnie przypadkowo. Wcześniej nie znałam tej choroby ani nikogo, kto zmaga się z nią. W trakcie pisania, jak już wcześniej wspomniałam, postanowiłam nieco uatrakcyjnić historię bohaterek i stąd pomysł na poszukanie choroby. Pląsawica Huntingtona wydała mi się dość łatwa do opisania. Aby nie były to tylko zdawkowe wiadomości z Internetu, skontaktowałam się ze Stowarzyszeniem Choroby Pląsawicy Huntingtona z siedzibą w Warszawie. Zostałam zaproszona na Międzynarodową Konferencję na temat tej choroby, gdzie miałam okazję poznać osoby chore oraz ich najbliższych. Dopiero po tym jakże ważnym dla mnie spotkaniu, a jednocześnie trudnym, bo zmierzyłam się z tym problemem twarzą w twarz, zrozumiałam, że jest to naprawdę ciężka choroba i utwierdziłam się w przekonaniu, że pisanie o niej to był dobry pomysł.
- Kiedy możemy liczyć na pierwsze spotkanie autorskie promujące "Zatańcz ze mną"?
- Od nowego roku planuję spotkania autorskie w pobliskich bibliotekach, szkołach, domach kultury. Wstępne terminy już są. Miałam okazję odwiedzić już Samorządowe Przedszkole w Gąsawie, gdzie opowiedziałam dzieciom, jak wygląda proces powstawania książki, jakie są zasady dbania o książki i dlaczego tak naprawdę warto czytać. Niestety z przyczyn niezależnych ode mnie (opóźnienia w dostawach książek) nie mogłam wcześniej zorganizować spotkań z większą publicznością, ale jak już wspomniałam niebawem się to zmieni. Będą spotkania, na które już dziś serdecznie zapraszam.
- Czy pojawi się kolejna książka?
- Są już pomysły w głowie na kolejne realizacje, ale na ten moment brak czasu i środków finansowych mnie ogranicza, bo nie ukrywam, że samo napisanie książki to dopiero połowa sukcesu. Potem należy ją jeszcze wydać, co naprawdę mocno obciąża budżet. Być może, gdyby udało się pozyskać sponsora, kolejna książka ukazałaby się szybciej. Na ten moment nic jeszcze nie piszę, ale powtarzając moje słowa, bliżej mi do Klary, więc to nie oznacza, że jutro nie zacznę (śmiech).
Justyna Kulpińska, 8 XII 2022
Twoje zdanie jest ważne jednak nie może ranić innych osób lub grup.
Komentarze mogą dodawać tylko zalogowani użytkownicy.
Komentarze